Jagiellonia przed meczem z Legią. Czas próby
Białostocki zespół po raz kolejny łączy rozgrywki ligowe z grą w europejskich pucharach, w których już osiągnął historyczny sukces. Na krajowym podwórku jednak nie notuje najlepszego startu, a w ostatnich tygodniach jest zamieszany w duży wizerunkowy kryzys. Zapraszamy na raport z obozu podlaskiej drużyny.
Jagiellonia Białystok jest jednym z najregularniejszych i najdłużej grających zespołów w Ekstraklasie. Obecny sezon jest już 20 z rzędu, w którym Białostoczanie rywalizują z najlepszymi drużynami w kraju. Pod tym względem klub z Podlasia ustępuje tylko Legii i Lechowi Poznań. Pomimo tak długiej obecności na najwyższym szczeblu rozgrywkowym, Jagiellonia długo nie potrafiła przebić się powyżej pewnego poziomu. Do 2023 roku, czyli przez 16 lat, białostocka drużyna tylko 7-krotnie kończyła rozgrywki w pierwszej ósemce, okazjonalnie zajmując miejsca na podium. Przed sezonem 2023/24, po kilku latach bez sukcesów, spadając z sezonu na sezon coraz niżej, była typowana raczej do spadku, niż walki o najwyższe cele. Białostoczanie niespodziewanie wspięli się na wyżyny i pod wodzą wówczas zaledwie 31-letniego trenera Adriana Siemieńca (na zdjęciu niżej) sięgnęli po pierwsze mistrzostwo Polski w historii. Sukces ten był nie tyle niespodziewany, co wręcz sensacyjny. Następne sezony miały być odpowiedzią, czy był to jednorazowy wystrzał "Jagi", czy będzie w stanie nadal się rozwijać i na stałe włączyć się do walki o najwyższe cele. Jak pokazał czas, Jagiellonia potrafi wytrzymywać presję i stała się jedną z czołowych marek na polskim rynku piłkarskim. Białostoczanie w następnych dwóch sezonach do końca bili się o tytuł, kończąc je ostatecznie na ostatnim miejscu na podium, skutecznie łącząc rozgrywki ligowe z bojem w europejskich pucharach. Podobne plany Jagiellonia ma również na obecny sezon.
Nierówna forma w cieniu skandalu
Jeśli chodzi o rozgrywki ligowe, Jagiellonia swój start może uznać za raczej średnio udany. Po rozegranych 7 meczach z 12 punktami na koncie zajmuje 8. pozycję, więc na pewno klub liczył na więcej. Mecze białostockiego zespołu, jak na razie, idą tylko w dwóch kierunkach - albo wszystko, albo nic. Na inaugurację sezonu podopieczni trenera Siemieńca pokonali na własnym stadionie Koronę Kielce (1-0), a w pierwszym meczu na wyjeździe pokonali Motor Lublin (2-1). Premierowa porażka przyszła na początku sierpnia. Jagiellonia została pokonana na własnym stadionie przez Widzew Łódź. Od tamtego meczu drużyna z Białegostoku przeplata zwycięstwa z kolejnymi porażkami. Najpierw okazale zwyciężyła z pogrążonym w kryzysie Rakowem Częstochowa (5-2), by następnie przegrać z Lechem Poznań (1-2), a trzy dni później ponownie wygrać, tym razem z beniaminkiem z Wrocławia (2-1). Przed tygodniem Jagiellonia straciła natomiast punkty z drugą z nowych drużyn w lidze - Wisłą Kraków. Białostoczanie przegrali w Krakowie w naprawdę słabym stylu, dali się całkowicie zdominować i ostatecznie stracili dwie bramki, samemu nie zdobywając ani jednej. Według tego schematu, szykują się w niedzielę do zwycięstwa, lecz warszawski zespół na pewno zrobi wszystko, by zniweczyć te plany.
W tle tego meczu jest kryzys, nie tyle sportowy, co wizerunkowy. Związany jest on z osobą trenera Siemieńca, który do tej pory miał wręcz nieskazitelny wizerunek. Sytuacja tyczy się maja bieżącego roku i meczu przedostatniej kolejki poprzedniego sezonu, w którym Jagiellonia mierzyła się z GKS-em Katowice. "Jaga" praktycznie do ostatniego meczu walczyła o tytuł mistrzowski i miejsce na podium, a w tym spotkaniu zagrożonych pauzą za nadmiar żółtych kartek było aż ośmiu zawodników białostockiego klubu. 34-letni szkoleniowiec zdecydował się w związku z tym jeszcze przed meczem skontaktować sms-owo z sędzią Arkadiuszem Kamilem Wójcikiem, by ten podpowiedział, czy arbiter główny meczu - Paweł Raczkowski - byłby skłonny do współpracy w tym temacie. "Paweł dzisiaj nam sędziuje, nie wiem jak podejść do tego tematu. Chcę po prostu, żeby z nami w tym temacie współpracował" - miał pisać trener Siemieniec, zaznaczając w następnych wiadomościach, że jeśli kartka będzie się należała, "to nic mu do tego".
Sprawa została zgłoszona przewodniczącemu Kolegium Sędziów PZPN, Marcinowi Szulcowi, ale nie ujrzała światła dziennego. Dopiero więc 9 lipca sprawa została przekazana rzecznikowi dyscyplinarnemu PZPN. Obecnie postępowanie trwa nie tylko w polskich organach, ale również UEFA i FIFA. Adrian Siemieniec, choć początkowo stronił od tego, ostatecznie wydał oświadczenie, w którym przeprasza za całą sytuację.
- Mam świadomość, że nie powinienem zachować się w ten sposób, i naprawdę bardzo żałuję tego, co się stało. Jestem sobą rozczarowany i wiem, że zawiodłem wielu ludzi. Przede wszystkim jednak zawiodłem sam siebie (...) Przepraszam swoją rodzinę. Przepraszam swoich zawodników, sztab, kibiców, klub i całą jagiellońską społeczność. Przepraszam kibiców wszystkich klubów oraz wszystkie kluby. Przepraszam swoich kolegów trenerów, z którymi na co dzień rywalizuję na boisku o ligowe punkty. Przepraszam władze piłkarskiego związku i Ekstraklasy. Przepraszam wszystkich sędziów i całe środowisko sędziowskie. Przepraszam wszystkich, którzy poczuli się rozczarowani, a którym zależy na dobru polskiej piłki - czytamy w długim oświadczeniu wydanym przez szkoleniowca Jagiellonii.
Wydawałoby się, że w kraju, który w ostatnich latach rozwija się piłkarsko, notuje coraz większy wzrost i zyskuje na arenie europejskiej, takie sprawy nie powinny już mieć miejsca. A na pewno nie w kontekście czołowych, najlepszych, walczących o najwyższe cele drużyn. Zamieszanie i szum medialny w okół klubu były widoczne w spotkaniu z Wisłą, w którym Jagiellonia nie była sobą. Jako że sprawa jest rozwojowa i z dnia na dzień wychodzą nowe informacje, może być to także czynnik wpływający na niedzielny mecz z Legią.
Ligowa pigułka statystyczna
Miejsce w tabeli - 8.Liczba punktów - 12
Średnia zdobytych punktów na mecz - 1,71
Bilans meczów - 4 zwycięstwa - brak remisów - 3 porażki
Bilans bramkowy - 11-10
Gole oczekiwane na mecz - 1,44
Średnia goli na mecz - 3,00
Czyste konta - 1
Najlepszy strzelec - Nik Prelec - 3 bramki
Najlepszy asystent - Sergio Lozano - 2 asysty
Ostatni mecz - Wisła K. 2-0 Jagiellonia (Rodado 14'; 87')
Historyczny sukces w Europie
Choć już kilkanaście lat wcześniej białostocka drużyna brała udział w eliminacjach do gry w Europie, nigdy nie udało jej się awansować do fazy głównej. W ostatnich dwóch sezonach jednak "Jadze" udawało się przedostawać przez kwalifikacje i awansować do fazy ligowej Ligi Konferencji. Co więcej, dwukrotnie wychodziła do fazy play-off, a w sezonie 2024/25 doszła nawet do ćwierćfinału tych rozgrywek. W obecnym sezonie Jagiellonia gra od 3. rundy eliminacji Ligi Europy, w której trafiła na szkocki Rangers FC. Choć teoretycznie nie była faworytem, wykorzystała kłopoty drużyny z Glasgow i wygrała w pierwszym meczu przed własną publicznością 2-1, dowożąc w rewanżu, w którym zremisowała na Ibrox 1-1 i przeszła do następnej rundy. W niej los sprzyjał białostockiemu zespołowi. Jagiellonia w fazie play-off trafiła na znacznie niżej notowaną Iberię Tbilisi, którą pokonała dwukrotnie - 4-0 i 2-1. Dla drużyny z Białegostoku był to więc pierwszy, historyczny awans do rozgrywek Ligi Europy. W nich jednak "Jaga" zanotowała lekki falstart. Podopieczni trenera Siemieńca zmierzyli się na wyjeździe z greckim Olympiakosem. Dobrze rozpoczęli spotkanie w Pireusie, wychodząc na prowadzenie w 20. minucie, jednak utracili je jeszcze przed przerwą i na sześć minut przed końcem regulaminowego czasu gry gospodarzom udało się zadać ostateczny cios. Poza tym "Jaga" zmierzy się jeszcze w tych rozgrywkach z armeńskim Araratem, belgijskim Anderlechtem, bułgarskim Levskim Sofia, angielskimi Sunderlandem oraz Crystal Palace, francuskim Olympique Lyon i czeską Viktorią Pilzno.Pigułka statystyczna z meczu z Olympiakosem
Wynik - 1-2 (Gonzalez 43', Jaremczuk 84' - Szmyt 20')Posiadanie piłki - 42%
Strzały (celne) - 4 (3)
Gole oczekiwane - 0,48
Interwencje bramkarza - 4
Podania (celne) - 346 (263)
Stałe fragmenty gry - 10 rzutów wolnych i brak rzutów rożnych
Faule - 13
Żółte kartki (czerwone kartki) - 3 (brak)
Chwilowa utrata liderów
Jagiellonia przed obecnym sezonem osłabiła się personalnie. Z klubu odeszło kilku wypożyczonych zawodników. Białostockiej drużynie udało się również spieniężyć kolejny duży talent, a 19-letni Bartosz Mazurek, który w barwach "Jagi" zagrał tylko nieco ponad 30 spotkań, za ok. 6 milionów euro odszedł do austriackiego RB Salzburg. Wygasającego kontraktu z zespołem nie zdecydował się przedłużyć etatowy strzelec - Afimico Pululu (na zdjęciu niżej). Atakujący po trzech latach postanowił rozstać się z białostocką drużyną, dla której rozegrał dokładnie 134 spotkania, zdobywając 56 bramek oraz dokładając 17 asyst, i przenieść się na Półwysep Arabski. To z jego osobą wiążą się największe sukcesy Jagiellonii w ostatnich latach, a strata napastnika może być bardzo dotkliwa.Na początku rozgrywek wydaje się jednak, że Jagiellonii udało się w miarę trafić z zastępstwem dla Pululu. Nowym atakującym zespołu z Podlasia został Nik Prelec. Choć Słoweniec nie imponuje strzelecko tak, jak jego poprzednik, w 12 występach zdołał zdobyć 4 bramki, w tym jedną decydującą o remisie z Rangersami i w zasadzie zapewniającą Jagiellonii grę w europejskich pucharach. 25-latek do dorobku strzeleckiego w ostatni czwartek dołożył również pierwszą asystę w starciu z Olympiakosem. Białostockiemu zespołowi udało się solidnie wzmocnić ofensywę. Do Jagiellonii trafiło aż czterech nowych skrzydłowych, w tym znani z występów na polskich boiskach Aleksandar Ćirković czy Ousmane Sow. Na papierze najciekawiej wygląda jednak 20-letni Jeremy Agbonifo. Młodzieżowy reprezentant Szwecji trafił do Jagiellonii w ramach wypożyczenia z francuskiego RC Lens. Choć liczbowo początek sezonu nie jest wybitny w jego wykonaniu, pokazał już, że swoją jakością z piłką, szybkością i nieprzewidywalnością może przynieść białostockiemu zespołowi wiele korzyści.

Wzmocnienie linii ataku było szczególnie ważne, gdyż poza stratą jednego z liderów, drugi z ojców sukcesów Jagiellonii od początku obecnego sezonu nie prezentuje oczekiwanej formy. Mowa o Jesusie Imazie (na zdjęciu niżej). Najlepszy zagraniczny strzelec w historii naszej ligi nie wszedł dobrze w obecne rozgrywki, a dyspozycja białostockiego zespołu nie jest już aż tak zależna od jego osoby. Hiszpan w 6 spotkaniach ligowych, w których wystąpił, zdołał tylko raz wpisać się na listę strzelców, nie dając choćby jednego ostatniego podania. 35-latek dotychczas błysnął w zasadzie tylko w dwumeczu ze znacznie niżej notowaną drużyną z Gruzji, gdzie zdobył 2 bramki i jedną asystę. Środek pola Jagiellonii zdecydowanie bardziej opiera się obecnie na nowo sprowadzonym Andersie Klynge, odpowiedzialnym za destrukcję Tarasie Romańczuku i nowym talencie białostockiego zespołu - Eryku Kozłowskim. 19-latek od początku obecnego sezonu jest dość ważną postacią Jagiellonii.
Największe problemy Jagiellonii leżą w utrzymaniu koncentracji w defensywie. Zespół w samych rozgrywkach ligowych stracił już 10 bramek, notując przy tym zaledwie jedno czyste konto w spotkaniu otwierającym sezon przeciwko Koronie. Obrona nie potrafi utrzymać skupienia w końcówkach spotkań. W rozgrywkach europejskich zespół stracił kolejne 5 bramek i również tylko w jednym meczu udało mu się zachować czyste konto. Z powodu kontuzji w kilku ostatnich meczach nie wystąpił podstawowy defensor Jagiellonii - Yuki Kobayashi, a trener Siemieniec stara się załatać dziurę po Japończyku.
Letnie transfery
Przyszli: Nik Prelec (napastnik, Oxford United), Anders Klynge (pomocnik, FK Bodø/Glimt), Rodrigo Conceicao (skrzydłowy, CD Tondela), Hampus Finndell (pomocnik, Djurgårdens IF), Michał Perchel (bramkarz, Puszcza Niepołomice), Jeremy Agbonifo (skrzydłowy, wyp. RC Lens), Ousmane Sow (skrzydłowy, wyp. Bröndby IF), Aleksandar Ćirković (skrzydłowy, wyp. Ferencvaros TC), Bartłomiej Wdowik (obrońca, wyp. SC Braga), Cezary Polak (obrońca, koniec wyp. Miedź Legnica)Odeszli: Afimico Pululu (napastnik, Al-Hazem SC), Bartosz Mazurek (pomocnik, RB Salzburg), Miłosz Piekutowski (bramkarz, RC Strasbourg), AZ Jackson (pomocnik, wyp. Minnesota United FC), Leon Flach (pomocnik, wyp. VfL Osnabrück), Andy Pelmard (obrońca, koniec wyp. Clermont Foot), Alex Pozo (skrzydłowy, koniec wyp. UD Almeria), Samed Bazdar (napastnik, koniec wyp. Real Zaragoza), Matias Nahuel (skrzydłowy, koniec wyp. Maccabi Haifa)

Niepewni/Nieobecni na mecz z Legią: Yuki Kobayashi (obrońca), Ousmane Sow (skrzydłowy)
Przewidywany skład: Abramowicz - Wojtuszek, Vital, Konstantopoulos, Wdowik - Romańczuk, Kozłowski - Agbonifo, Imaz, Szmyt - Prelec
Ostatnie 5...
Jakie wyniki wywoziła Legia z Białegostoku w ostatnich pięciu starciach z Jagiellonią na jej stadionie?| 01.03.2026 | Jagiellonia 2-2 Legia | Flach 17', Pululu 22' - Vital 45' (s.), FLach 56' (s.) |
| 06.11.2024 | Jagiellonia 1-1 Legia | Imaz 35' - Gual 67' |
| 01.10.2023 | Jagiellonia 2-0 Legia | Naranjo 13', Imaz 29' |
| 29.10.2022 | Jagiellonia 2-5 Legia | Gual 16', Kowalski 77' - Josue 28'; 40'; 72', Mladenović 30', Nawrocki 47' |
| 13.05.2022 | Jagiellonia 2-2 Legia | Puerto 48', Imaz 76' (k.) - Pekhart 70', Pazdan 85' (s.) |
Historia
Legia mierzyła się z Jagiellonią do tej pory 58 razy. "Wojskowi" wychodzili z tej rywalizacji zwycięsko 23 razy. Tylko o jedno spotkanie mniej kończyło się remisem, a drużyna z Białegostoku wygrała 13-krotnie. Bilans bramkowy to 81-51 na korzyść warszawskiego klubu, którego najlepszym strzelcem w starciach z Jagiellonią z 5 trafieniami jest Miroslav Radović. Najwyższe zwycięstwa Legii nad białostockim zespołem to 4-0 w 2016 oraz 2020 roku i 5-1 trzy lata temu. Najmniej korzystny wynik dla legionistów w starciu z Jagiellonią to natomiast 0-3 (walkower za spotkanie przy Łazienkowskiej z 2014 roku).Jak pokazują statystyki, Jagiellonia nigdy szczególnie nie leżała Legii, a rywalizacja z nią była trudna i zacięta. Szczególnie mowa tu o spotkaniach wyjazdowych, bo na własnym stadionie w ostatnich 10 latach "Wojskowi" przegrali z "Jagą" tylko dwukrotnie. W Białymstoku obie ekipy wygrywały po 7 razy, a aż 15 razy padł remis. W ostatnich latach Legii nieco udało się odczarować ten trudny teren. Na ostatnich 5 meczów legioniści przegrali tylko raz, wygrywając przy tym okazale w 2022 roku, choć było to jedyne zwycięstwo we wspomnianych rywalizacjach. Wcześniej aż 8 spotkań z rzędu rozgrywanych na Podlasiu kończyło się bez zwycięstwa warszawskiego zespołu. W poprzednim sezonie drużyny dwukrotnie podzieliły się punktami. Pod koniec września ubiegłego roku przy Łazienkowskiej nie padła żadna bramka, natomiast pierwszego dnia marca bieżącego roku mecz zakończył się wynikiem 2-2 a gole zdobywali tylko zawodnicy Jagiellonii.

