Legia Warszawa rozpoczęła już intensywne przygotowania do sezonu 2026/27. Zespół ponownie jest w przebudowie - pojawiło się w nim już parę nowych twarzy, ale jeszcze więcej zawodników pożegnało się z klubem. Na kolejne wzmocnienia próżno czekać, więc to dobry czas, by podsumować ruchy transferowe, jakie stołeczna drużyna, za pośrednictwem duetu Michał Żewłakow - Fredi Bobić przeprowadziła w poprzednich rozgrywkach. "Wojskowi" przeprowadzili łącznie 12 transferów do klubu, a wszystkie z nich ocenimy w skali szkolnej 1-6 i przedstawimy nasze rokowania.
Sezonowe podsumowanie transferów 2025/26. Wielu nie spełniło oczekiwań
Petar Stojanović (boczny obrońca)
Słoweniec był pierwszym zawodnikiem pozyskanym przez Legię Warszawa w sezonie 2025/26. Oficjalnie dołączył do zespołu pod koniec czerwca ubiegłego roku i jako jedyny z nowych piłkarzy został zaprezentowany jeszcze przed inauguracją sezonu. Transfer był sporym zaskoczeniem, ponieważ informacje o zainteresowaniu bocznym obrońcą praktycznie nie pojawiały się w mediach aż do momentu finalizacji negocjacji. Transfer doświadczonego, wówczas 66-krotnego reprezentanta Słowenii, mógł być początkowo oceniony relatywnie pozytywnie. Kibice liczyli, że Legia zyska wartościowego rywala na prawej stronie dla Pawła Wszołka, który realnie powalczy z nim o miejsce w wyjściowym składzie. Rzeczywistość okazała się jednak znacznie mniej optymistyczna. Na początku swoich występów Stojanović potrafił wnieść do gry drużyny nieco jakości po wejściach z ławki rezerwowych. Z czasem, gdy otrzymywał szanse od pierwszej minuty, jego dyspozycja wyraźnie spadała. Nie pomagał mu również brak jasno określonej roli w zespole. W trakcie sezonu występował nie tylko na prawej obronie, ale także na skrzydłach, w środku pola, a nawet po lewej stronie boiska. Mimo tej wszechstronności trudno było wskazać pozycję, na której prezentowałby równy i satysfakcjonujący poziom. Spośród 25 rozegranych jesienią spotkań, jedynie kilka można uznać za co najmniej poprawne. Sytuację tę zauważył również przychodzący do klubu na drugą część sezonu trener Marek Papszun. Choć początkowo nie skreślił on Słoweńca całkowicie, obserwował jego poczynania podczas zimowych przygotowań i miał na niego plan, to ostatecznie nie posiadał do niego dużej cierpliwości. Stojanović pod jego wodzą rozegrał zaledwie jeden mecz, a jego sytuacja stała się beznadziejna.
Jeszcze przed przyjazdem do Warszawy Stojanović mógł pochwalić się imponującym CV. Blisko 200 meczów w barwach Dinama Zagrzeb, ponad 60 występów w Serie A oraz 15 spotkań w Lidze Mistrzów sprawiały, że oczekiwania wobec niego były dość wysokie, choć ostatnie miesiące jego kariery pokazywały, że nie można ich specjalnie zawyżać. W Legii nie udało mu się jednak nawiązać do prezentowanego przez laty poziomu i pokazał, dlaczego w ostatnich sezonach nie potrafił zakotwiczyć nigdzie na dłużej. Zamiast zostać jednym z liderów szatni i wartościowym wsparciem dla zespołu, pełnił głównie rolę rezerwowego, który rzadko przekonywał do siebie swoją grą, a wiosną całkowicie został odsunięty od składu i to pomimo przejścia na ustawienie z wahadłowymi, które teoretycznie mogło być bardziej korzystne dla Słoweńca. Jego losy w Legii są więc policzone i dopóki szkoleniowcem warszawskiego klubu nadal będzie Marek Papszun, Stojanović nie ma czego w Warszawie szukać. Defensor latem chciał więc pożegnać się ze stołeczną drużyną, jednak doznał poważnej kontuzji, został operowany i czeka go kilkumiesięczna rekonwalescencja. Dla samego Stojanovicia sytuacja nie jest jednak beznadziejna. Słoweniec zarabia naprawdę dobre pieniądze na kontrakcie, który obowiązuje go jeszcze przez dwa lata. Mniej kolorowo mieni się to jednak dla Legii. Stojanović nie ma szans pomóc jej sportowo, a znacznie obciąża kasę klubu, który znajduje się w beznadziejnej sytuacji finansowej. Przez ten aspekt transfer ten należy określić za jeszcze bardziej irracjonalny.
Poprzedni klub/Przybliżony koszt transferu - FC Empoli (Włochy) / brak kwoty odstępnego
Długość kontraktu - 31.05.2028
Mecze (Minuty) - 26 (1226 minut)
Bramki - 1
Asysty - 1
Żółte kartki (czerwone kartki) - 6 (brak)
Średnia ocen kibiców - 2,6
Liczba przyznanych - 3
Liczba przyznanych - 11
Ogólna ocena: 1/6

Mileta Rajović (napastnik)
Duńczyk był drugim letnim wzmocnieniem Legii Warszawa. Transfer napastnika odbił się szerokim echem, przede wszystkim ze względu na jego wartość. Uwzględniając wszystkie bonusy i zapisane w umowie klauzule, kwota mogła sięgnąć nawet 3 milionów euro, co w tamtym momencie stanowiło rekord transferowy Ekstraklasy. Tak duży wydatek automatycznie sprawił, że oczekiwania wobec nowego snajpera były ogromne. Jeszcze przed jego przyjazdem do Warszawy można było jednak znaleźć argumenty przemawiające za ostrożnością. Dotychczasowa kariera Rajovicia nie wskazywała jednoznacznie, że Legia pozyskuje napastnika gotowego do regularnego zdobywania bramek. W barwach angielskiego Watfordu nie zdołał wywalczyć sobie miejsca w podstawowym składzie, a wypożyczenie do ojczystego Brøndby IF również nie przyniosło przełomu. Dodatkowo media z obu krajów zwracały uwagę na jego liczne ograniczenia, co tylko potęgowało wątpliwości wokół tego transferu.Niestety, na przestrzeni całego sezonu wszystkie te obawy w grze Rajovicia wychodziły na pierwszy plan. Choć początkowo wydawało się, że napastnik z każdym kolejnym spotkaniem wygląda coraz pewniej, a zdobywane bramki będą jedynie początkiem dłuższej serii, rzeczywistość szybko zweryfikowała te prognozy. Choć przez cały sezon Rajović wielokrotnie dochodził do dogodnych sytuacji, miał swoje szanse w praktycznie każdym meczu, jednak zawodziła go skuteczność. Niewykorzystane okazje stały się jego znakiem rozpoznawczym. Choć zagrał najwięcej z całego zespołu, występując aż 43 razy i pojawiając się na murawie za każdy razem gdy był dostępny, przez cały sezon zanotował zaledwie 10 trafień. Problemy Rajovicia nie ograniczały się jednak wyłącznie do wykończenia akcji. Często brakowało mu odpowiedniego wyczucia w polu karnym, pewności siebie oraz wpływu na grę zespołu poza samym zdobywaniem bramek. Jak na piłkarza sprowadzanego za rekordowe pieniądze, jego wkład w grę Legii był zdecydowanie zbyt mały, a wręcz znikomy. Z wielu względów, po pierwszym sezonie Duńczyka w barwach Legii, sprowadzenie Rajovicia można uznać za jedno z największych rozczarowań transferowych ostatnich lat nie tylko w warszawskim klubie, ale w całej Ekstraklasie.
Wydaje się, że sytuacja Rajovicia w Legii jest beznadziejna. Przez kibiców Duńczyk skreślony został już dawno temu. W mediach jest źródłem żartów, a najsłabszych zawodników porównuje się z jego nazwiskiem. Wielce prawdopodobne jest również to, że i sztab szkoleniowy stracił do niego cierpliwość. Zimowa zmiana trenera mogła być dla niego szansą na nowy początek, której jednak napastnik całkowicie nie wykorzystał. Wszystko to odbiło się również na jego psychice. Z biegiem czasu było widać, że kolejne niepowodzenia odbijają się na jego pewności siebie. Frustracja była widoczna nie tylko na trybunach, ale także w zachowaniu samego zawodnika. Nie może to być jednak wystarczającym usprawiedliwienie dla poziomu prezentowanego przez niego na boisku. Wszystko to sprawia, że najlepszym rozwiązaniem byłoby pożegnanie się atakującego z Legią. Sam klub miał już zrobić zresztą pierwszy krok w tym kierunku, wystawiając Rajovicia na listę transferową. Sprzedaż nie będzie jednak łatwa, bo zarówno wymagania finansowe Legii, jak i samego zawodnika, nie odzwierciedlają jego poziomu oraz potencjału. Gdyby więc do niej nie doszło Rajović dostanie pewnie kolejną, ostatnią już szansę, by odmienić swój los w warszawskim klubie.
Poprzedni klub/Przybliżony koszt transferu - Watford FC (Anglia) / 3 miliony euro
Długość kontraktu - 31.05.2029
Mecze (Minuty) - 43 (2746 minut)
Bramki - 10
Asysty - 1
Żółte kartki (Czerwone kartki) - 2 (brak)
Średnia ocen kibiców - 2,1
Liczba przyznanych - 6
Liczba przyznanych - 29
Ogólna ocena: 1/6

Arkadiusz Reca (boczny obrońca)
Po wzmocnieniu prawej strony defensywy Legia skupiła się na obsadzeniu lewej flanki. Wobec tego do klubu połowie lipca ubiegłego roku dołączył Arkadiusz Reca, który po kilku latach spędzonych we Włoszech zdecydował się na powrót do Ekstraklasy. Były reprezentant Polski przywoził ze sobą cenne doświadczenie zdobyte na boiskach Serie A, gdzie rozegrał ponad 100 spotkań. Jednocześnie jego transfer od początku budził pewne wątpliwości, przede wszystkim ze względu na problemy zdrowotne, które towarzyszyły mu w ostatnich sezonach. Dodatkowym sygnałem ostrzegawczym była sytuacja z Lechem Poznań, który ostatecznie zrezygnował z pozyskania zawodnika po przeprowadzeniu badań medycznych. Mimo tego Legia zdecydowała się podjąć ryzyko i podpisała z Recą trzyletni kontrakt, licząc, że będzie wartościowym zmiennikiem, a być może nawet konkurentem dla Rubéna Vinagre na lewej stronie boiska.
Pierwsza część sezonu potwierdziła jednak, że największym przeciwnikiem Recy pozostało jego własne zdrowie. Kontuzje i problemy fizyczne sprawiły, że opuścił wiele spotkań, a gdy pojawiał się na murawie, nie zawsze był w stanie zaprezentować poziom, którego oczekiwano od tak doświadczonego zawodnika. Wiosną, pomimo zmiany szkoleniowca i systemu gry, pasującego bardziej pod tego zawodnika, nie było lepiej. Reca dodatkowo nie potrafił wykorzystać kontuzji jego portugalskiego konkurenta i przebić się do pierwszego składu. Wiosną przegrał rywalizację z Patrykiem Kunem, wystąpił w wyjściowej "jedenastce" zaledwie jeden raz, a gdy podnosił się z ławki rezerwowych to tylko na końcowe minuty. Jego krótkie występy zdecydowanie częściej pozostawiały po sobie niedosyt niż dawały argumenty za regularną grą w podstawowym składzie.
Ciężko znaleźć więc konkretne argumenty za dalszym funkcjonowaniem 31-latka w warszawskim zespole. Odstaje zarówno pod względem sportowym, jak i przede wszystkim fizyczno-zdrowotnym. Nie jest zawodnikiem na którym można polegać, na którego można postawić i któremu można zaufać. Jest cieniem zawodnika sprzed lat, który dodatkowo nie jest w stanie rozegrać choćby połowy spotkań w całym sezonie. Problemy kadrowe Legii sprawiają jednak, że prawdopodobnie nadal będzie mógł liczyć choćby na minimalną grę. Pewne korzyści może przynieść mu również zmiana pozycji, gdyż Reca od początku letnich przygotowań testowany jest jako jeden z trójki środkowych obrońców. Ta decyzja może okazać się korzystna zarówno dla Legii, jak i samego zawodnika, który skupiając się tylko na zadaniach defensywnych może być ważnym uzupełnieniem kadry. Na ten moment jednak ten ruch transferowy należy umieścić na tej samej półce, co dwie poprzednie transakcje.
Poprzedni klub/Przybliżony koszt transferu - Spezia Calcio (Włochy) / brak kwoty odstępnego
Długość kontraktu - 31.05.2028
Mecze (Minuty) - 26 (1226 minut)
Bramki - brak
Asysty - 1
Żółte kartki (Czerwone kartki) - 2 (brak)
Średnia ocen kibiców - 2,4
Liczba przyznanych - 3
Liczba przyznanych - 10
Ogólna ocena: 1/6

Damian Szymański (pomocnik)
Spośród wszystkich zeszłosezonowych transferów to właśnie pozyskanie pomocnika wydawało się dla Legii Warszawa jednym z priorytetów, a warszawski zespół był niezwykle zdeterminowany, by Szymański został zawodnikiem "Wojskowych". Negocjacje z AEK Ateny trwały kilka tygodni i momentami wydawało się, że zakończą się niepowodzeniem. Ostatecznie klub dopiął jednak swego, sprowadzając byłego reprezentanta Polski i to bez konieczności płacenia kwoty odstępnego. W Warszawie liczono, że defensywny pomocnik będzie najlepszą opcją, by ktoś w końcu stał się następcą Bartosza Slisza i zapewni drużynie odpowiednią jakość w środkowej strefie boiska. Początek jego pobytu przy Łazienkowskiej dawał podstawy do optymizmu. Szymański szybko odnalazł się w nowym zespole i w pierwszych tygodniach prezentował poziom, jakiego od niego oczekiwano. Dobrze zabezpieczał przestrzeń przed linią obrony, potrafił skutecznie odbierać piłkę i zachowywał spokój w rozegraniu. Wydawało się, że Legia zyskała zawodnika, który uporządkuje grę w środku pola i stanie się jednym z liderów zespołu.
Z biegiem sezonu jego forma zaczęła jednak wyraźnie falować. Wraz z pogorszeniem dyspozycji całej drużyny Szymański również przestał prezentować tak wysoką jakość. Coraz częściej spóźniał się z reakcją w fazie przejściowej, miał problemy z odpowiednim ustawieniem i nie dawał zespołowi takiej stabilizacji, jakiej oczekiwano od defensywnego pomocnika. W efekcie zdarzało mu się przegrywać rywalizację o miejsce w podstawowym składzie, a pod koniec rundy jesiennej całkowicie stracić miejsce w wyjściowej "jedenastce". Wraz z przyjściem do klubu trenera Marka Papszuna, nadeszło również nowe otwarcie dla Szymańskiego. Pomocnik stał się jednym z ważniejszych elementów w legijnej układance. Solidną pracą w defensywie wspomógł budowę i ustabilizowanie pierwszej linii warszawskiego zespołu, a nie odstawał również w fazach przejściowych i elementach ofensywnych. Choć nie był pierwszoplanową postacią, wykonywał dużo brudnej roboty, która z czasem pozwoliła Legii wydostać się z dołka i walczyć o jak najwyższe miejsce na koniec sezonu.
Z perspektywy całego sezonu transfer Damiana Szymańskiego należy ocenić umiarkowanie pozytywnie. Nie stał się on liderem środka pola w takim stopniu, jak oczekiwano przed jego przyjściem, jednak wielokrotnie udowodnił swoją przydatność i wniósł do gry zespołu doświadczenie oraz spokój. Wciąż wydaje się zawodnikiem, wokół którego można budować środek pola, szczególnie jeśli drużyna funkcjonuje zgodnie z założeniami taktycznymi. Mimo że zdarzały mu się słabsze okresy gry, w drugiej części sezonu, przy nowych założeniach taktycznych, nie było widać u niego wahań formy, a dużą solidność. Najlepsze mecze pokazały natomiast, że nadal dysponuje umiejętnościami, które przez lata pozwalały mu regularnie występować w lidze greckiej i zapracować na powołania do reprezentacji Polski. Jeśli Szymański utrzyma odpowiedni poziom przez dłuższy okres, może być podstawowym graczem Legii i jednym z liderów środka pola w zbliżającym się sezonie.
Poprzedni klub/Przybliżony koszt transferu - AEK Ateny (Grecja) / brak kwoty odstępnego
Długość kontraktu - 31.05.2029
Mecze (Minuty) - 30 (2045 minut)
Bramki - 1
Asysty - brak
Żółte kartki (Czerwone kartki) - 10 (brak)
Średnia ocen kibiców - 2,8
Liczba przyznanych - 9
Liczba przyznanych - 5
Ogólna ocena: 3/6

Henrique Arreiol (pomocnik)
W podobnym okresie, co transfer Szymańskiego, Legia ogłosiła pozyskanie tego młodego pomocnika. W przeciwieństwie do większości letnich nabytków nazwisko Portugalczyka niewiele mówiło kibicom Ekstraklasy. W Lizbonie uchodził jednak za jednego z ciekawszych zawodników akademii Sportingu, a wygasający kontrakt sprawił, że warszawski klub mógł sprowadzić go za stosunkowo niewielkie pieniądze. Dla Legii był to transfer obarczony niewielkim ryzykiem finansowym, ale jednocześnie dający szansę na pozyskanie piłkarza o dużym potencjale rozwojowym. Początek przygody Arreiola z Legią nie należał do najłatwiejszych. Portugalczyk przez pierwsze tygodnie przygotowywał się z pierwszym zespołem, lecz zanim zdążył zadebiutować, doznał urazu, który wyłączył go z gry na blisko dwa miesiące. Kontuzja znacząco opóźniła jego proces adaptacji i sprawiła, że przez większą część sezonu pozostawał zagadką zarówno dla sztabu szkoleniowego, jak i kibiców.
Po powrocie do zdrowia i wobec problemów sportowych Legii, Arreiol wreszcie otrzymał szansę debiutu i od razu zwrócił na siebie uwagę. We wszystkich trzech spotkaniach rundy jesiennej w których wystąpił pokazał dużą swobodę w operowaniu piłką, odwagę w podejmowaniu decyzji oraz umiejętność gry pod presją. Był jednym z najbardziej wyróżniających się zawodników stołecznego zespołu i udowodnił, że dysponuje umiejętnościami, które mogą okazać się bardzo wartościowe dla zespołu. Choć wydawało się, że Portugalczyk wiosną powinien otrzymać coraz więcej szans, nie potrafił on przekonać do swojej osoby trenera Papszuna. Można powiedzieć, że pomocnik został przez niego całkowicie skreślony, gdyż przez całą rundę rozegrał zaledwie jeden mecz, w którym przebywał na boisku tylko 20 minut, i to na samym początku rozgrywek. W następnych meczach wielokrotnie nie łapał się choćby na ławkę rezerwowych.
Z perspektywy całego sezonu trudno więc wystawić Arreiolowi jednoznaczną ocenę. Liczba rozegranych minut była zbyt mała, by rzetelnie ocenić jego umiejętności. Należy się jednak zastanowić, czy to przez widzimisię trenera, czy dyspozycję Portugalczyka. Początkowo przecież pokazał, że może w Legii obudzić swój potencjał, a jednak z jakiegoś powodu nie otrzymywał szans, by to zrobić. Transfer Henrique Arreiola należy więc postrzegać przede wszystkim jako inwestycję w przyszłość. Być może przełomowym momentem dla 21-latka będzie odejście z klubu Juergena Elitima. Kołdra Legii w środku pola jest krótka, co może spowodować, że Arreiol w końcu będzie wykorzystywany. Jego charakterystyka gry również powoduje, że można myśleć o nim w kontekście zastępstwa Kolumbijczyka. Następne półrocze będzie więc kluczowe wobec tego piłkarza i pokaże, czy jego obecność w Warszawie ma sens zarówno dla Legii, jak i samego zawodnika.
Poprzedni klub/Przybliżony koszt transferu - Sporting CP (Portugalia) / 500 tysięcy euro
Długość kontraktu - 31.05.2029
Mecze (Minuty) - 4 (258 minut)
Bramki - brak
Asysty - brak
Żółte kartki (Czerwone kartki) - brak
Średnia ocen kibiców - 2,6
Liczba przyznanych - 1
Liczba przyznanych - 2
Ogólna ocena: 2,5/6

Ermal Krasniqi (skrzydłowy)
Skrzydłowy miał zwiększyć siłę ofensywną Legii Warszawa po odejściu Ryoyi Morishity. Reprezentant Kosowa trafił do stołecznego klubu na zasadzie wypożyczenia ze Sparty Praga, gdzie nie zdołał wywalczyć miejsca w podstawowym składzie. Decydującą rolę przy jego sprowadzeniu odegrał ówczesny trener Legii, Edward Iordănescu, który znał go z okresu jego występów w lidze rumuńskiej i był przekonany, że będzie w stanie wykorzystać jego potencjał. Transfer od początku budził mieszane odczucia. Krasniqi dysponował szybkością i potrafił grać na obu skrzydłach, jednak już wcześniej zwracano uwagę na jego nierówną formę oraz problemy z podejmowaniem właściwych decyzji w ostatniej fazie akcji. Mimo to liczono, że odpowiednio dobrana rola w zespole pozwoli mu odbudować pewność siebie i stać się wartościowym uzupełnieniem ofensywy.
Tak się jednak nie stało. Przez większą część sezonu Kosowianin nie potrafił odnaleźć swojego miejsca w drużynie. Niezależnie od tego, czy występował na prawym, czy lewym skrzydle, jego wpływ na grę Legii był niewielki. Często przegrywał pojedynki z rywalami, notował wiele prostych strat i miał problemy z kreowaniem sytuacji bramkowych dla partnerów. Również w grze indywidualnej brakowało mu regularności - pojedyncze udane akcje przeplatał długimi fragmentami, podczas których pozostawał praktycznie niewidoczny. Na niekorzyść Krasniqiego działały także kwestie motoryczne. W wielu spotkaniach wyraźnie tracił intensywność wraz z upływem czasu, przez co rzadko był w stanie utrzymać wysokie tempo gry przez pełne 90 minut. To dodatkowo ograniczało jego przydatność, zwłaszcza w zespole, który oczekiwał od skrzydłowych dużej aktywności zarówno w ofensywie, jak i defensywie. Choć pod koniec jesieni można było dostrzec pojedyncze lepsze występy, a również od początku rundy wiosennej dostawał swoje szanse, nie przełożyło się to na trwałą poprawę formy. Choć pojawiał się w niektórych meczach z ławki, wiadomym było, że Legia nie wykupi tego zawodnika i nie warto dawać mu więcej szans.
Z pespektywy czasu należy pochwalić Legię, że prośba trenera Iordănescu została spełniona tylko częściowo. Gdyby Krasniqi został sprowadzony do klubu na stałe już latem ubiegłego roku, warszawski klub miałby kolejny problem na liście płacowej. Mimo to transfer ten trzeba ocenić bardzo negatywnie. Krasniqi był daleki od spełnienia jakichkolwiek oczekiwań, a co dopiero od zastąpienia wcześniej wspomnianego Japończyka, który chwilę przed odejściem był jednym z kluczowych zawodników Legii. Jego liczby, wpływ na grę oraz regularność były zdecydowanie poniżej poziomu, a jeden dobry mecz to zdecydowanie za mało, by trafić do Legii na stałe.
Poprzedni klub/Przybliżony koszt transferu - AC Sparta Praga (Czechy) / roczne wypożyczenie z opcją wykupu (1,5 miliona euro)
Długość kontraktu - Legia nie skorzystała z klauzuli wykupu skrzydłowego
Mecze (Minuty) - 31 (1619 minut)
Bramki - 2
Asysty - 1
Żółte kartki (Czerwone kartki) - 4 (brak)
Średnia ocen kibiców - 2,4
Liczba przyznanych - 2
Liczba przyznanych - 16
Ogólna ocena: 1/6

Kamil Piątkowski (środkowy obrońca)
Defensor także trafił do Legii w zastępstwie za inną kluczową postać Legii - Jana Ziółkowskiego. Transfer młodego stopera przyniósł stołecznemu klubowi znaczące środki finansowe, które umożliwiły poszukiwanie wartościowego następcy. Pozyskanie Piątkowskiego było także uzależnione od awansu Legii do fazy ligowej europejskich pucharów. Po wywalczeniu miejsca w Lidze Konferencji transfer został sfinalizowany, a sam zawodnik wrócił do Polski po kilku sezonach spędzonych za granicą. Dla obu stron była to szansa na nowy początek - Legia zyskiwała reprezentacyjnego obrońcę, a Piątkowski otrzymywał możliwość odbudowy swojej pozycji po mniej udanym okresie poza krajem.
Początek jego pobytu przy Łazienkowskiej potwierdził, że był to transfer o dużym potencjale. Piątkowski bardzo szybko wywalczył miejsce w podstawowym składzie i prezentował się pewnie zarówno w pojedynkach defensywnych, jak i w wyprowadzaniu piłki. Dysponował spokojem, odpowiednim ustawieniem oraz dobrym przygotowaniem fizycznym, dzięki czemu stał się ważnym elementem linii obrony. Poważny kryzys w jego grze przyszedł jednak dość szybko. Kulminacją trudniejszego okresu było spotkanie z Zagłębiem Lubin, podczas którego defensor zdobył bramkę samobójczą i obejrzał czerwoną kartkę. W kolejnych tygodniach było widać, że utracił część pewności siebie. Zaczął popełniać więcej błędów, a jego gra nie dawała drużynie takiej stabilizacji jak na początku pobytu w warszawskim zespole. Wraz z pogorszeniem formy całego zespołu również jego dyspozycja pozostawiała wiele do życzenia, co spowodowało, że po pierwszej części sezonu jego transfer można było określić klapą. Przełom nastąpił dopiero po zmianie szkoleniowca. Pod wodzą Marka Papszuna Piątkowski stopniowo odzyskał wysoką formę i ponownie stał się jednym z najważniejszych zawodników Legii. W systemie preferowanym przez nowego trenera dobrze odnalazł się w roli półprawego środkowego obrońcy, wykorzystując swoje największe atuty - szybkość, agresywność w odbiorze oraz umiejętność rozpoczynania akcji od własnej bramki. Regularne występy pozwoliły mu odbudować pewność siebie, a jego gra ponownie zaczęła cechować się dużą stabilnością. Dodatkowo zapełniał korzyści również w ofensywie, do której chętnie się podłączał i zapewnił parę ważnych asyst. W końcowej fazie sezonu Piątkowski należał już do najpewniejszych punktów defensywy i był jednym z zawodników, którzy najlepiej odnaleźli się w nowym modelu gry.
Oceniając cały sezon, można uznać transfer Piątkowskiego za dość pozytywny. Choć jesienią zdarzały mu się wyraźne wahania formy, druga część rozgrywek pokazała, dlaczego Legia zdecydowała się na jego sprowadzenie. Udowodnił, że dysponuje jakością pozwalającą pełnić rolę jednego z liderów defensywy, a mając dopiero 26 lat, nadal posiada jakiś potencjał do rozwoju, a także potencjalnego zarobku. Jeśli utrzyma poziom prezentowany w drugiej części poprzedniego sezony, może stać się jednym z kluczowych zawodników zespołu w kolejnych rozgrywkach, a w przyszłości, patrząc na obecne realia może nawet bliskiej, również wartościowym aktywem transferowym. Z perspektywy całych rozgrywek był to transfer, który ostatecznie, choć nie w pełnym stopniu, spełnił pokładane w nim oczekiwania, mimo że droga do tego nie była pozbawiona trudności.
Poprzedni klub/Przybliżony koszt transferu - FC Red Bull Salzburg (Austria) / 1,5 miliona euro
Długość kontraktu - 31.05.2029
Mecze (Minuty) - 31 (2734 minuty)
Bramki - 1
Asysty - 3
Żółte kartki (Czerwone kartki) - 5 (1)
Średnia ocen kibiców - 3,0
Liczba przyznanych - 11
Liczba przyznanych - 9
Ogólna ocena: 4/6

Noah Weisshaupt (skrzydłowy)
Sprowadzenie Niemca do klubu odbiło się naprawdę szerokim echem. Mimo młodego wieku, skrzydłowy miał już spore doświadczenie w najwyższej klasie rozgrywkowej w swoim kraju, a przez ekspertów od Bundesligi był określany jako olbrzymie wzmocnienie, Do Warszawy trafił tylko za zasadzie wypożyczenia, lecz Legia zapewniła sobie klauzulę wykupu - choć wysoką, to jak zapewniał Fredi Bobić, realną do spełnienia. Niemcowi pozostało tylko udowodnić swoje umiejętności i zostać jedną z gwiazd drużyny. Pierwszy wyjazd zagraniczny dla skrzydłowego okazał się jednak zdecydowanie trudniejszy, niż się mogło wydawać. Weisshaupt nie potrafił odnaleźć się w warszawskim klubie. Występował sporadycznie, najczęściej z ławki i nie były to szczególnie wyróżniające się zmiany. Ostatecznie jednak udało mu się wskoczyć do pierwszego składu, jednak ponownie nie przekonał. Runda jesienna dla Niemca zakończyła się tak naprawdę pod koniec października, kiedy doznał teoretycznie drobnego urazu, który ciągnął się przez długie tygodnie. Choć pod koniec roku skrzydłowy wrócił do gry, nie otrzymał już szansy.Poprzedni klub/Przybliżony koszt transferu - SC Freiburg (Niemcy) / wypożyczenie z opcją wykupu (3 miliony euro)
Długość kontraktu - wypożyczenie zostało zakończone 5 stycznia 2026 roku
Mecze (Minuty) - 10 (322 minuty)
Bramki - brak
Asysty - brak
Żółte kartki (Czerwone kartki) - brak
Średnia ocen kibiców - 2,6
Liczba przyznanych - 1
Liczba przyznanych - 2
Ogólna ocena: 1/6

Antonio Čolak (napastnik)
Transfer atakującego był reakcją Legii na niespodziewane problemy kadrowe, które pojawiły się pod sam koniec letniego okna transferowego. Choć nic nie wskazywało na konieczność pozyskiwania kolejnego napastnika, poważna kontuzja Jeana-Pierre'a Nsame sprawiła, że klub został zmuszony do szybkiego działania. Ostatecznie wybór padł na Chorwata, który był bliski przenosin do Górnika Zabrze. Tym samym Legia pozyskała zawodnika z dużym doświadczeniem, ale jednocześnie piłkarza, którego ostatnie sezony pozostawiały wiele znaków zapytania. Čolak nie zdobył bramki przez ponad siedem miesięcy, a w ciągu dwóch poprzednich rozgrywek rozegrał niewiele ponad 1200 minut, co wyraźnie świadczyło o jego ograniczonej roli w dotychczasowych klubach. Od początku zakładano, że nie będzie pierwszym wyborem na pozycji środkowego napastnika. Miał przede wszystkim zwiększyć głębię kadry i stanowić alternatywę dla Milety Rajovicia oraz zabezpieczenie na wypadek kolejnych problemów zdrowotnych w ataku.
Już pierwsze tygodnie pokazały jednak, że jego wpływ na grę zespołu będzie ograniczony. Niezależnie od tego, czy pojawiał się na boisku od pierwszej minuty, czy wchodził z ławki rezerwowych, rzadko potrafił odmienić losy spotkania lub realnie zwiększyć zagrożenie pod bramką rywali. Na pierwsze trafienie w barwach Legii musiał czekać do końcówki rundy jesiennej, a także w dalszej części sezonu nie zdołał znacząco poprawić swojego dorobku. Żartobliwie można stwierdzić, że sprzyjało mu jedynie trójmiejskie powietrze, bo to właśnie na północy Polski zdobył 3 ze wszystkich 4 bramek. Choć pojawiając się na boisku pracował dla zespołu i nie można było odmówić mu zaangażowania, brakowało mu skuteczności oraz dynamiki, które pozwoliłyby mu regularnie rywalizować o miejsce w podstawowym składzie. W efekcie przez większość rozgrywek pozostawał jedynie zawodnikiem rotacyjnym, co też było ograniczone poprzez problemy zdrowotne.
Podkradnięcie Čolaka ekipie z Zabrza nie było dobrym ruchem. Transfer był robiony z pośpiechem, na ostatnią chwilę, bez większego przygotowania i spojrzenia, czy zawodnik w ogóle będzie pasować do tego zespołu. Okoliczności były wyjątkowe i specyficzne, ale to nie usprawiedliwia tak słabego ruchu. Chorwatowi można podziękować za ważne trafienia przeciwko Arce Gdynia i Lechii Gdańsk w samych końcówkach meczów, które zapewniły Legii ważne punkty, ale całościowo trzeba ocenić jego przyjście za negatywne. Chorwat nie ma już większych szans, by pełnić istotną rolę w Legii, a obecnie nawet ciężko będzie mu stać się ważnym rezerwowym.
Poprzedni klub/Przybliżony koszt transferu - Spezia Calcio (Włochy) / brak kwoty odstępnego
Długość kontraktu - 31.05.2027
Mecze (Minuty) - 20 (609 minut)
Bramki - 4
Asysty - brak
Żółte kartki (Czerwone kartki) - 1 (brak)
Średnia ocen kibiców - 2,3
Liczba przyznanych - 2
Liczba przyznanych - 7
Ogólna ocena: 1,5/6

Kacper Urbański (pomocnik)
Młodzieżowiec był ostatnim transferem Legii podczas letniego okna. Pozyskanie niespełna 21-letniego reprezentanta Polski odbiło się szerokim echem w całym kraju. Pomocnik, mający za sobą regularne występy w Serie A oraz doświadczenie zdobyte w rozgrywkach Ligi Mistrzów, uchodził za jednego z najbardziej utalentowanych polskich piłkarzy młodego pokolenia. Mimo wymagających negocjacji Legii udało się doprowadzić transfer do końca, a kwota odstępnego była niewspółmiernie niska do potencjału zawodnika. Na papierze wydawało się, że stołeczny klub dokonał jednego z najciekawszych transferów w historii Ekstraklasy. Papier jednak przyjmie wszystko. Rzeczywistość była jednak taka, że był to transfer zrobiony na przekór trenerowi, który nie widział go w swoich szeregach i nie miał na niego żadnego pomysłu.
Już sam początek pobytu Urbańskiego w Warszawie nie należał do udanych. Pomocnik potrzebował dużo czasu na odbudowanie przygotowania fizycznego, co jeszcze bardziej zaburzyło jego zaufanie od trenera Iordănescu. Kiedy już pojawiał się na boisku, często występował na skrzydle, choć jego naturalną pozycją jest gra w środku pola. Dopiero po przesunięciu do centralnej strefy zaczął pokazywać przebłyski wysokich umiejętności. W kilku spotkaniach udowodnił, że dysponuje ponadprzeciętną techniką, dobrą wizją gry oraz zdolnością do kreowania sytuacji ofensywnych. Wydawało się, że z czasem stanie się jedną z kluczowych postaci zespołu. Tak się jednak nie stało. W kolejnych miesiącach jego forma wyraźnie spadła i nawet zmiana trenera nie przyniosła oczekiwanego przełomu. Pod wodzą Marka Papszuna Urbański także nie potrafił wywalczyć miejsca w podstawowym składzie i coraz częściej pełnił jedynie rolę rezerwowego, a pod koniec sezonu już nie podnosił się z ławki rezerwowych. Nawet gdy otrzymywał szanse gry, nie wykorzystywał ich w przekonujący sposób. Brakowało mu intensywności, zaangażowania w grę oraz regularnego wpływu na funkcjonowanie zespołu. Zawodnik, od którego oczekiwano kreatywności i przejęcia odpowiedzialności za grę ofensywną, przez większość sezonu pozostawał jedynie tłem. W przekroju całego sezonu Urbański zdecydowanie zbyt rzadko pokazywał jakość, którą prezentował we wcześniejszych latach, na znacznie większym poziomie. Jak później stwierdził sam szkoleniowiec warszawskiego zespołu, brak zbudowania jego pozycji była jego jedną z największych porażek zeszłych rozgrywek.
Mimo słabego sezonu wydawało się, że współpraca obu stron będzie kontynuowana, a Urbański dostanie jeszcze jedną szansę, by obudować się w Legii. I choć pomocnik rozpoczął przygotowania do nowego sezonu z Legią, już wiemy, że nie będzie bronił jej barw w najbliższym sezonie. Ze strony zawodnika padła propozycja, by rozwiązać kontrakt. Obie strony doszyły do porozumienia i Urbańskiego nie ma już w klubie. Czy dla Legii będzie to duża strata? Patrząc na zeszłoroczną formę Urbańskiego oraz to, że trener nie widział dla niego miejsca? Nie. Urbański nie zdołał odnaleźć się w zespole, nie wywalczył stabilnej pozycji w składzie i nie odegrał roli, jakiej od niego oczekiwano. Miał po prostu marginalny wpływ na grę drużyny. Choć nazwisko pomocnika robi wrażenie, ten transfer po prostu od początku był spisany na starty, nie pasował do tego, co Legia chce prezentować na boisku. Dalsza współpraca mogłaby być zabójcza zarówno dla Legii, szczególnie pod kątem finansowym, jak i dla samego zawodnika, który niewątpliwie ma duży talent i nie może pozwolić sobie na kolejny zmarnowany sezon. Pod kątem warszawskiego klubu należy ten ruch ocenić na bardzo rozczarowujący, a borąc pod uwagę potencjał piłkarza, okoliczności transferu oraz oczekiwania towarzyszące jego przyjściu, trudno nie uznać tego ruchu nawet za jedną z największych klap transferowych w najnowszej historii klubu.
Poprzedni klub/Przybliżony koszt transferu - Bologna FC (Włochy) / 700 tysięcy euro
Długość kontraktu - kontrakt został rozwiązany za porozumieniem stron 27 czerwca 2026 roku
Mecze (Minuty) - 28 (1423 minuty)
Bramki - 1
Asysty - 3
Żółte kartki (Czerwone kartki) - 3 (brak)
Średnia ocen kibiców - 2,7
Liczba przyznanych - 4
Liczba przyznanych - 12
Ogólna ocena: 1/6

Otto Hindrich (bramkarz)
W zimowym oknie transferowym Legia była już zdecydowanie mniej aktywna. Jednym z priorytetów było jednak wzmocnienie między słupkami własnej bramki wobec słabej formy Kacpra Tobiasza. To doprowadziło do pozyskania w połowie stycznia rumuńskiego golkipera. Legia wykorzystała problemy finansowe CFR Cluj i była w stanie pozyskać 23-latka za stosunkowo małe pieniądze. Początkowo pozycja Rumuna w warszawskim klubie nie była jedna pewna. Podczas zimowych przygotowań przegrał rywalizację o miejsce w wyjściowym składzie z Tobiaszem i musiał czekać na swoją szansę. Ta przyszła jednak dość szybko, gdyż Hindrich siedział na ławce rezerwowych tylko w trzech spotkaniach.Poprzedni klub/Przybliżony koszt transferu - CFR Cluj (Rumunia) / 600 tysięcy euro
Długość kontraktu - 31.05.2030
Mecze (Minuty) - 13 (1164 minuty)
Czyste konta - 6
Stracone bramki - 11
Żółte kartki (Czerwone kartki) - brak
Średnia ocen kibiców - 4,1
Liczba przyznanych - 5
Liczba przyznanych - brak
Ogólna ocena: 6/6

Rafał Adamski (napastnik)
Wobec nieskuteczności napastników zimą Legia chciała wzmocnić również rywalizację wśród atakujących. Choć "Wojskowi" długo nie mogli znaleźć sensownej opcji, odpowiednie wzmocnienie było bliżej, niż można było się tego spodziewać. Tak też, za symboliczną kwotę, z pierwszoligowej Pogoni Grodzisk Mazowiecki do Warszawy trafił ten napastnik, który parę tygodni wcześniej zanotował bramkę w towarzyskim starciu obu zespołów. Również w pierwszej części sezonu pokazał zresztą, jaką skutecznością dysponuje. Przez niecałe pół roku na zapleczu Ekstraklasy zanotował 11 goli, do który dołożył aż 10 asyst. Transfer obarczony był jedynie taki ryzykiem, że Adamski wcześniej odbił się boleśnie od najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce, która w tamtym czasie była dla niego zdecydowanie zbyt wysokim poziomem.Poprzedni klub/Przybliżony koszt transferu - Pogoń Grodzisk Mazowiecki / 50 tysięcy euro
Długość kontraktu - 30.06.2029
Mecze (Minuty) - 13 (887 minut)
Bramki - 4
Asysty - 2
Żółte kartki (Czerwone kartki) - brak
Średnia ocen kibiców - 3,7
Liczba przyznanych - 7
Liczba przyznanych - 4
Ogólna ocena: 5,5/6

Podsumowanie wszystkich transferów w sezonie 2025/26
Najlepszy transfer: Otto Hindrich
Największe pozytywne zaskoczenie: Rafał Adamski
Największe negatywne zaskoczenie: Kacper Urbański
Transfer, który jeszcze może dać wiele: Kamil Piątkowski
Transfer spisany na straty: Mileta Rajović
Ogólna ocena letnich transferów: 2,5/6
