Legia zremisowała 1-1 z Cracovią w sobotnim spotkaniu Ekstraklasy. Na prowadzenie wyszli legioniści po golu Michala Ševčíka. Do remisu jeszcze przed przerwą doprowadził Lasse Nordas.
Już na początku spotkania legioniści otrzymali sygnał ostrzegawczy. Po niecelnym podaniu Kamila Piątkowskiego piłkę przejął Lasse Nordas, który minął Rafała Augustyniaka i mocno uderzył lewą nogą, ale trafił tylko w boczną siatkę. Warszawianie odpowiedzieli akcją prawą stroną. Paweł Wszołek wymienił podania z Piątkowskim i dośrodkował do Kacpra Chodyny, którego strzał został zablokowany.
Obie drużyny próbowały wysoko odbierać piłkę, lecz ich ataki często kończyły się niedokładnymi zagraniami. Wkrótce groźniej zrobiło się po dalekim wyrzucie z autu Karola Knapa i główce Gustava Henrikssona. Niepewnie interweniował Otto Hindrich, ale sytuację wyjaśnił Piątkowski. W 26. minucie to jednak Legia objęła prowadzenie! Michal Ševčík kierunkowym przyjęciem przed polem karnym zgubił przeciwnika i mocno strzelił lewą nogą w kierunku bliższego słupka. Sebastian Madejski dotknął piłki, lecz nie zdołał odbić jej do boku.
Cracovia szukała odpowiedzi, jednak legioniści skutecznie przerywali jej kolejne ataki. Kilkoma dobrymi interwencjami popisał się Piątkowski, który naprawiał też błędy kolegów w rozegraniu. Goście mieli również okazję do podwyższenia prowadzenia. Po dośrodkowaniu Wszołka ponownie zablokowany został Chodyna, a po rozegraniu rzutu rożnego i centrze Bartosza Kapustki niecelnie główkował Rafał Adamski.
Wydawało się, że do końca pierwszej połowy wynik nie ulegnie już zmianie. W 44. minucie do remisu doprowadził jednak Lasse Nordas. Norweg miał sporo miejsca przed polem karnym, skąd oddał mocne uderzenie, które zaskoczyło Hindricha. Sędzia sprawdzał jeszcze tę sytuację na Varze, ale nie dopatrzył się spalonego snajpera gospodarzy.
fot. Woytek / Legionisci.com
W przerwie Marek Papszun dokonał jednej zmiany. Pawła Wszołka zastąpił Arkadiusz Reca, a Kacper Chodyna przesunął się na prawe wahadło. W drugą połowę lepiej weszli gracze Cracovii. Podopieczni Bartosza Grzelak zepchnęli swoich przeciwników do defensywy, szukając swojego drugiego gola.
W 58. minucie legioniści wreszcie stworzyli zagrożenie pod bramką Sebastiana Madejskiego. Po przeniesieniu akcji z prawej na lewą stronę pola karnego szansę na uderzenie miał Adamski, lecz nieczysto trafił w piłkę i posłał ją nad poprzeczką.
Dziewięć minut przed końcem regulaminego czasu gry mogło być 2-1 dla Legii. Po podaniu z głębi piłka znakomitą szansę miał wprowadzony Bohdan Wjunnyk. Niestety, Ukrainiec nie trafił w piłkę. Końcówka spotkania należała jednak do Cracovii. Dwukrotnie w polu karnym znalazł się Ajdin Hasić. Najpierw posłał futbolówkę obok słupka, a za moment przegrał pojedynek z Hindrichem.
W samej końcówce piłkę meczową miał jeszcze Damian Szymański. Pomocnik dostał podanie w polu karnym, był zupełnie niepilnowany, jednak uderzył tak, że Madejski skutecznie interweniował...