Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Relacja z trybun: Wyjazd rzecz święta. 500. wyjazd Eryka

wtorek, 20 października 2026 07:40 wideo
Relacja z trybun: Wyjazd rzecz święta. 500. wyjazd Eryka
Legioniści na Cracovii | fot. Woytek / Legionisci.com
Legionisci.com
BodziachLegionisci.com
1
Czytaj nas w Google

Tydzień po domowym meczu z Wisłą Legia ponownie mierzyła się z drużyną z Krakowa - tym razem Cracovią. Na wyjazd pojechaliśmy pociągiem specjalnym, który w drogę ruszył z dworca Warszawa Gdańska kwadrans po godzinie 14. Dokładnie na 6 godzin przed rozpoczęciem spotkania.

 

Podróżowaliśmy do doskonale nam znanej stacji Kraków Mydlniki (g. 17:40), gdzie jak wiadomo - czas się zatrzymał. W oczekiwaniu na możliwość wymarszu z peronu w stronę podstawionych autobusów, trwała dyskusja, czy także tym razem, zobaczymy wywieszone pranie rozwieszone pomiędzy drzewami, nieopodal rozpadającej się ławki. Niestety, prawdopodobnie ze względu na fakt, że kiedy dotarliśmy na miejsce, słońce chyliło się ku zachodowi, pranie zostało zdjęte i dosychała jedynie jedna stara szmata.

 

W drogę na stadion ruszyliśmy sześcioma przegubowymi autobusami, a trasa przejazdu była inna niż ostatnim razem. O wiele krótsza, bowiem dojazd pod stadion Cracovii zajął nam niewiele ponad 20 minut. Na miejscu tradycyjnie już trafiliśmy na ogrodzony płotem kawałek pola przy sektorze gości. Jako że mieliśmy spory zapas, bez problemu wszyscy zdążyliśmy wejść na trybuny. Wejście byłoby szybsze, gdyby gospodarze nie upierali się, że wszystkie plecaki, worki i jedzenie, musi trafić do depozytu.

 

W sektorze gości wywiesiliśmy 8 flag: Fanatics, Legioniści, Jesteśmy waszą Stolicą, Mokotów, Targówek, Wesoła, Tradycja Pokoleń, OE. Ta ostatnia należała do naszych przyjaciół z Olimpii Elbląg, którzy w 23 os. tego dnia najpierw ruszyli do Łodzi na mecz ZKS-u z rezerwami ŁKS-u, a następnie udali się do Krakowa by wspierać Legię.

Przed rozpoczęciem spotkania, pod sektor gości podszedł trener Marek Papszun, który wręczył prezent (koszulkę z numerem 500 z autografami zawodników) dla osoby, której nikomu przedstawiać nie trzeba. "Eryk" tego dnia zaliczył bowiem 500. wyjazd na Legię. Blisko 40 lat na wyjazdowym szlaku to wynik, do którego dążyć powinien każdy z nas. I przypomnieć sobie o tym szczególnie wtedy, gdy szukamy w głowie jakichś wymówek, bo nie chce się nam jechać po raz piętnasty na wyjazd do miejscowości X. Wyjazd rzecz święta. Wielkie brawa i szacunek dla wyżej wymienionego. A od kibolskich braci Eryk usłyszał głośne, w pełni zasłużone, "Sto lat".

Cracovia - Legia Warszawa oprawa ultras,mecz-3654
fot. Woytek / Legionisci.com

Piłkarze "Pasów" na mecz z Legią wyszli w koszulkach poświęconych Ś.P. Janowi Pawłowi II, które przypominały stroje Manchesteru City. Fani Cracovii na mecz z Legią, tradycyjnie już, przygotowała oprawę. Trzeba przyznać, że ostatnimi czasy poziom choreografii "Opravców" poszedł znacząco w górę, podobnie zresztą jak liczebność młyna. Tym razem "Pasy" zaprezentowały prezentację z hasłem  "Witajcie w Krakowie - Mieście Królów Polskich", nad którym rozciągnięta została podwieszana sektorówka przedstawiająca wycinane postaci polskich królów. Całość dopełniło piro (race oraz strobo) odpalone w tle, pośród chorągiewek w barwach. Zaraz po oprawie, z boku młyna, gospodarze odpalili 5 rac ku pamięci kibica, który zmarł kilka dni wcześniej. Towarzyszyła temu minuta ciszy, podczas której odpowiednio zachował się każdy z nas. Gorzej było po stronie piknikowych trybun "Pasów", które śpiewały i wydzierały się (również pod naszym adresem) w najlepsze.

Cracovia - Legia Warszawa kibice gości,mecz-3654
fot. Woytek / Legionisci.com


Cały nasz sektor ubrany był na czarno, a dopingiem kierował "Staruch". Gniazdowy przed meczem apelował o pełne zaangażowanie i trzeba przyznać, że to był bardzo dobry mecz w naszym wykonaniu. Bez chwili zamulania, cały czas jechaliśmy ogniem piekielnym. Oczywiście nie mogło zabraknąć obustronnej wymiany uprzejmości. "Każdy to powie, trzeba pier...ić Cracovię", "Cracovia Pasy, biało-czerwone k..." - niosło się z naszego sektora. A pod adresem jednego z najbardziej zaangażowanych krakowskich napinaczy, którzy zawsze zajmują miejsca jak najbliżej klatki, skandowaliśmy "W niebieskiej bluzie, dostaniesz dziś ch...a w buzię".

W 26. minucie mieliśmy powody do radości, kiedy Sevcik strzałem z dystansu wyprowadził Legię na prowadzenie. Niestety pod koniec pierwszej części spotkania, kiedy doskonale bawiliśmy się przy "Gdybym jeszcze raz...", gospodarze doprowadzili do wyrównania. Praktycznie cały czas dopingowaliśmy na maksymalnych obrotach. Świetnie niosło się głośne "Ceeeeee", które dwukrotnie ryknęliśmy w II połowie. Od 75. minuty postanowiliśmy pomóc piłkarzom głośnym "Nie poddawaj się", które śpiewaliśmy zajebiście głośno przez dokładnie 13 minut. Widząc, że nasi gracze za wszelką cenę dążą do zdobycia zwycięskiej bramki, skandowaliśmy następnie "Legia walcząca do końca", a na koniec wykonaliśmy "Hit z Wiednia", który śpiewaliśmy nieprzerwanie jeszcze parę minut po meczu. Trzeba uczciwie przyznać, że swoją robotę wykonaliśmy bardzo rzetelnie i możemy być z siebie zadowoleni. Do postawy piłkarzy zastrzeżeń wielkich mieć nie można - widać było pełne zaangażowanie i żałować można jedynie głupich indywidualnych błędów przy straconej bramce do szatni.

Cracovia - Legia Warszawa kibice sektor gości,mecz-3654
fot. Woytek / Legionisci.com

Kiedy po meczu piłkarze podeszli pod nasz sektor, ryknęliśmy "Hej Legio jesteśmy z Wami!" oraz "My kibice z Łazienkowskiej...", a następnie pozdrowiliśmy naszego trenera, skandując "Marek Papszun". Na opuszczenie stadionu czekaliśmy ok. 45 minut, po czym szybko i sprawnie zostaliśmy przewiezieni na stację Kraków Mydlniki. Odjazd pociągu nastąpił ok. 23:50, a do Warszawy Gdańskiej dotarliśmy przed 3:30 nad ranem. Przed nami domowe spotkanie z Lechem, a następnie wyjazd do Zabrza.

P.S. W drugiej połowie w naszym sektorze wisiał transparent "Jasiu wracaj do zdrowia!".

Frekwencja: 14 018
Kibiców gości: 858
Flagi gości: 8

Autor: Bodziach


Podaj ten news dalej:
Komentarze (1)
Zdobywaj rangiWłasny awatar i profilZarezerwuj swój nick
lub komentuj jako gość