Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
WażneOficjalnie

Jean-Pierre Nsame odszedł z Legii

wtorek, 23 czerwca 2026 16:50
Jean-Pierre Nsame odszedł z Legii
Jean-Pierre Nsame | fot. Mishka / Legionisci.com
Legionisci.com
Mikołaj CiuraLegionisci.com
62

Po długiej sadze związanej z przedłużeniem umowy, Jean-Pierre Nsameostatecznie opuści szeregi Legii Warszawa. Stołeczny klub nie zdecydował się na przedłużenie wygasającego z końcem czerwca kontraktu 33-letniego zawodnika. Nowym klubem Nsame została Pogoń Szczecin.

Jean-Pierre Nsame został zawodnikiem Legii w połowie czerwca 2024 roku. Wówczas 31-letni napastnik został wypożyczony do warszawskiego klubu z włoskiego Como 1907. Przy ogłoszeniu transferu Kameruńczyka wydawało się, że do klubu w końcu trafił rasowy napastnik, który zapewni grad bramek. Szczególnie pokazywały to jego liczby zdobywane w Szwajcarii, gdzie przez wiele lat królował i zajmował najwyższe pozycje w klasyfikacji strzelców, prowadząc swój zespół do krajowych sukcesów. Choć w ostatnich latach napastnik miał problemy ze skutecznością w lepszych rozgrywkach, zawojowanie polskiej ligi i dołożenie kolejnej korony króla strzelców miało być formalnością. - Jean-Pierre Nsame jest bramkostrzelnym napastnikiem, wielokrotnie był najlepszym strzelcem w mocnej lidze szwajcarskiej. Liczymy na to, że w PKO Bank Polski Ekstraklasie będzie robił to w podobny sposób. Zainteresowaliśmy się nim już rok temu. Nsame wpisuje się w profil zawodnika, którego potrzebujemy - podobne nadzieje miał również ówczesny dyrektor sportowy Legii, Jacek Zieliński

 

Wejście doświadczonego atakującego do Legii było jednak burzliwe. Tuż przed rozpoczęciem sezonu po raz pierwszy odezwały się jego problemy zdrowotne. Kameruńczyk przez kłopoty mięśniowe stracił początek rozgrywek i w drużynie zadebiutował dopiero 1 sierpnia. Pierwszy mecz w jego wykonaniu był jednak dość udany - napastnik pojawił się na murawie w 57. minucie wyjazdowego meczu z Caernarfon Town FC i niecały kwadrans później wpisał się na listę strzelców po raz pierwszy w barwach warszawskiego zespołu. Jak się później okazało, była to zaledwie 1 z 2 zdobytych przez Nsame bramek w tamtym sezonie. Kameruńczyk zamiast trafień zapewniał występy pełne rozczarowań i nieskuteczności. Kompletnie nie przekonał do siebie trenera Goncalo Feio, który publicznie krytykował jego grę i zaangażowanie dla zespołu. Konflikt na linii zawodnik-trener pogłębiał się na tyle, że Nsame w połowie rundy jesiennej został przesunięty do rezerw, a do zajęć z pierwszym zespołem powrócił dopiero pod koniec roku. Ostatecznie w pierwszej części sezonu napastnik wystąpił zaledwie 10-krotnie.

Mimo ogromnego niezadowolenia z postawy Kameruńczyka, poprzez zapisy w umowie z włoskim klubem... Legia musiała wykupić atakującego na stałe. Pewne było jednak, że nie może on dłużej zostać w zespole. Warszawiacy szukali więc klubu chętnego na kameruńskiego napastnika. Ostatecznie zgłosiło się szwajcarskie FC Sankt Gallen, które zdecydowało się na półroczne wypożyczenie. Nsame nie zawojował jednak ponownie Szwajcarii. W zasadzie nie udało mu się przebić do pierwszego składu. Rozegrał jedynie 13 meczów, w których zdobył 2 gole i 2 asysty. Choć Szwajcarzy mieli zapisaną w umowie wypożyczenia niską klauzulę wykupu, wobec wspomnianych liczb i postawy Kameruńczyka, nie zdecydowali się na jej aktywowanie. 

Legia Warszawa - Motor Lublin  Jean-Pierre Nsame
fot. Maciek Gronau

Nsame wrócił do Warszawy, choć wydawało się, że nie ma już czego w niej szukać. Legia szukała nawet możliwości rozwiązania kontraktu z Kameruńczykiem, który był jednym z najdroższych w całym zespole. - To zawodnik, który w poprzednim sezonie nie wykorzystał swojej szansy albo po prostu jej nie dostał. Nie jest dziś piłkarzem pierwszego wyboru - mówił o sytuacji napastnika przed początkiem sezonu dyrektor sportowy Legii, Michał Żewłakow. Sam zawodnik twierdził jednak, że jego historia w Legii nie jest dokończona. - Chcę udowodnić klubowi, kibicom i sobie, że wciąż mam to, czego potrzeba - zapewniał Nsame. Napastnik twierdził również, że brak regularnej gry w stołecznym zespole był spowodowany kwestiami pozasportowymi. Na jego korzyść grała więc zmiana na stanowisku szkoleniowca. Tym bardziej, że trener Edward Iordanescu postanowił dać mu jeszcze jedną szansę.

Kameruńczyk w pierwszych meczach pojawiał się z ławki rezerwowych, jednak szybko udało mu się wywalczyć miejsce w wyjściowym składzie. Napastnik chciał odpłacić się za zaufanie ze strony rumuńskiego szkoleniowca i robił to z nawiązką. Nsame emanował skutecznością, zdobywał seryjnie bramki, które w dużej mierze zapewniły Legii awans do fazy ligowej Ligi Konferencji. Atakujący przeszedł kompletny renesans. Z zawodnika niechcianego, wypychanego z klubu, stał się kluczową postacią w układance stołecznego zespołu. Niestety, nie na długo. 31 sierpnia ubiegłego roku w spotkaniu z Cracovią napastnik pojawił się na murawie w 79. minucie, jednak już 7 minut później musiał je opuścić z powodu poważnej kontuzji. Nsame, bez kontaktu z rywalem, zerwał ścięgno Achillesa, przez co musiał przejść operację. Wydawało się więc, że może to być koniec sezonu dla Kameruńczyka. 

Nsame poprzez wpisy w mediach społecznościowych zapewniał jednak, że wróci do gry jeszcze przed końcem rozgrywek i to silniejszy. Atakujący przechodził ciężką i żmudną rehabilitację, a praca z działem medycznym Legii rzeczywiście pozwoliła mu powrócić do sprawności jeszcze w ubiegłym sezonie i to zdecydowanie wcześniej, niż było to planowane. Do gry Kameruńczyk powrócił w połowie marca, a pod koniec miesiąca wybiegł w wyjściowej "jedenastce" po raz pierwszy od feralnego urazu, okraszając występ z Rakowem Częstochowa bramką. Nie stał się jednak pierwszym wyborem trenera Marka Papszuna, który ograniczał jego występy. Pod koniec rozgrywek jednak ponownie wywalczył swoje miejsce w składzie i zagrał we wszystkich spotkaniach z 4 ostatnich kolejek, a w ostatnim meczu z Motorem Lublin pożegnał się z trybunami przy Łazienkowskiej dubletem. Łącznie w sezonie 2025/26 wystąpił w 19 meczach, w których trafiał do siatki rywali aż 11-krotnie i dokładając 1 asystę. Mimo poważnej kontuzji i braku gry przez długi czas, został najskuteczniejszym strzelcem zespołu i całkowicie zmienił postrzeganie swojej osoby w Warszawie.

Legia Warszawa - Motor Lublin Jean-Pierre Nsame
fot. Maciek Gronau / Legionisci.com

Pozycja Nsame zmieniła się nie tylko w oczach kibiców, wśród których stał się ulubieńcem, ale również u trenera Papszuna. Szkoleniowiec również był orędownikiem podpisania nowej umowy z Kameruńczykiem, ceniąc jego pracę i warsztat zawodnika. Same władze Legii także były przekonane do pozostawienia napastnika w drużynie. Główną rolę odegrały jednak finanse. Choć dla Nsame priorytetem było pozostanie w stołecznej drużynie i zgadzał się na różne propozycje Legii, w tym nawet obniżkę zarobków o 50%, warszawski klub nadal nie był w stanie zapewnić mu nowej umowy. Warszawiacy czekali na fundusze ze sprzedaży innych zawodników, jednak napastnik, wobec licznych ofert, które zaczęły do niego spływać, nie chciał czekać w nieskończoność. 

Ostatecznie więc przygoda Jean-Pierre'a Nsame z Legią zakończyła się po dwóch latach. Była ona bardzo burzliwa, a początkowo przepełniona rozczarowaniem i zniechęceniem. Kameruńczyk jednak nie poddał się, pokonał różne przeciwności i odmienił swój los w stołecznym zespole o 180 stopni. Potrafił wkupić się w łaski kibiców, ale przede wszystkich prezentował dobrą dyspozycję i zapewniał Legii to, czego potrzebowała od napastnika - gole. Mimo to nadal był dużą niewiadomą, niepewnym było to, czy aby na pewno będzie tak skuteczny w przyszłych rozgrywkach i czy wygra rywalizację na licznie obsadzonej pozycji. Dodatkowo dochodziły również jego problemy zdrowotne, które mogły się narastać i eliminować go z gry nawet na dłuższy czas. Historia Nsame z Legią miała więc wiele dobrych i złych momentów. Nie był to transfer jednoznacznie udany ani całkowicie nieudany, lecz taki, który pozostawi po sobie mieszane wspomnienia. Kameruńczyk odchodzi jednak z Warszawy z poczuciem, że zdołał odwrócić niekorzystny dla siebie scenariusz i zapisać w Legii kilka pozytywnych wspomnień. A choć jego przygoda przy Łazienkowskiej dobiegła końca, kibice z pewnością będą pamiętać zarówno trudne początki, jak i gole, które w kluczowych momentach pomagały Legii osiągać swoje cele.

Jean-Pierre Nsame w Legii Warszawa

Numer zawodnika - 18
Mecze - 28
Gole - 12
Asysty - 1
Debiut - Caernarfon Town FC 0-5 Legia Warszawa (01.08.2024)
Ostatni mecz - Legia Warszawa 4-0 Motor Lublin (23.05.2026)
Tytuły zdobyte w Legii - 2 (Puchar Polski 2024/25, Superpuchar Polski 2025/26)
Liczba przyznanych  - 8
Liczba przyznanych  - 4

Hibernian FC - Legia Warszawa Jean-Pierre Nsame radość
fot. Woytek / Legionisci.com

Podaj ten news dalej:
Komentarze (62)
Zdobywaj rangiWłasny awatar i profilZarezerwuj swój nick
lub komentuj jako gość