Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Czyte(L)nia

Biblioteka legionisty: Ludzie z cienia (361)

środa, 14 października 2026 17:35
Biblioteka legionisty: Ludzie z cienia (361)
fot. SQN
Legionisci.com
BodziachLegionisci.com
0
Czytaj nas w Google

Jesienią zeszłego roku na rynku ukazała się książka zatytułowana "Ludzie z cienia. O tych, którzy pracują na wynik drużyny piłkarskiej". Jak sam tytuł wskazuje, autor - Marcin Borzęcki poświęcił ją osobom, których praca jest niezbędna do rozgrywania meczów piłkarskich, ich wysokiego poziomu, a jednak dla przeciętnego kibica są zupełnie anonimowi.

Mowa m.in. o kierownikach zespołów, sztabach medycznych, greenkeaperach, kitmanach, kucharzach i tych, którzy pracują przy realizacji transmisji telewizyjnej. "Gdyby więc zliczyć tych wszystkich, którzy muszą wykonać swoją pracę, by mecz piłkarski doszedł do skutku i został zrelacjonowany przez media, byłoby to nawet kilka tysięcy osób zaangażowanych w całe przedsięwzięcie. A przecież na razie wzięliśmy pod uwagę tylko tych, którzy mają zapewnić, że widowisko się odbędzie, i zajmują się jego otoczką. (...) Stąd też osobne departamenty pochłonięte sprawami medycznymi, czyli masażyści, fizjoterapeuci oraz lekarze. A skoro zawodnik zostanie już wytrenowany, wymasowany i wyleczony ze wszystkich dolegliwości, wypadałoby go również odpowiednio napoić i nakarmić. Na najwyższym poziomie odpowiada za to kolejna ekipa, którą tworzą kucharze i dietetycy" - czytamy. 

Autor przytacza historię Bogusława Łobacza, który pełniąc rolę kierownika naszej drużyny parę dekad temu, robił z żoną kanapki dla całej drużyny. Wówczas inaczej wyglądało organizowanie hoteli na zgrupowania, posiłków przed meczami itd. W książce poznajemy także Konrada Paśniewskiego, który po pracy w roli kierownika reprezentacji Polski, później przez 12 lat pracował w tej samej roli w naszym klubie.

Wojciech Zep z kolei przez kilka lat pracował przy Łazienkowskiej jako dietetyk. Później zaś pełnił tę samą funkcję w innych klubach oraz narodowej reprezentacji. "Dla Zepa najbardziej intensywnym okresem zawodowym była praca w Legii, gdzie musiał się niezwykle angażować w obowiązki ze względu na intensywność meczów i ciągłe wyjazdy. Pracował w stołecznym klubie na cały etat, w Pogoni natomiast funkcjonuje w ramach niepełnego etatu, jest w klubie dra lub trzy dni w tygodniu oraz na zgrupowaniach. Tak czy owak, w każdy weekend jest dla bliskich poza zasięgiem - czy zespół gra na wyjeździe, czy u siebie. Mecz trwa oczywiście 90 minut, piłkarze pojawiają się w szatni na godzinę przed pierwszym gwizdkiem, ale dietetyk musi być w hotelu dyspozycyjny cały czas przez dwie doby, niezależnie od tego, czy ma na przykład urodziny bliskiej osoby, czy to dzień świąteczny" - czytamy.
"Mimo, że technologicznie Legia stoi na wysokim poziomie i może sobie pozwolić na bardzo szczegółowe prześwietlenie organizmu piłkarza, to i tak wielokrotnie oczekiwania rozjeżdżał się z rzeczywistością, zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. Zwłaszcza, że koniec końców wpływ na formę fizyczną zawodnika ma nie tylko to, czy skręcił kiedyś kolano lub złamał rękę. Znaczenie mają też całkiem inne czynniki: zmiana środowiska, klimatu, temperatury, do tego trzeba dodać niezwykle ważny aspekt w postaci stresu. Jeżeli gracz trafia do klubu z drugiego końca świata, nikogo nie zna, nie zabiera ze sobą rodziny, a na dodatek ma problemy z aklimatyzacją w nowej szatni, to ryzyko kontuzji rośnie. Wystarczy więc, by piłkarz czuł się po prostu nieszczęśliwy i nieakceptowany, a jego podatność na kontuzje może się zwiększyć" - czytamy w rozdziale, gdzie wypowiada się Filip Latawiec, przez lata pracujący przy Łazienkowskiej najpierw przy pierwszym zespole, później przy drużynach Akademii, Legia Ladies itp. "W zespole medycznym Legii pracuje na stałe pięciu lekarzy, którzy na co dzień mają kontakt z drużyną. Klub ma też jednak bazę współpracujących z nim specjalistów, więc za wszystkie aspekty medyczne w zespole odpowiada łącznie 10 osób. Nierzadko korzysta się także z opinii zaprzyjaźnionych lekarzy z różnych dziedzin, takich jak kardiologia, radiologia czy medycyna rodzinna. (...) Funkcjonowanie Legii to dla Latawca dowód na coraz intensywniejsze przenikanie się różnych komórek. Członkowie sztabu medycznego, fizjoterapeuci i trenerzy przygotowania fizycznego coraz częściej ze sobą współpracują. W przeszłości te grupy działały często niezależnie od siebie, co prowadziło czasem do braku spójności w podejściu do treningów i rehabilitacji zawodników" - czytamy.

Przy okazji poznajemy trochę historii z legijnych szatni. Na przykład z czasów Ricardo Sa Pinto. "Skarbonka stojąca w szatni warszawskiej Legii wypełniała się w zawrotnym tempie. Ricardo Sa Pinto, choć sam miał niepokorny charakter i niejednokrotnie go pokazywał na zewnątrz, w zespole przywiązywał ogromną wagę do dyscypliny. Karał piłkarzy nawet za najmniejsze przewinienia, więc ci co rusz musieli dorzucać się do wspólnego budżetu. Ich portfele uszczuplały się z każdą minutą spóźnienia na zbiórkę, ale dobrze wiedzieli, że zebrane pieniądze nie pójdą na marne. Portugalczyk uwielbiał bowiem wyprawiać wystawne kolacje. (...) Rachunki za takie eskapady błyskawicznie rosły i w pewnym momencie zawartość postawionej w szatni skarbonki przestawała wystarczać" - czytamy.

Dowiadujemy się także o tym jak pracę szefa kuchni w Legii zdobyła Ewa Olejniczak, wcześniej pracująca w Lechu. "Dzwonię więc do Konrada [Paśniewskiego] i rozmawiamy. 'Słuchaj, mam dla ciebie szefa kuchni'. 'Ale akurat mamy kucharza'. 'No, macie, takiego, co wam jajecznicę smaży na stadionie, ale nie jest szefem kuchni. Wyślę ci imię i nazwisko, wygoogluj sobie, przemyśl i zadzwoń do mnie'. Po 20 minutach zadzwonił 'Jedziemy na krótki obóz do Warki, niech przyjedzie. Jeśli pokaże się z dobrej strony, to pomyślimy'. Ewa pojechała, sprawdziła się i wkrótce została nowym pracownikiem klubu ze stolicy. Zmieniła już miejsce pracy, ale przez 5 lat byli z niej w Legii bardzo zadowoleni. A co ciekawe, akurat idealnie wstrzeliłem się z tym telefonem, bo tuż przedtem stołeczni zawodnicy struli się na wyjeździe w Trnawie" - czytamy historię.

Książka przedstawia wiele ciekawych informacji, także pokazując pracę osób związanych z innymi klubami, transmisją meczów, czy reprezentacją Polski. Pokazuje również, że po pewnym czasie, pracując na pełnych obrotach niemal 24h na dobę, ludzie ze środowiska potrzebują przerwy. By mieć czas dla swoich rodzin, dla swoich pasji. Publikacja wydana w zeszłym roku to bardzo przyjemna lektura, którą można pochłonąć w ekspresowym tempie.


Tytuł: Ludzie z cienia
Autor: Marcin Borzęcki
Wydawnictwo: SQN
Rok wydania: 2025
Liczba stron: 264


Więcej recenzji książek w dziale Biblioteka legionisty.

Ludzie z cienia
fot. SQN

Podaj ten news dalej:
Komentarze (0)
Zdobywaj rangiWłasny awatar i profilZarezerwuj swój nick
lub komentuj jako gość