Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Relacja z trybun: Siemieniec, mało mu dałeś!

wtorek, 22 września 2026 20:55 wideo
Relacja z trybun: Siemieniec, mało mu dałeś!
999 fanów Legii na wyjazdowym meczu z Jagiellonią | fot. Maciek Gronau
Legionisci.com
BodziachLegionisci.com
7

W niedzielę w komplecie wspieraliśmy Legię w Białymstoku i choć nasz zespół nie był faworytem tego spotkania, piłkarze sprawili nam bardzo miłą niespodziankę. Nasz doping stał na bardzo dobrym poziomie - przez cały mecz bawiliśmy się doskonale, w II połowie uatrakcyjniając wyjazd pokazem pirotechnicznym. To co zapadnie nam w pamięci to także okolicznościowe przyśpiewki pod adresem Jagiellonii (w nawiązaniu do ich oprawy), a także trenera Siemieńca.

Na wyjazd do Białegostoku ruszyliśmy pociągiem specjalnym z dworca Warszawa Gdańska o godzinie 13:30, czyli na 4 godziny przed rozpoczęciem spotkania. Po dwóch godzinach podróży dotarliśmy do stacji Białystok Zielone Wzgórza. Kilka miesięcy temu stąd właśnie maszerowaliśmy z buta w stronę stadionu (ok. 4,5 km) i wydawało się, że podobnie będzie tym razem. Na Podlasiu transport przyjezdnych zmieniono po raz kolejny. Tym razem białostoczanie podstawili nam trzy przegubowe autobusy, którymi bardzo sprawnie zostaliśmy przewiezieni na stadion w dwóch turach.

 

Ostatnio na parkingu przy sektorze gości miała miejsce wymiana śniegowych piguł z kibicami Jagiellonii, których bardziej interesowała konwersacja z nami na odległość aniżeli oglądanie rozgrzewki. Prawdopodobnie z tego powodu, Jagiellonia zasłoniła płachtami część elewacji, by ograniczyć kontakt wzrokowy pomiędzy ekipami. Wygląda to dość szkaradnie, ale ewidentnie estetyka zeszła na dalszy plan.

Jagiellonia Białystok - Legia Warszawa kibice flagi
fot. Woytek / Legionisci.com

W sektorze gości wywiesiliśmy 10 flag: Legioniści, Teddy Boys 95, Warsaw Fans Hooligans, Jesteśmy waszą Stolicą, Tradycja Pokoleń, Ostrołęka, Sokołów Podlaski, Zambrów, Wyszków, Legia Warszawa. Zaraz po naszym pojawieniu się, miejscowi zarzucili bluzgi pod naszym adresem. W odpowiedzi usłyszeli krótkie: "Stare k... was rodziły". Później białostoczanie cisnęli naszemu trenerowi, który nie bał się powiedzieć kilku słów nt. kontaktu Adriana Siemieńca z sędziami. "Marek Papszun stara k..." - skandowali gospodarze. Swoją drogą ciekawe, czy szkoleniowiec "Jagi" doczeka się kary za działania o wiadomym charakterze. Kiedyś za takie kontakty jechało się do Wrocławia... Ale "miły" trener z Podlasia na razie może liczyć na specjalne względy, tj. zamiatanie sprawy pod dywan.

Jagiellonia Białystok - Legia Warszawa oprawa ultras piro
fot. Woytek / Legionisci.com

Przed meczem dał znać o sobie chory na głowę lokalny spiker, który próbuje chyba naśladować innego mikrofonowego oszołoma. Podlaski wariat próbował przypodobać się miejscowym mówiąc m.in. "Etatowy przedstawiciel europejskich rozgrywek mierzyć się będzie z przedstawicielem tylko polskich rozgrywek". W trakcie meczu jego kompleksy widoczne były również po każdej z bramek dla Legii. Spotkanie poprzedziła minuta ciszy ku pamięci zmarłego kibica Jagiellonii, który był jedną z wiodących postaci na jej trybunach w latach 80., a w młynie Jagi zawisł transparent poświęcony Ś.P. Sobolowi.

Jagiellonia Białystok - Legia Warszawa kibice sektor gości,mecz-3651
fot. Woytek / Legionisci.com

Cała nasza grupa, która wypełniła sektor gości w komplecie, ubrana była na czarno. Nasz doping, którym kierował Kamil, stał przez cały mecz na wyjątkowo dobrym poziomie. Nie było słabszych momentów. Piłkarze zaś sprawili nam miłą niespodziankę i szybko wyszli na prowadzenie, którego raczej mało kto się spodziewał. Jagiellonia, która w ostatnim czasie ma poważne relacje z kibicami ŁKS-u Łódź, Górnika Łęczna, czy Chełmianki, w młynie wywiesiła tylko (z grona swoich sojuszników) płótno Mazura Ełk. W drugiej połowie, tuż obok flagi Mazura, wywieszona została do góry kołami zdobyta przez ekipę z Ełku w ostatnich dniach flaga "Młoda Granica" (należąca do Granicy Kętrzyn).

Jagiellonia Białystok - Legia Warszawa oprawa ultras piro
fot. Woytek / Legionisci.com

W pierwszej połowie na mistrzowskim poziomie wychodził nam m.in. "Hit z Wiednia". Po bramkach, zarówno pierwszej, jak i drugiej, skandowaliśmy w stronę gospodarzy - "Hej k...y, coście tak cicho?!". Bo jakoś przycichły śpiewy kibiców tej "europejskiej" drużyny ze wschodu. Nie pierwszy raz świetna postawa Otto Hindricha parokrotnie uchroniła nas przed stratą bramki, a z naszej strony golkiper Legii mógł liczyć na skandowanie imienia i nazwiska. Między innymi przed rzutem karnym, po którym gospodarze zmniejszyli straty do jednej bramki. Od razu po tej bramce ruszyliśmy z pieśnią "Gdybym jeszcze raz...".

Jagiellonia Białystok - Legia Warszawa oprawa ultras piro
fot. Woytek / Legionisci.com

Później, przy stanie 3-1 arbiter raz jeszcze wskazał na wapno i wydawało się, że białostoczanie będą wykonywali jedenastkę. "Ile mu dałeś, Siemieniec, ile mu dałeś?!" - skandowali kibice z Łazienkowskiej, by po chwili wspierać Hindricha. Kiedy sędzia udał się na weryfikację VAR i ostatecznie anulował rzut karny, natychmiast ryknęliśmy "Taki ch..., taki ch...!", a następnie: "Mało mu dałeś, Siemieniec mało mu dałeś!".

Jagiellonia Białystok na meczu z Legią,najpiękniejsze barwy twe
fot. Maciek Gronau

W drugiej połowie, jeszcze przed bramką Wszołka na 3-1, w naszym sektorze zapłonęło sporo ogni wrocławskich, które rozświetliły nasz sektor, a w tym samym czasie powiewało 10 dużych flag na kijach. Kiedy dym zaczął opadać, oprawę zaprezentowali gospodarze. Najpierw rozwinęli transparent "Najpiękniejsze barwy twe żółć i czerwień mieni się", następnie zaś pokazali malowaną sektorówkę, a później odpalili race i inne świecidełka pośród sztycówek w barwach. Na tę okoliczność mieliśmy przygotowaną szybką wokalną ripostę, a mianowicie przyśpiewkę "Te kur...skie barwy twe, u nas już paliły się lalalalala", przy której doskonale bawiliśmy się przez dobrych kilka minut.

Jagiellonia Białystok na meczu z Legią
fot. Woytek / Legionisci.com

Przez ostatnich 8 minut, z naszej strony niosło się bardzo głośno "Legia, Legia Warszawa". Tego dnia pod względem dopingu było kozacko - równo i mocno przez cały mecz, od samego początku, więc nie można patrzeć na zaangażowanie tylko pod kątem korzystnego wyniku. Kiedy tylko sędzia zakończył spotkanie, miało miejsce trochę przyśpiewek skierowanych do Jagiellonii. "Tak to już bywa, Legia z k... wygrywa" - zaczęliśmy od tego okrzyku. Później m.in. skandowaliśmy "Siemieniec pisz sms-a". Kiedy piłkarze podeszli pod nasz sektor, zaśpiewaliśmy na dwie strony "Kto wygrał mecz?!" - najpierw pytanie padło z naszej strony, później zaintonował je autor trzeciej bramki, który strzał z bliska okupił niegroźnym miejmy nadzieję urazem.

Legia na wyjazdowym meczu z Jagiellonią
fot. Maciek Gronau

Białostoczanie chcieli pocieszyć markotnego trenera, który od kiedy jest na cenzurowanym i nie może kontaktować się z sędziami przed meczem, zaliczył trzy kolejne porażki. Grajki białostockie odeszły spod młyna, a wtedy pojawił się tam Siemieniec, na którego cześć młyn "Jagi" śpiewał "Adrian, Adrian Siemieniec". Fani Legii przyłączyli się do pieśni pod jego adresem w lekko zmienionej wersji, tj. "Adrian, Adrian SMS!". Słysząc to gospodarze skandowali jeszcze "Hej Adrian jesteśmy z tobą!".

armatka wodna,wyjazd do Białegostoku
fot. Bodziach

Nam pozostało poczekać ok. 35 minut na otwarcie bram i mogliśmy zapakować się ponownie do trzech autobusów, którymi na raty dojechaliśmy w stronę dworca. Jako, że padało, wydawało się, że pierwsza grupa będzie miała przynajmniej okazję schronić się przez 30 minut, oczekując na przyjazd drugiej autobusowej tury w pociągu. Nic bardziej mylnego. Licznie zebrana psiarnia (sprowadzona na tę okoliczność z Gdańska), zagrodziła nam drogę w stronę stacji, a na jej przedzie wystawiono armatkę wodną, skierowaną prosto w naszym kierunku, gdyby komuś zbyt śpieszno było na peron. Droga powrotna przebiegała bardzo sprawnie i po ok. dwóch godzinach, ok. 23:20 zameldowaliśmy się na Warszawie Gdańskiej.

 

Przed nami wyjątkowo długa, trzytygodniowa przerwa na mecze reprezentacji Polski. Ale brak meczów o stawkę, nie oznacza, że fanatycy mają wolne. W najbliższy weekend jedziemy do Sosnowca na mecz Zagłębia z Legią, z okazji 35-lecia zgody kibiców obu klubów. Bezpośrednio po spotkaniu piłkarskim, zachęcamy do wspierania naszych koszykarzy w Arenie Sosnowiec (przylegającej do stadionu Zagłębia) w meczu 1/2 finału turnieju o Superpuchar Polski. A tym, którzy planują cały weekend w Sosnowcu, przypominamy, że w niedzielę o 17:30 odbędzie się mecz finałowy wspomnianego koszykarskiego turnieju, mamy nadzieję z udziałem naszej drużyny. Najbliższy mecz o stawkę czeka nas dopiero w niedzielę, 11 października, kiedy przy Ł3 zagramy z Wisłą. W Krakowie ostrzą już siekiery i maczety i rozpoczynają zapisy na wyjazd pociągiem specjalnym do Warszawy.

Frekwencja: 20 456
Kibiców gości: 999
Flagi gości: 10

Autor: Bodziach

Podaj ten news dalej:
Komentarze (7)
Zdobywaj rangiWłasny awatar i profilZarezerwuj swój nick
lub komentuj jako gość