Przed kilkoma miesiącami wydana została książka jednego ze starszych chuliganów Ruchu Chorzów, Dariusza Wodarczyka, ps. "Woda". Publikacja traktuje w większości o starych czasach, kiedy autor publikacji był wiodącą postacią na stadionie przy Cichej.
Biblioteka legionisty: Chuligan z przymusu (351)
Poznajemy pokrótce jego dzieciństwo, a także pierwszą wizytę na Ruchu, następnie to, jak wsiąkał w klimat trybun. "Już jako małolat brałem udział w awanturach, a był to wtedy, kiedy na trybunach rządził Wojtek, czyli legendarny 'Mody'. On zawsze przed każdą akcją robił szczegółową selekcję ludzi, a jako, że byliśmy liczeni na liczbę pociągów, którymi przyjeżdżaliśmy, to miał z czego wybierać i tym większy był zaszczyt znalezienia się w tym elitarnym gronie. Pamiętam, że gdy zachodziła taka potrzeba, to stawał na szczycie schodów, tuż przy peronie, a my czekaliśmy na dole i po kolei pokonywaliśmy stopnie, on zaś uważnie wybierał każdego z nas. Pamiętam jak dziś ten moment, gdy popatrzył na mnie i powiedział: Na wjyrch (na górę), co miało oznaczać, że zostałem wybrany, uzyskując prawo dołączenia do stadionowej elity, w której obowiązywały twarde zasady i sztywne reguły zachowania" - czytamy.
Książka zrobiona została w formie wywiadu, podzielonego na kilka rozdziałów. "Moje przywództwo wyszło zupełnie naturalnie, a wynikało z tego, że to ludzie z ekipy decydowali i sami mnie wywindowali do tej roli, zresztą wspólnie z Ulem. Ja nigdy o to specjalnie nie zabiegałem, nawet o tym nie myślałem, absolutnie nie miałem aspiracji, by komukolwiek przewodzić" - wspomina "Woda", który opowiada jak wyglądały relacje Chorzowian z innymi kibicami z Górnego Śląska, jak przecinały się ich drogi na stadiony. Dowiadujemy się także o licznych akcjach, kibicowskich fascynacjach dawnych lat, czy zgodach, które jak wiadomo przed laty często trwały dosłownie chwilę. "Muszę przyznać, że pomimo częstego uczestnictwa w zadymach nigdy w bójce nie straciłem zębów, a przecież zdarzało się, że obydwie strony wyposażone były w łańcuchy, sztachety, pały, przewody, pasy ze sprzączkami czy jakieś gumy. (...) Ja łańcucha użyłem tylko raz i przez to poszedłem do więzienia, jeśli więc potem czymś się wspomagałem, to tylko pasem. Bywało jednak, że przeciwnicy nierzadko używali przeciw nam noży i brzytw" - wspomina kibic Ruchu.
"Największą nienawiścią i pogardą oprócz derbowych rywali zawsze cieszyły się na Górnym Śląski - a tym samym również w naszych szeregach - Zagłębie Sosnowiec i Legia Warszawa. Z tymi ekipami zawsze szukaliśmy zaczepki, jednak prawda jest taka, że mimo iż między nami było bardzo dużo starć, zwłaszcza z Zagłębiem, to jednak jakichś szczególnie wielkich awantur nigdy z nimi nie było. (...) Na Górnym Śląsku nienawiść i pogardę do wszystkiego, co warszawskie, nabywa się z mlekiem matki. Paradoksalnie był jednak taki czas, krótki moment, dosłownie epizod, gdy w okresie dla sceny kibicowskiej absolutnie pionierskim mieliśmy jako Ruch Chorzów sztamę z Legią Warszawa! Był to rok 1978, może 1979, więc czasy, kiedy na Górnym Śląsku wszystko było najlepsze, w tym również w futbolu - kluby, drużyny, stadiony, kibice, frekwencje, ekipy oraz sam fakt, że połowę ligi stanowiły składy z Górnego Śląska. (...) Kontakty zaczęły się od naszego wyjazdu do Warszawy, kiedy podeszło do nas kilku legionistów z Trelą i Adidasem na czele, gratulując zdobytego mistrzostwa i stawiając wódkę, której wielkim amatorem był od zawsze jeden z naszych kibiców - Mody. To właśnie on na tym wyjeździe przewodził i właściwie on sam w pojedynkę przyklepał tę zgodę (...)" - czytamy.
Książka wydana przez Stowarzyszenie Historia Ruchu liczy skromne 178 stron, więc czyta się ją błyskawicznie. Nabyć ją można m.in. w sklepie internetowym TMK.
Tytuł: Chuligan z przymusu
Autor: Dariusz "Woda" Wodarczyk, Michał Froncek
Wydawca: HistoriaRuchu.pl
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 178
Cena: 59,90 zł
Więcej recenzji książek w dziale Biblioteka legionisty.

