Jakub Nowosad trafił do koszykarskiej Legii, kiedy ta grała w II lidze. Z naszym klubem przeszedł długą drogę, przy okazji samemu mocno rozwijając się w swoim fachu. Fizjoterapeuta warszawskiej Legii, w długiej rozmowie, opowiada o pracy w koszykarskiej Legii, codziennej pracy z zawodnikami, zapobieganiu kontuzji, ich późniejszym leczeniu, a także rozwoju jaki ma miejsce w Legii Warszawa.
Nowosad: Noc po meczu jest kluczowa pod względem regeneracji
- Jak zaczynaliśmy to próbowaliśmy trochę czerpać z piłkarskiej Legii - to był kilkanaście lat temu dla nas niedościgniony wzór. Jestem ogromnie wdzięczny, że w tamtym czasie, każdy ze sztabu piłkarskiej Legii był dla nas otwarty i pomocny. Z roku na rok staraliśmy się tworzyć coraz większą autonomię i radzić sobie samemu, aby nie być od nikogo zależnym. Uważam, że pod tym względem przeszliśmy ogromną drogę. Na ten moment działamy sami, mamy pełne zaplecze, bardzo dobrze współpracuje mi się z doktorem Dawidziukiem, który jest z nami też wiele lat. W tym momencie jesteśmy samowystarczalni i do tego dążyliśmy - mówi Jakub Nowosad.
- Najłatwiej po mistrzostwie powiedzieć, że wszystko zrobiliśmy dobrze, bo przecież skończyliśmy z mistrzostwem, więc co można było zrobić lepiej? Ale widzimy rzeczy, które można robić lepiej i mam nadzieję, że z każdym rokiem będziemy je robić lepiej, by jak najmniej było kumulacji kontuzji w pewnym okresie roku, przez co brakuje nam wtedy zawodników do grania - opowiada Kuba.
- Widzę, jak ktoś zaczyna kuleć, albo zaczyna się łapać za bolące go miejsce, albo kiedy rzuca osobiste, to na przykład stara się sobie rozmasowywać nogę. To są sygnały, po których wiem, że jak za chwilę dostanie zmianę, to podejdę do niego, zapytam czy wszystko jest OK, posprawdzam. Staram się takie rzeczy wyłapywać, choć nie ukrywam, że czasem emocje biorą górę i mecz ogląda się z emocjami, zapominając nieco o pracy i tej działce fizjoterapeutycznej. Oczywiście, czasem muszę zgłosić trenerom, że któryś z zawodników potrzebuje zmiany, nie jest w stanie czegoś zrobić. Najczęściej informację przekazuję asystentom, a ci do głównego trenera - mówi fizjoterapeuta Legii.
- Nie jest tak, że na każdego działa bardzo dobrze to samo. Są osoby, które stronią od zimnych kąpieli, a są tacy, którzy mogą wejść do zimnej wody na 10 minut. Są tacy, którzy po saunie potrzebują 48 godzin by dojść do siebie, zaś inni następnego dnia czują się dużo lepiej. Staramy się zawodników poznać, zindywidualizować im możliwości regeneracyjne, bo nie sztuką jest wrzucić wszystkich do jednego wora i każdemu zalecać to samo. Każdy czego innego potrzebuje. (...) Teraz mamy okres przygotowawczy i wbrew pozorom ta odnowa biologiczna nie jest aż tak pożądana. Bo chcemy, by organizm zaadaptował się do tych obciążeń treningowych. Najwyższy poziom regeneracji będziemy chcieli osiągnąć, jak zacznie się sezon. Teraz musimy dojść do ściany, zobaczyć jakie są ich limity, by organizm się zaadaptował i był w stanie te obciążenia znosić, by swój potencjał do regeneracji mieć jak największy - tłumaczy Jakub Nowosad.
Zachęcamy do obejrzenia całej rozmowy na Youtube.
