Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Koszykówka

Hunter: Niesamowity, kosmiczny stan

poniedziałek, 22 czerwca 2026 08:05
Hunter: Niesamowity, kosmiczny stan
Shane Hunter | fot. Maciek Gronau
Legionisci.com
HugollekLegionisci.com
0
 Shane Hunter po wygraniu decydującego starcia z Zastalem Zielona Góra nie ukrywał ogromnego wzruszenia. Amerykański podkoszowy „Zielonych Kanonierów” w niezwykle szczerych słowach podsumował drogę pełną zakrętów, opowiedział o tęsknocie za domem oraz o unikalnej, fanatycznej atmosferze w hali przy Obrońców Tobruku, która poniosła Legię do obrony mistrzostwa Polski.

„Zastal postawił nam potężne warunki”

– Tak, to była absolutna „walka psów”. Zastal Zielona Góra był przez wielu niedoceniany, a przecież nie bez powodu znaleźli się w tym finale jako druga najlepsza drużyna w lidze. Mają świetnych zawodników indywidualnie, są silni jako zespół i świetnie prowadzeni przez sztab trenerski. Naprawdę mocno nas przycisnęli w tej serii. Nie będę ukrywał – od samego początku myśleliśmy, że mamy to pod kontrolą. Zastal wymusił jednak na nas znacznie więcej meczów i urwał nam ich więcej, niż ktokolwiek z nas przed finałami przypuszczał. Ale ostatecznie wyjść z tej wojny zwycięsko w siódmym meczu? To znaczy dla nas wszystko. To niesamowite uczucie.

– Cały ten sezon wyglądał dokładnie tak, jak te finały – jedna wielka, mordercza walka. Każdy rok w profesjonalnym sporcie ma swoje wzloty i upadki, a ten konkretny miał ich dla naszej drużyny wyjątkowo dużo. Łączenie gry w koszykarskiej Lidze Mistrzów z walką na krajowym podwórku przyniosło mnóstwo trudnych momentów i wahań formy. Najważniejsze jednak, że jako zespół znaleźliśmy na to rozwiązanie. Przetrwaliśmy to i po prostu zrobiliśmy robotę do samego końca.

 

„Nienawidzę przegrywać. Mistrzostwo wynagradza 10 miesięcy rozłąki”

– Pytasz, jak się czułem, kiedy mogłem wznieść puchar w górę? Poczułem się fantastycznie. Powiedziałem to dzisiaj komuś prosto w oczy: nienawidzę przegrywać dziesięć razy mocniej, niż lubię wygrywać. Taki już mam charakter. Ale kiedy ta cała walka dobiega końca, trzymasz w rękach mistrzowskie trofeum i widzisz uśmiech na twarzach wszystkich dookoła, dociera do ciebie, przez co przeszedłeś. Przez dziesięć miesięcy byłem tutaj sam, daleko od mojej rodziny, daleko od moich przyjaciół. Kiedy w najważniejszym momencie, w siódmym meczu, gdy na stole leżą już wszystkie karty, zgarniasz pełną pulę i wygrywasz to ostatnie starcie – to jest po prostu niesamowity, kosmiczny stan.

„Nasze 1900 kibiców brzmi głośniej niż ich 5000”

– Świętowanie z kibicami na zewnątrz? Tego nie da się przebić, niczym! Nigdy w życiu nie doświadczyłem czegoś podobnego. Fani Legii są bez dwóch zdań najlepsi na całym świecie i mówię to z pełnym przekonaniem. Słyszałem wcześniej jakieś dyskusje o pojemności naszej hali. Kiedy pojechaliśmy na mecze do Zielonej Góry, Zastal miał na trybunach pięć tysięcy ludzi. Tutaj, na Bemowie, mamy 1900 miejsc. Ale nasze 1900 osób tworzy taki hałas i taką presję, jakby ich tam było pięć tysięcy! Kiedy niesie ich taka pasja i taki fanatyzm, efekt jest potężny. To było genialne. Ci kibice są niesamowici. Zrobiłbym absolutnie wszystko, żeby móc zagrać przed nimi ponownie.

– Moje plany na najbliższą przyszłość? Zregenerować organizm, cieszyć się chwilą i świętować. To będzie prawdopodobnie najkrótsze lato w mojej dotychczasowej karierze zawodowego koszykarza, mówię naprawdę poważnie. Muszę wycisnąć z tych wakacji maksimum, odpocząć w domu i już w sierpniu wracać do ciężkiej pracy na parkiecie. Doceniam tę chwilę, dzięki wielkie!

Podaj ten news dalej:
Komentarze (0)
Zdobywaj rangiWłasny awatar i profilZarezerwuj swój nick
lub komentuj jako gość