Piąta porażka z rzędu
W meczu 7. kolejki Ekstraklasy Legia Warszawa przegrała na wyjeździe z Cracovią 1-2. Do przerwy legioniści przegrywali 0-1. Była to 5. z rzędu porażka stołecznej drużyny na stadionie przy ul. Kałuży. Po raz ostatni legioniści odnieśli tam zwycięstwo w 2020 roku.
Pierwsza połowa w wykonaniu obydwu zespołów była dosyć spokojna. I jedni, i drudzy zdecydowali się na grę atakiem pozycyjnym i długie rozgrywanie piłki. Sporo było jednak pojedynków i przerw w grze, spowodowanych faulami, szczególnie w środkowej strefie boiska.
Pierwszą dobrą sytuację mogliśmy oglądać już w 3. minucie, kiedy to Mileta Rajović oddał celny strzał na bramkę Cracovii. Sebastian Madejski zdołał odbić piłkę, doszedł do niej Migouel Alfarela i ciężko powiedzieć, czy uderzał i skiksował, czy może podawał do znajdującego się przed bramką Bartosza Kapustki. Ostatecznie jednak akcja nie zakończyła się trafieniem. W 9. minucie legioniści ponownie znaleźli się w dobrej sytuacji, na strzał zdecydował się Wojciech Urbański, a piłka otarła się o zewnętrzną część słupka i opuściła boisko.
W 24. minucie padła bramka dla zespołu gospodarzy. Zawodnicy Cracovii dobrze rozegrali piłkę w środku boiska, w stronę bramki pobiegł Filip Stojilković, wygrał pojedynek z próbującym go gonić Marco Burchem i podcinką posłał piłkę nad interweniującym Kacprem Tobiaszem. Legioniści mogli odpowiedzieć 10 minut później, kiedy to Artur Jędrzejczyk uderzał głową po rzucie rożnym. Został jednak zablokowany, a Mileta Rajović chciał dobijać efektowną przewrotką, jednak faulował przy tym przeciwnika.
Pierwsza połowa nie przyniosła więcej groźnych sytuacji podbramkowych i Legia schodziła na przerwę przy wyniku 0-1.
Tuż po wznowieniu gry legioniści strzelili gola na 1-1. Arkadiusz Reca posłał świetne podanie w pole karne do Alfareli, po którego strzale piłkę wypluł przed siebie bramkarz Cracovii. Był tam jeszcze Mileta Rajović, któremu nie zostało nic innego, jak z bliskiej odległości dobić piłkę do siatki. W 52. minucie Martin Minczew chciał zaskoczyć Kacpra Tobiasza. Mimo obecności Petara Stojanovicia, Bułgar zdołał dośrodkować, a golkiper Legii wybił piłkę, która leciała tuż obok słupka.
W 59. minucie na boisku pojawił się debiutujący w barwach Legii Warszawa Ermal Krasniqi. Reprezentant Kosowa zastąpił Alfarelę, który tego spotkania nie może zaliczyć do udanych. W 66. minucie padła druga bramka dla Cracovii. Piłkę z rzutu rożnego z prawej strony dośrodkował Mikkel Maigaard, Mauro Perković wygrał pojedynek z Urbańskim, dobrze złożył się do strzału i głową skierował piłkę do siatki tuż przy słupku, dając swojej drużynie prowadzenie 2-1.
W 70. minucie na boisku pojawił się Juergen Elitim, dla którego był to 50. ligowy mecz w barwach Legii. Chwilę wcześniej przed szansą na zmianę wyniku stanął Krasniqi, jednak w gąszczu w polu karnym został zablokowany. Sporo działo się na boisku w tej części gry - Mikkel Maigaard został ukarany kartką za niesportowe zachowanie - celowo wepchnął reklamę na boisko, żeby uniemożliwić szybkie wznowienie gry przez Legię.
Na 10 minut przed zakończeniem regulaminowego czasu gry trener Edward Iordanescu zdecydował się wzmocnić ofensywę - w miejsce Bartosza Kapustki na boisku pojawił się Wahan Biczachczjan, a Artura Jędrzejczyka zastąpił Jean-Pierre Nsame. Chwilę później Nsame świetnie zagrał do Rajovicia, ten jednak oddał niecelny strzał. W 85. minucie legioniści mieli kolejną dobrą okazję - po wrzutce Wahana Biczachczjana z rzutu rożnego głową uderzał Steve Kapuadi. Uderzał celnie, jednak w środek bramki, a tam był Madejski, który złapał piłkę.
W 87. minucie urazu doznał Nsame, który źle postawił stopę. Napastnik musiał opuścić boisko, podtrzymywany przez członków sztabu medycznego Legii. Niestety, stołeczny zespół wyczerpał możliwość zmian i musiał kończyć spotkanie w 10. Jeszcze Biczachczjan wykonywał rzut wolny z boku pola karnego. Ormianin zdecydował się na bezpośredni strzał, piłka skozłowała tuż przy słupku, a ostatecznie została wybita przez Madejskiego.
Sędzia doliczył 4 minuty do drugiej części gry. Legii nie udało się jednak choćby doprowadzić do remisu i po raz kolejny wraca z Krakowa bez punktów.














