Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Papszun: Finalizacja jest naszym problemem

wtorek, 14 lipca 2026 14:45 wideo
Papszun: Finalizacja jest naszym problemem
Marek Papszun | fot. Woytek / Legionisci.com
Legionisci.com
WoytekLegionisci.com
3

– W tym okresie przygotowawczym kreujemy bardzo dużo sytuacji, ale finalizacja wciąż jest naszym minusem. Z czterech klarownych okazji w pierwszej połowie powinniśmy strzelić co najmniej dwie bramki – ocenił na gorąco po sparingu z Radomiakiem trener Legii Warszawa, Marek Papszun.

Nieskuteczność w pierwszej połowie i powrót Rubena

– Zawsze są dwie różne połowy, to żadna nowość. Połowy się różnią zawsze i teraz też tak było. Różniły się zdecydowanie wynikiem, ale samą grą i sytuacjami już nie do końca. Oczywiście mecz był bardziej wyrównany w pierwszej części, natomiast my kreowaliśmy sytuacje, które marnowaliśmy. Powinniśmy strzelić co najmniej dwie bramki z tych czterech okazji, które mieliśmy. One były dość klarowne i to na pewno jeden z minusów.

– Zawodnicy dzisiaj w większości grali po 45 minut, podobnie jak w Radomiaku. Było też widać zróżnicowanie, jeżeli chodzi o jakość u poszczególnych graczy. Nie był to tak dobry mecz jak ten ostatni, ale cieszy podkręcenie tempa i bramki. Skuteczność w drugiej połowie była dużo większa w porównaniu z tym, co mieliśmy w pierwszej części. Mocno popracowaliśmy po przerwie i te sytuacje już sfinalizowaliśmy. To kolejny pożyteczny mecz. Idziemy do przodu.

 

– Do pierwszego meczu ligowego zostało jeszcze sporo czasu, bo 10 dni. Mamy przed sobą jeszcze sparingi z Pogonią i Arisem. Dzisiaj nie grał Paweł Wszołek, nie grał Łukasz Zjawiński – to są dla nas istotni gracze. Oni są cały czas w rywalizacji. Dzisiaj odpoczęli, bo nie chcieliśmy ryzykować, byli przeciążeni, stąd taka decyzja. Ta rywalizacja cały czas się toczy. Dzisiaj, mówiąc szczerze, nawet się nie zastanawiałem nad składem na ligę. Będę teraz myślał o tym, jak podzielić kadrę na te dwa nadchodzące sparingi. Mamy też jeszcze dwa pełne treningi – jutro jest dzień pod regenerację, a w czwartek i piątek normalnie trenujemy. Ten skład na ligę będzie się nam klarował, a sparingi to znowu szanse dla zawodników, którzy są niewiadomą, żeby się pokazać.

– Cieszy też postawa Rubena Vinagre. Nie grał przez pół roku z powodu urazu, więc jeśli teraz wraca, to jest to dla nas jak transfer wewnętrzny – w pełni się z tym stwierdzeniem zgadzam. Dobrze wyglądał podczas tych przygotowań i dzisiaj zagrał bardzo dobry mecz. Myślę, że stać go na jeszcze więcej, bo on dopiero buduje formę. Pół roku to bardzo duża przerwa i widać, że w tych sparingach miewa jeszcze ciężkie momenty, ale pokazuje też dużą jakość i odpowiedni performance. Tego od niego oczekujemy. Inni zawodnicy też się budują i grają coraz lepiej – również ci, którzy byli tu w rundzie wiosennej. Wierzymy, że po prostu podniesiemy pracą jakość tego zespołu. Nawet jak nie będzie wzmocniony z zewnątrz, to siła tej drużyny będzie rosła poprzez pracę, którą codziennie wykonujemy.

Sevcik wchodzi w buty Urbańskiego

– Za wcześnie jeszcze na głębokie oceny Michala Sevcika. Nie ukrywam, że wiążemy z nim nadzieje, że nam pomoże i nie będzie potrzebował dużo czasu na adaptację. Myślę, że zdobyta dzisiaj bramka bardzo mu pomoże, bo to ważne dla każdego nowego gracza. On już wcześniej notował dobre liczby, a każdy kolejny dzień powinien pracować na jego korzyść.

– To, gdzie będzie grał, zależy od tego, jak i jaką strukturą będziemy grali. Na pewno to jest zawodnik, który jest najmocniejszy w trzeciej tercji boiska. Pokazał to dzisiaj, pokazał to też wczoraj na treningu – a to był przecież jego dopiero pierwszy trening w Legii Warszawa. Liczymy na to, że on wniesie kreatywność do tej trzeciej tercji, bo tego potrzebujemy jeszcze więcej. W dużej mierze ma być dla Legii tym, kim miał być Kacper Urbański. To jest właściwie zmiana jeden do jednego, bo obaj mają bardzo podobny profil zawodnika. Wierzymy, że tak będzie i że odnajdzie się u nas bardziej niż Kacper.

– Czy nie obawiam się o jego charakter i defensywę? Przejście do Legii to zawsze jest zagrożenie dla piłkarza. Wiemy też historycznie, że sporo większe nazwiska nie radziły sobie w tym klubie, więc charakter trzeba mieć i tu nigdy nie ma gwarancji. Natomiast ja nie biorę za mocno pod uwagę opinii, które przypisują mu łatkę gracza unikającego walki czy gry bez piłki. Zrobiliśmy swój wywiad, ja też rozmawiałem z zawodnikiem. Ten temat transferu toczył się dość długo, byliśmy w stałym kontakcie i bardzo podobała mi się jego determinacja, przede wszystkim do samego dołączenia do Legii. To już jest dużo. Ja tego u Michala tutaj nie widzę. Oczywiście, jak każdy ofensywny zawodnik, ma swoje mankamenty, ale w obronie nie odstaje. W każdym środowisku są po prostu inne wymagania w stosunku do graczy. Pytanie, czy gra w obronie była od niego wymagana w poprzednich klubach – być może nie, i to też nie jest złe, bo taka była taktyka i wykorzystanie go w innym obszarze. Kiedy zawodnicy dołączają do nowych klubów i widzą, że tu są inne wymagania, to potrafią się do nich po prostu dostosować. Myślę, że tak samo będzie w tym przypadku.

 

Kadra na ten moment jest zamknięta

– Ostatnio, kiedy pytano mnie o transfery, złapaliście mnie w takim punkcie, że już wiedzieliście, że temat Michala Sevcika jest blisko finalizacji, więc nie mogłem zaprzeczać. Natomiast na ten moment nie mamy otwartej żadnej nowej opcji transferowej i na dzisiaj nie należy spodziewać się kolejnego ruchu do Legii Warszawa. W drugą stronę? W drugą stronę ruchy zawsze są możliwe. Wiemy, jaka jest sytuacja rynkowa i wszystko może się w tym kontekście wydarzyć – jakieś odejścia mogą nastąpić.

– Czy brakuje mi piłkarzy na określonych pozycjach? Oczywiście, że tak. Każdy trener pewnie powie, że brakuje mu jakichś zawodników, ale ja potrafię się dopasować. Jestem trenerem, który nie narzeka publicznie na kadrę. Oczywiście musi być zachowana kompatybilność z celami, które ma klub. Jeżeli Legia ma wysokie ambicje, to musi też mieć określony poziom kadry, bo o to w tym wszystkim chodzi. Moje ambicje również są takie, żeby wygrywać. Na pewno rozmawiamy o tym wewnątrz klubu i ja wskazuję, gdzie powinniśmy jakie ruchy zrobić, ale dzisiaj to nie jest takie proste, jak by się chciało.

Sztab narzuci radę drużyny. Wyborów demokratycznych nie będzie

– Jeśli chodzi o wybór rady drużyny i kapitana na nowy sezon, to klasycznych wyborów w szatni raczej nie będzie. Myślę bardziej, że rada zostanie narzucona w kontekście ludzi, którzy naturalnie mogą taką rolę pełnić. My jako sztab przede wszystkim mamy doskonałe rozeznanie odnośnie tego, kto może być dzisiaj liderem grupy, a kto może być nową, wiodącą postacią. Oczywiście z tego grona liderów chciałbym, żeby zawodnicy również się wypowiedzieli i wyrazili swoje zdanie. Natomiast nie planuję żadnych ogólnych, demokratycznych wyborów kapitańskich w szatni, bo uważam, że to może być decyzja troszeczkę przestrzelona. Nie musi, ale może. To my jako sztab mamy największą wiedzę o funkcjonowaniu tej grupy i dlatego w tym obrębie sztabowym to się ostatecznie rozstrzygnie.

Mioduski w FIFA i spotkanie z Lewandowskim

– Czytałem doniesienia o tym, że Dariusz Mioduski jest wymieniany przez zagraniczne media jako kandydat na szefa FIFA i potencjalny rywal dla Gianniego Infantino. Życzę właścicielowi z całego serca, żeby tym szefem FIFA został. Zaskoczyliście mnie tym tematem. My w klubie też jesteśmy zaskoczeni i nie wiem jeszcze, jak to się przełoży na nas. Trzeba by głębiej rozwinąć ten kontekst, co to dokładnie oznacza dla klubu. Ja jednak przede wszystkim myślę teraz o Legii Warszawa, a nie o tej wielkiej światowej organizacji piłkarskiej.

– Przy okazji treningów w naszym ośrodku spotkałem też Roberta Lewandowskiego. Kiedy go zobaczyłem, w pierwszej chwili pomyślałem sobie, że zarząd przygotował nam niesamowitą niespodziankę i na sam koniec okienka dopiął nam transfer tego klasowego napastnika! (śmiech) Niestety, tak się nie stało.

– Ale mówiąc już zupełnie poważnie – to było bardzo fajne spotkanie. Porozmawialiśmy chwilę o przyszłości i o naszej rzeczywistości tutaj. Robert jest w znakomitej dyspozycji fizycznej. Pokazuje niesamowity, kosmiczny profesjonalizm. Dwa dni przed wylotem na zgrupowanie klubu trenował u nas indywidualnie. Nie wypominając mu wieku – bo jako piłkarzowi jest mu już na pewno bliżej niż dalej do końca kariery – te wielkie ambicje w nim cały czas mocno tkwią. To jest kapitalny przykład dla nas wszystkich, jak wygląda codzienna praca, dojście na sam szczyt i utrzymanie się na nim przez tak wiele lat. Tam nie odpuszcza się ani jednego dnia i wykorzystuje się absolutnie każdy moment.

Podaj ten news dalej:
Komentarze (3)
Zdobywaj rangiWłasny awatar i profilZarezerwuj swój nick
lub komentuj jako gość