Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Konferencja

Papszun: Nie ma miejsca na sentymenty

środa, 12 sierpnia 2026 13:56 wideo
Papszun: Nie ma miejsca na sentymenty
Marek Papszun | fot. Woytek / Legionisci.com
Legionisci.com
WoytekLegionisci.com
4

- Kibicowsko to jest mecz przyjaźni, ale na boisku każdy walczy o swoje – nie ma tu miejsca na sentymenty. Będziemy dążyli do tego, żeby to spotkanie wygrać. Gramy u siebie i chcemy sprawiać radość naszym kibicom, doprowadzając do sytuacji, w której trybuny na Łazienkowskiej będą wypełnione na każdym meczu - mówi przed starciem z Radomiakiem Radom trener Legii, Marek Papszun.

- Nie przeceniałbym wniosków, które wyciągnęliśmy po letnim sparingu z Radomiakiem. Analizujemy przeciwnika przed każdym spotkaniem, a to dopiero początek rozgrywek, więc trzeba do tego podejść wnikliwie. W kadrach dochodzi do zmian, zmieniają się trenerzy i koncepcje taktyczne. Obserwujemy rywala, natomiast dla nas najważniejsza jest nasza własna strategia i to, co sami jesteśmy w stanie zaprezentować na boisku. Chcemy zagrać zdecydowanie lepiej niż w ostatnim meczu w Kielcach.

Gra skrzydłami i kreowanie okazji

- Duża liczba dośrodkowań świadczy o tym, że potrafimy regularnie wchodzić w trzecią tercję i w pole karne, czyli tam, gdzie kreuje się sytuacje bramkowe. To istotne, bo głównie w ten sposób stwarzaliśmy zagrożenie w dwóch pierwszych meczach, podczas gdy ten trzeci był globalnie słabszy. Żeby strzelać gole, trzeba być blisko bramki. Dwa trafienia zaliczyliśmy właśnie po dośrodkowaniach i jest to efekt dochodzenia do takich okazji. Chcemy jednak grać wielowymiarowo i pracujemy nad tym, by skutecznie atakować również środkiem pola. W dotychczasowych spotkaniach były już akcje tą strefą, które siały spore zagrożenie.

 

Nowy napastnik w zespole

- Dobry piłkarz odnajdzie się w każdej strategii. W mojej koncepcji każdy wartościowy zawodnik dostanie szansę, a za takiego uważam Jana Kuchtę. To kompleksowy i bardzo doświadczony napastnik. Czy zafunkcjonuje w Legii? Składa się na to wiele elementów, ale jego profil wskazuje, że tak może być – choć jak zawsze wszystko zweryfikuje boisko. Wprawdzie w statystykach za granicą nie był tak skuteczny jak w lidze czeskiej, ale wierzę, że w Warszawie zdoła się przełamać.

- Oczekuję od niego, że szybko wejdzie do rywalizacji i podniesie poziom pozostałych atakujących. Potrzebujemy mocnej presji wewnątrz zespołu oraz możliwości elastycznego zarządzania meczem z ławki. W trakcie długiego sezonu pojawiają się urazy czy kartki, dlatego ważne jest, aby posiadać czterech napastników rywalizujących o skład.

- Dla mnie najważniejsze są wygrane drużyny. Jeśli każdy z nich strzeli po 8 bramek, da nam to łącznie 30–40 goli w sezonie i to będzie bardzo dobry wynik. Nie musimy kreować jednego króla strzelców – priorytetem są zwycięstwa Legii.

- To, że ktoś kiedyś gdzieś przeskrobał, nie oznacza, że tak funkcjonuje na co dzień. Wiele zależy od środowiska, a inteligentni ludzie potrafią szybko dostosować się do nowych warunków. Nie znam jeszcze Jana na tyle, by kategorycznie go oceniać, ale w Legii było już niewielu zawodników z trudnymi łatkami, u których te obawy zupełnie się nie potwierdziły. Wierzę, że tu będzie podobnie. W naszej szatni nie mamy problemów z podejściem czy dyscypliną – zespół jest profesjonalny i potrafi trzymać się w ryzach.

 

Postawa w defensywie przy stałych fragmentach

- Nie uciekniemy od faktu, że straciliśmy bramki po rzutach rożnych, dlatego oczekujemy poprawy skuteczności w tym elemencie. Mam spore zastrzeżenia do straconego gola z Zagłębiem Lubin, ale drużyna wyciągnęła wnioski. W pięciu z sześciu rzutów rożnych Korony zachowaliśmy się bardzo dobrze, lecz w tej jednej sytuacji przeciwnik doszedł do pozycji i ją wykorzystał.

- Przed dobrze rozegranym stałym fragmentem trudno się obronić, ale wchodzimy w duży poziom szczegółowości – analizujemy, kto mógł dać z siebie więcej, by przeciwnik nie skierował piłki do siatki. Pracujemy systemowo i zachowujemy spokój. Wierzymy, że zespół będzie się skutecznie bronił, a zawodnicy wezmą na siebie odpowiedzialność. Modyfikacja krycia na indywidualne nie daje pełnej gwarancji sukcesu. Kluczem jest doszlifowanie detali i większa determinacja w pole karnym, bo dziś stałe fragmenty są niezwykle groźną bronią.

Adaptacja Michala Sevcika

- Na brak debiutu Michala składa się kilka przyczyn. Jedną z nich jest duża rywalizacja w środku pola, ale kluczowy był czas potrzebny na adaptację taktyczną i fizyczną. Intensywność gry w naszym zespole okazała się dla niego pewnym zaskoczeniem i potrzebował chwili, by się przestawić. W ostatnim okresie zrobił jednak duży postęp i na treningach wygląda już bardzo dobrze.

Sytuacja Oliwiera Olewińskiego

- Z tego, co mi wiadomo, Oliwier dostał wolną rękę w poszukiwaniu nowego klubu. Nie było sytuacji, w której odmówił podpisania umowy – po prostu zapadła taka decyzja. W tym momencie nie widziałem go jako bezpośredniej konkurencji dla zawodników pierwszego zespołu. Mamy na tej pozycji Mikanowicza oraz Kovacika, więc proponowanie kolejnego kontraktu nie miało większego sensu, bo zawodnik nie miałby przestrzeni do gry.

Raport medyczny przed meczem

- Kilku graczy wraca dzisiaj do treningów z zespołem – część z nich trenowała już wcześniej, więc długa dotąd lista powoli się skraca. Nie będę jednak podawał konkretnych nazwisk, aby nie ułatwiać zadania przeciwnikowi. Na pewno kilku zawodników wykuruje się na piątkowe spotkanie z Radomiakiem.

Oczekiwania na piątek

- Będziemy w roli faworyta, gramy u siebie i najwięcej zależy od naszej dyspozycji. Jeśli zagramy na poziomie z dwóch pierwszych meczów, to wygramy. Jeśli nie poprawimy błędów z Kielc, możemy mieć większe trudności. Pracujemy nad tym, by zagrać zdecydowanie lepiej, a drużyna ma pełną świadomość, że poziom oczekiwań jest teraz znacznie wyższy.

Podaj ten news dalej:
Komentarze (4)
Zdobywaj rangiWłasny awatar i profilZarezerwuj swój nick
lub komentuj jako gość