- Przede wszystkim Jagiellonia zbiera doświadczenia. Mecz z Olympiakosem to duże, cenne doświadczenie, fajny mecz. Czerpią z tego, widać było bardzo dobre podejście, intensywność, do pewnego momentu pokazali, czym się charakteryzują w działaniach, prowadzili. Szkoda, że nie dowieźli chociaż remisu, bo mimo przewagi Olympiakosu w 2. połowie nie było aż tak wielu sytuacji, żeby nie można było wyciągnąć z tego punktów - mówi przed niedzielnym meczem z Jagiellonią Białystok trener Legii Warszawa, Marek Papszun.
Papszun: Podchodzimy do Jagiellonii z szacunkiem, ale bez obaw
- Jagiellonia jest powtarzalna w dobrym sensie i my się przygotowujemy do tego meczu jak do każdego innego. Moje podejście jest takie, że nie ma rywala, z którym nie jesteśmy w stanie wygrać. Podchodzimy do Jagiellonii z szacunkiem, ale bez obaw, jedziemy wygrać każdy mecz i tak będzie teraz. Pracujemy procesowo i wierzę, że jesteśmy coraz lepszym zespołem, rozwijamy zawodników. Ważna będzie forma i dostępność zawodników na ten mecz, bo to bardzo ważne w meczach z takimi dużymi rywalami, czy będziemy dobrze zdyscyplinowani, czy ja wybiorę dobry skład. Jesteśmy jedyną niepokonaną drużyną w lidze, a to coś dużego. Te nasze porażki od początku roku to skala mikro.
- Gra z Jagiellonią świeżo po pucharach nie ma żadnego znaczenia. To może pójść w kierunku plusów, ale nie musi. Przed ostatnim meczem z nami też grali po pucharach i mieli dzień krócej, bo grało się w czwartek, a teraz w środę. Ostatni mecz przed reprezentacją to jak koniec sezonu, finałowy, wszystkie siły wkłada się w ten mecz. Cokolwiek by się nie działo, grają u siebie, jest olbrzymia motywacja w środowisku, klubie, zespole. Nie ma żadnego handicapu dla nas, a wręcz przeciwnie, oni są w rytmie meczowym. Grali wczoraj dobrze, spodziewam się spotkania intensywnego, które nie będzie proste.
Sytuacja w tabeli
- Myślałem, że tabela będzie bardziej wyrównana. Sytuacja jest taka, że Górnik ma nad nami kilka punktów przewagi. Coś się w tabeli już oznaczyło, to jest prawie 25% wszystkich meczów. Nie należy tego bagatelizować, tabela coś już nam mówi.
Urazy Piątkowskiego i Biczachczjana
- Kamil Piątkowski ma uraz, w tej chwili jest poza kadrą. Zobaczymy, jak ta sytuacja będzie wyglądała, bo nie wyglądało to dobrze. Wahan Biczachczjan miał wejść do drużyny w tym tygodniu, ale musieliśmy zrobić jeszcze krok w tył. Mamy przerwę na reprezentację, wierzę, że będzie już z nami trenował.
Sytuacja i uraz Fukudy
- Z nim jest temat nie tyle skomplikowany, ile to sam proces adaptacyjny, jet lag. Do tego złapał przeciążeniówkę w meczu rezerw, jest poza treningiem, jego proces adaptacji się wydłuży.
Długa przerwa na reprezentację, 2 sparingi
- Przed nami specyficzna, dość długa przerwa, bo 3-tygodniowa. Nie było takiej, chyba poza mistrzostwami w Katarze. Zagramy sparingi z Zagłębiem Sosnowiec i Koroną Kielce. Zobaczymy, ilu finalnie zawodników pojedzie na kadrę, ale grupa, która zostanie, będzie złożona z młodszych i starszych graczy. To będzie dla nas ważny czas, który tak jak każdy dzień, wykorzystamy na budowę i rozwój zawodników. Mamy plany i będziemy się starali wycisnąć z tego okresu maksa, żeby być gotowym do drugiej połowy rundy bardziej.
- Liczby nie kłamią. Mamy średnio 2 punkty na mecz, 2 bramki na mecz, poniżej 1 straconej - to bardzo dobra statystyka. Jesteśmy z tego zadowoleni i ja jako trener też. Przekazałem zespołowi, że doceniam pracę i wyniki. Nic jeszcze nie wygraliśmy i niczego nie przegraliśmy. Fundamenty zostały zbudowane, zobaczymy, czy na nich pójdziemy w górę. Liga jest wymagająca, ale my jesteśmy powtarzalni i konsekwentni. Pracujemy spokojnie, ale z dużymi chęciami i energią.
Praca w Grecji
- Tak, był taki moment, że mogłem przenieść się do Grecji, ale finalnie do tego nie doszło. Dobrze się stało, bo może bym nie trafił do Legii. To jest historia z okresu, kiedy nie pracowałem, były różne historie, niektórzy dopowiadali to, co chcieli.
Napastnicy
- Jest rywalizacja w ataku, Łukasz Zjawiński trochę z niej wypadł. Był kontuzjowany, poza rywalizacją. Bohdan Wjunnyk jest w procesie adaptacji, Mileta Rajović odszedł. Trochę naturalnie wyszło, że Jan Kuchta grał w ostatnim meczu, ale jest jeszcze Rafał Adamski. Gramy różnie, możemy grać 1, 2 lub 3 napastnikami, w zależności od dyspozycji zawodników, momentu, przeciwnika. Cieszę się, że jesteśmy na poziomie taktycznym, że możemy swobodnie zarządzać strukturą i funkcjonalnością zespołu na boisku. To z czasem będzie nasza przewaga, że nie będzie nas łatwo zidentyfikować przed meczem, tylko dopiero na boisku.
Powołania
- Uważam, że Bartek Kapustka jest w bardzo dobre dyspozycji, także Paweł Wszołek, ale może selekcjoner zerka jeszcze na innych naszych zawodników. Trudno powiedzieć.
