Puchary po horrorze!
W rewanżowym meczu 4. rundy kwalifikacji Ligi Konferencji Legia Warszawa zremisowała 3-3 z Hibernian FC. Pierwszy mecz rozegrany tydzień temu w Edynburgu zakończył się wygraną legionistów 2-1. Tym samym zespół prowadzony przez Edwarda Iordanescu awansował do fazy ligowej Ligi Konferencji w sezonie 2025/26. Plan minimum na letni okres został wykonany, choć pozostaje pewien niedosyt, że nie udało się powalczyć o Ligę Europy.
W starciu ze Szkotami rumuński szkoleniowiec nie mógł skorzystać z Ryoyi Miroshity, który na początku tygodnia zmienił barwy klubowe - trafił do Blackburn Rovers. Nadal niedostępni z powodu urazów byli Radovan Pankov, Claude Goncalves i Kacper Chodyna. Trener Legii nie miał więc zbyt szerokiego pola manewru - szczególnie na środku obrony jak i na skrzydłach. Stąd też zapadła decyzja, by nie dokonywać żadnych korekt względem meczu sprzed tygodnia.
Od pierwszych minut oba zespoły starały się narzucić swój styl – Hibernian miał rzut wolny już w 2. minucie, po którym w polu karnym Legii zrobiło się groźnie. Zawodnik gości znalazł się niespodziewanie w sytuacji strzeleckiej, ale zaskoczony nie zdołał oddać groźnego uderzenia. Legioniści odpowiedzieli szybko. W 7. minucie Elitim próbował przerzucić piłkę na lewą stronę do Vinagre, ale Portugalczyk był dobrze kryty. Chwilę później to Hibernian szukał swojej okazji – Boyle i Cadden rozgrywali piłkę na lewej flance, zmuszając warszawiaków do cofnięcia się. Pierwszy prawdziwy dreszcz emocji przeszedł po stadionie w 12. minucie. Po mocnym dośrodkowaniu z lewej strony Tobiasz miał kłopoty z opanowaniem piłki, jednak zdołał ostatecznie oddalić zagrożenie. Ta sytuacja tylko rozgrzała publiczność, która głośnym „Hej Legia gol!” poprowadziła drużynę do przodu.
I stało się – w 15. minucie padła bramka dla gospodarzy. Bartosz Kapustka znalazł przed polem karnym Wahana Biczachczjana, a Ormianin zrobił to, co potrafi najlepiej. Przyjął, przełożył piłkę na lewą nogę i potężnym strzałem przy dalszym słupku nie dał żadnych szans bramkarzowi. Smith był bezradny, a na trybunach rozległ się potężny huk radości: Legia objęła prowadzenie 1-0!
Po golu stołeczny zespół nabrał pewności siebie i zdominował środkową strefę boiska. W 19. minucie za ostry faul ukarany żółtą kartką został Rafał Augustyniak. W kolejnych minutach tempo znów wzrosło. Kapustka próbował prowadzić ataki środkiem, Elitim szukał Nsame, a Ruben Vinagre raz po raz włączał się lewą stroną. Hibernian również miał swoje momenty – w 28. minucie Martin Boyle próbował głową, lecz mocno chybił. Coraz częściej dochodziło do spięć i fauli. Najpierw kartkę obejrzał Jędrzejczyk (24’), chwilę później Mulligan za ostry atak na Biczachczjana (33’), a w 37. minucie żółty kartonik zobaczył także Ziółkowski. Gra robiła się nerwowa i szarpana, ale piłkarze Legii wciąż mieli przewagę.
W 32. minucie Augustyniak uderzył z dystansu – Smith zdołał sparować piłkę na rzut rożny. Niewiele później znów spróbował Elitim, jednak jego strzał został zablokowany. Publiczność coraz głośniej domagała się drugiego gola, dopingując przy każdej akcji ofensywnej. Końcówka pierwszej połowy to napór gospodarzy. W 45. minucie Nsame rozegrał piłkę przed polem karnym do Augustyniaka, a ten huknął potężnie – Smith ledwo wypiąstkował futbolówkę na róg. Była to najlepsza okazja na podwyższenie wyniku tuż przed przerwą.

Drugą połowę lepiej rozpoczęli piłkarze Hibernianu. Już w 47. minucie goście próbowali zaskoczyć Legię dośrodkowaniem z lewej strony, jednak Jordan Obita nie zdołał zamknąć akcji. Chwilę później w polu karnym legionistów zrobiło się gorąco – piłka po serii zagrań trafiła na rzut rożny, a z tego stałego fragmentu gry padł gol. W 51. minucie Rocky Bushiri najwyżej wyskoczył do piłki i głową doprowadził do remisu 1-1.
Stracona bramka wyraźnie podłamała gospodarzy, a Szkoci nabrali odwagi. W 53. minucie sektor kibiców Hibernianu eksplodował radością, a ich piłkarze nie zwalniali tempa. Dwie minuty później Jean-Pierre Nsame mógł przywrócić prowadzenie Legii – znalazł się w sytuacji sam na sam, lecz huknął w słupek! Chwilę później zemściło się to z nawiązką. W 59. minucie Martin Boyle wykorzystał zamieszanie w polu karnym i strzałem z bliska dał prowadzenie Hibernianowi... To był dopiero początek nokautu. Legioniści popełniali kolejne błędy, a ich gra w defensywie rozsypywała się na oczach kibiców. W 61. minucie Juergen Elitim stracił piłkę w środku pola, a Miguel Chaiwa popędził na bramkę Tobiasza i mocnym strzałem przy słupku podwyższył na 3-1 dla Szkotów. Trybuny zamilkły, a wśród kibiców pojawiła się konsternacja.
Edward Iordanescu natychmiast próbował ratować sytuację – w 65. minucie szykował dwóch zawodników do wejścia, a chwilę później na murawie pojawili się Damian Szymański i Mileta Rajović. Atmosferę dodatkowo podgrzała kontrowersja – Junior Hoilett za faul na Ziółkowskim obejrzał czerwoną kartkę, lecz po analizie VAR sędzia zmienił decyzję i pokazał jedynie żółty kartonik.
Legia, wspierana przez żywiołowy doping Żylety, próbowała się podnieść. W 67. minucie publiczność poniosła drużynę głośnym „Nie poddawaj się…”, a w ofensywie aktywny był Rajović. Jednak goście wciąż stwarzali zagrożenie – w 71. i 72. minucie Tobiasz musiał dwukrotnie ratować zespół przed kolejnymi stratami. Choć do końca pozostawał kwadrans, a gospodarze nie potrafili znaleźć odpowiedzi. Co więcej, Elitim, który stracił piłkę przy golu na 1-3, sam w środku pola sfaulował Boyla i obejrzał żółtą kartkę. Legia potrzebowała prawdziwego impulsu, by wrócić do rywalizacji.
Hibernian, mimo dwubramkowej zaliczki, wciąż atakował, a Legia wyglądała na sparaliżowaną sytuacją. W 76. minucie Ruben Vinagre posłał piłkę w pole karne, lecz Jordan Obita w ostatniej chwili wybił futbolówkę sprzed linii bramkowej. Chwilę później Biczachczjan próbował zaskoczyć z lewej strony, jednak jego podanie było zbyt lekkie, by stworzyć zagrożenie. Goście z Edynburga wcale nie zamierzali tylko się bronić. W 84. minucie Martin Boyle oddał niespodziewany strzał niemal z połowy boiska – piłka trafiła w poprzeczkę, a legioniści mogli mówić o ogromnym szczęściu. Chwilę później żółtą kartką ukarany został Damian Szymański, a w 88. minucie podobny los spotkał Boyle’a.
Kiedy wydawało się, że losy meczu są już przesądzone, w 90. minucie Legia dokonała jeszcze jednej zmiany – na boisku pojawił się Ilja Szkurin. Arbiter doliczył aż siedem minut i to właśnie wtedy wydarzyło się coś, co poderwało stadion. W 93. minucie po wrzutce Rubena Vinagre piłka spadła w polu karnym, gdzie najlepiej odnalazł się Juergen Elitim. Pomocnik huknął z kilku metrów i nie dał szans bramkarzowi rywali. Stadion eksplodował – Legia zmniejszyła straty na 2-3, a kibice uwierzyli, że jeszcze można odwrócić losy dwumeczu.
Końcówka była pełna emocji. W 95. minucie Hibernian miał jeszcze rzut rożny, ale Tobiasz pewnie piąstkował piłkę. Chwilę później Nsame walczył o piłkę w polu karnym, jednak zabrakło dokładności. Po 98 minutach gry sędzia zakończył regulaminowy czas, a wynik 2-3 oznaczał, że o awansie do kolejnej rundy zadecydować miała dogrywka.

Początek dodatkowego czasu nie przyniósł szturmu którejkolwiek z drużyn. Legia starała się szanować piłkę, rozgrywała na połowie rywala, a w 92. minucie strzał z dystansu Stojanovicia został zablokowany. Hibernian odpowiedział szybko – Hoilett i Obita próbowali lewą stroną, ale akcja zakończyła się podaniem do własnego bramkarza. Najlepszą okazję przed przerwą stworzyli jednak gospodarze – w 96. minucie Urbański rozegrał z Vinagre i Stojanoviciem, a ten ostatni huknął minimalnie nad poprzeczką. W 98. minucie Vinagre sprytnie wywalczył rzut wolny, a chwilę później nadeszła chwila przełomu. Po wrzutce Szymańskiego w pole karne piłka spadła pod nogi Rajovicia, który z kilku metrów wyrównał na 3-3! Stadion eksplodował, a drużyna Iordaneacu wróciła do gry w momencie, gdy wydawało się, że awans się oddala.
Hibernian próbował odpowiedzieć. W 108. minucie Thibault Klidje przerzucił piłkę nad poprzeczką, a kibicom gospodarzy zadrżały serca. Tobiasz miał pełne ręce roboty, ale raz po raz ratował zespół – pewnie broniąc strzały Bowiego czy Hoiletta.
Druga część dogrywki to już wojna nerwów. Legia grała dojrzale, długo utrzymując się przy piłce. Szkoci naciskali – w 116. minucie Ziółkowski sfaulował Bowiego przed polem karnym i wyleciał z boiska po drugiej żółtej kartce. Chwilę później Hoilett z wolnego uderzył w mur, a goście marnowali kolejne okazje. Legia grała w osłabieniu, lecz broniła się z ogromną determinacją. Rajović w 122. minucie zatrzymał piłkę w narożniku, zyskując bezcenne sekundy. W 124. minucie Hibernian rzucił wszystko na jedną szalę – nawet bramkarz Jordan Smith pobiegł w pole karne Tobiasza. Ten jednak w ostatniej akcji meczu kapitalnie interweniował, zatrzymując strzał gości.
Po 124 minutach gry belgijski arbiter zakończył widowisko. Legia, po niesamowitym pościgu i bramkach Elitima oraz Rajovicia w końcówkach obu części, odwróciła losy rywalizacji i awansowała do kolejnej rundy Ligi Konferencji. Trybuny eksplodowały radością – to był wieczór, który zapamiętamy na długo.















