Legia Warszawa w trwającym wciąż letnim oknie transferowym ściągnęła dwóch napastników, a jednym z nich jest Jan Kuchta. Ten czeski zawodnik w swojej rodzimej lidze wygrał wszystko co możliwe: trzy razy został Mistrzem Czech, dwukrotnie sięgał po Puchar Czech, w sezonie 2020/2021 został królem strzelców. Łącznie rozegrał w tych rozgrywkach 218 spotkań, w których zdobył 87 goli i zaliczył 25 asyst. Jego dotychczasowe zagraniczne wojaże kończyły się rozczarowaniem, jak chociażby pobyt w Midtjylland. Wszyscy liczymy na to, że tym razem będzie inaczej i to właśnie w Warszawie Kuchta udowodni swoją jakość, którą przez lata prezentował w lidze czeskiej. Szansę na to dostał już w domowym starciu ze Śląskiem Wrocław, które rozpoczął od 1. minuty.
Pod Lupą LL! - Jan Kuchta
Na początku 12. minuty widzieliśmy kombinacyjną akcję Legii Warszawa w ataku pozycyjnym. Do piłki zagranej od Deziela wyszedł właśnie Jan Kuchta, który błyskotliwym odegraniem futbolówki na skrzydło umożliwił Rubenowi Vinagre rozpędzenie się z wykorzystaniem wolnej przestrzeni. Czech jest raczej typem napastnika lubiącego grać w stylu fałszywej dziewiątki, więc też takich zagrań poza polem karnym będziemy od niego oczekiwać.
W 13. minucie Kuchta otrzymał niskie dośrodkowanie od Rubena Vinagre po wykonanym przez niego rzucie rożnym. Napastnik złożył się do uderzenia z woleja, jednak skiksował i nieczysto trafił w piłkę. Za umiejętność odnalezienia się w „szesnastce” należy czeskiego zawodnika pochwalić, jednak samo wykonanie pozostawiało wiele do życzenia.
To, co rzucało się w oczy w występie Kuchty to jego skłonność do gry kombinacyjnej. Można z łatwością zauważyć, że gra na jeden kontakt nie sprawia temu piłkarzowi żadnych problemów. W 15. minucie dobrze ustawił się i zebrał drugą piłkę na 20. metrze i w pierwszym kontakcie odegrał ją głowa do Vinagre. Momentalnie po tym zagraniu ruszył na wolną przestrzeń zabierając ze sobą jednego obrońcę gości. Biorąc pod uwagę charakterystykę tego gracza tego typu zagrania z jego udziałem będziemy oglądać regularnie.
Może nie widzimy jeszcze licznych efektów dobrej gry Kuchty w postaci zdobytych bramek, asyst, czy wygranych pojedynków, ale widać w tym graczu ogromną chęć zaznaczenia swojej obecności na boisku. Po odbiorze piłki przez Rafała Augustyniaka w okolicach środka boisko stoper zagrał piłkę do pozycjonującego się na 30. metrze Jana Kuchty. Napastnik mając dwóch partnerów do prostopadłego podania zdecydował się na strzał z dystansu. Do pokonania Karola Niemczyckiego trochę zabrakło, aczkolwiek pocieszające jest to, że ten gracz od pierwszych minut w Legii cały czas chce być pod piłką.
Niewiele brakowało, a nowy nabytek Legii mógłby cieszyć się z asysty. W 57. minucie przyjął kierunkowo piłkę w polu karnym i w drugim kontakcie zagrał mocną piłkę na długi słupek w stronę Łukasza Zjawińskiego. Niestety byłego gracza Polonii Warszawa ubiegł jeden z defensorów przyjezdnych z Wrocławia.
Najlepsza akcja Kuchty w tym meczu była jedną z jego ostatnich. W 67. minucie po raz kolejny zszedł głębiej po piłkę, prowadził ją przez kilkanaście metrów, wygrywając po drodze pojedynek z obrońcą Śląska i odegrał ją do Łukasza Zjawińskiego. Jego podanie było jednak za lekkie i nie doszedł do niej gracz z numerem 79.
Wydaje się kwestia czasu, gdy zaczniemy mieć dużo pożytku z obecności Jana Kuchty w warszawskim zespole. Temu zawodnikowi nie brakuje niczego w aspekcie wyszkolenia technicznego, jest proaktywny, szuka dogodnych pozycji do oddania strzału. Jego dużym atutem jest jego motoryka, która umożliwia mu nieustanne wykonywanie agresywnych skoków pressingowych. Sumując jego umiejętności w fazie gry z piłką i bez piłki wychodzi nam, że jest to zawodnik kompletny i mało prawdopodobne jest to, aby ta przygoda miała się zakończyć negatywnie. Nie takie rzeczy jednak w samej Legii widzieliśmy, więc pozostaje nam z pokorą wyczekiwać pierwszego bardzo dobrego występu Jana Kuchty w koszulce z „eLką” na piersi. Ten piątkowy określiłbym mianem solidnego przetarcia, jednak z meczu na mecz będziemy od tego piłkarza wymagać coraz więcej.
