Legia wraca z Płocka na tarczy
W meczu 5. kolejki Ekstraklasy Legia Warszawa przegrała w Płocku na boisku lidera 0-1. Jedyną bramkę już w 11. minucie zdobył Marcin kamiński. To pierwsza ligowa przegrana "Wojskowych" w nowym sezonie, a druga pod wodzą rumuńskiego szkoleniowca.
Powrót do ustawienia fabrycznego
Trener Edward Iordănescu wrócił do domyślnego ustawienia drużyny, czyli 4-3-3. Do kadry meczowej wrócił Bartosz Kapustka i pojawił się na placu gry od pierwszej minuty. Obok niego ustawiony został Wahan Biczachczjan, a tyły zabezpieczać miał Marco Burch, który między meczami pucharowymi "luzuje" Rafała Augustyniaka. W obronie większych niespodzianek nie było – w środku zagrał duet Jan Ziółkowski i Steve Kapuadi, a po prawej stronie biegać miał Paweł Wszołek. Pierwszy raz w podstawowym składzie wybiegł niedawno pozyskany Arkadiusz Reca. Na środku ataku rumuński szkoleniowiec postawił na Miletę Rajovicia, który kilka dni temu zdobył pierwszą bramkę w barwach Legii, a na bokach pomagali mu Ryoya Morishita i Petar Stojanović.
Początek dla gospodarzy
Spotkanie zaczęło się od śmiałych ataków gospodarzy. Już w 9. minucie Jime huknął z dystansu, a Kacper Tobiasz efektowną paradą wybił piłkę na róg. Chwilę później wiślacy dopięli swego – szybkie wznowienie z autu na prawej stronie, dośrodkowanie Jime, a Marcin Kamiński wyskoczył najwyżej na bliższym słupku i głową skierował futbolówkę do siatki. Legia przegrywała 0-1.
Stołeczna drużyna długo nie potrafiła odpowiedzieć. W 19. minucie Morishita zmarnował niezłą okazję, fatalnie dośrodkowując w pole karne, a chwilę później Kapustka próbował indywidualnych zejść na lewą nogę i strzałów z dystansu, ale te nie sprawiały kłopotów Rafałowi Leszczyńskiemu. Dopiero w 28. minucie Legia zagroziła na poważnie. Na prawej stronie dobrze pograli Stojanović z Wszołkiem, ten drugi dośrodkował, Kapustka sprytnie podbił piłkę piętką, a Rajović głową skierował ją w stronę bramki. Świetnie jednak interweniował bramkarz Wisły.
Legia szukała, Wisła kontrowała
Po tej akcji goście zaczęli częściej utrzymywać się przy piłce, ale wciąż brakowało im klarownych okazji. Morishita próbował indywidualnych rajdów, Rajović kilkukrotnie dochodził do pozycji, lecz był skutecznie blokowany. Wisła natomiast czyhała na błędy legionistów – a tych nie brakowało. W 37. minucie Marco Burch dał się łatwo ograć Jime, który znalazł się sam w polu karnym, ale fatalnie przestrzelił z kilku metrów. Szwajcar miał szansę zrehabilitować się tuż przed przerwą, kiedy po rożnym Biczachczjana doszedł do główki, jednak posłał piłkę obok słupka.
Końcówka pierwszej połowy mogła być jeszcze bardziej bolesna dla Legii. Najpierw Kapuadi wślizgiem w ostatniej chwili zatrzymał groźną akcję Jime, a w doliczonym czasie gry Ziółkowski źle wyszedł z linii obrony, co otworzyło rywalom drogę do kontrataku. Hiszpan mógł pognać sam na sam z Tobiaszem, ale przyjęcie piłki go zawiodło i legioniści odetchnęli z ulgą. Do szatni to Wisła Płock schodziła z zasłużonym prowadzeniem 1-0.

Po przerwie Legia szybko spróbowała narzucić swój rytm, ale wciąż brakowało konkretów. Najpierw Biczachczjan i Stojanović oddali zablokowane uderzenia, później Tobiasz musiał daleko wybiegać, by powstrzymać Jime w groźnej kontrze. Najlepszą okazję miał w 51. minucie Steve Kapuadi – po centrze Recy wyskoczył najwyżej i uderzył głową, lecz w dogodnej sytuacji chybił obok słupka.
Trzy zmiany i korekta ustawienia
W 60. minucie Edward Iordănescu postanowił mocniej zaryzykować. Z boiska zeszli Stojanović, Reca i Morishita, a ich miejsca zajęli Jean-Pierre Nsame, Ruben Vinagre i Juergen Elitim. Legia przeszła na system 3-5-2 – z dwójką silnych napastników z przodu, Nsame i Rajoviciem. Trio obrońców stworzyli Ziółkowski, Burch i Kapuadi, a na wahadłach operowali Wszołek i świeżo wprowadzony Vinagre.
Zmiana ustawienia początkowo nie przyniosła przełomu. Biczachczjan próbował odbierać piłkę wysoko, ale szybko był podwajany. Ziółkowski posyłał długie podania, które przechwytywała defensywa Wisły, a dośrodkowania Vinagre nie znajdowały adresatów. Portugalczyk w 66. minucie efektownie przyspieszył na skrzydle i ograł rywala, jednak jego centra ponownie wylądowała na głowach płockich obrońców.
W 72. minucie Miletę Rajovicia zastąpił Ilja Szkurin, a kilka minut później boisko opuścił także Wahan Biczachczjan, którego zmienił młody Jakub Żewłakow. Legioniści szukali impulsu, bo mimo przewagi w posiadaniu piłki wciąż grali zbyt wolno i nie potrafili rozerwać szczelnej defensywy Wisły.
Gospodarze ograniczali się do kontrataków, ale były one naprawdę niebezpieczne. W 69. minucie Kevin Custović znalazł się w polu karnym i mocno uderzył na bliższy słupek, jednak Tobiasz pewnie wybronił strzał. Chwilę później korekt w składzie dokonał też szkoleniowiec płocczan – boisko opuścili Quentin Lecoeuche i Dani Pacheco, a w ich miejsce pojawili się Bojan Nastić i Nemanja Mijusković. Z kolei Jime ustąpił miejsca Matchoiowi Djaló.
Ruben Vinagre w 67. minucie ograł rywala i dograł do Nsame, lecz akcję przeczytali obrońcy. Po chwili Kapustka posłał ostrą piłkę w pole karne, jednak i tym razem defensorzy Wisły skutecznie interweniowali. W 80. minucie szansę miał Juergen Elitim – uderzał po podaniu Żewłakowa, lecz jego strzał został natychmiast zablokowany.
Nerwówka
Legia próbowała coraz śmielej atakować, ale brakowało jakości w ostatnich zagraniach. W 81. minucie Bartosz Kapustka został sfaulowany przy linii bocznej, sam podszedł do rzutu wolnego, lecz jego dośrodkowanie okazało się fatalne. Chwilę później piłka trafiła do Jana Ziółkowskiego, który zgrał ją głową w pole karne, jednak żaden z kolegów nie zdążył do akcji. W kolejnych minutach Vinagre i Szkurin próbowali rozegrać kombinację z Juergenem Elitimem, ale dośrodkowanie Kolumbijczyka było zbyt lekkie.
Kapustka wciąż był aktywny – w 84. minucie wywalczył rzut rożny, lecz i tym razem zepsuł wykonanie stałego fragmentu gry, a dodatkowo Ziółkowski popełnił faul w ataku, co pozwoliło gospodarzom na kolejne cenne sekundy odpoczynku. Piłkarze Wisły zaczęli łapać skurcze, dlatego trener zdecydował się na zmiany – z boiska zeszli Kevin Custović i Łukasz Sekulski, a zastąpili ich Aleksandre Kalandadze oraz Krystian Pomorski.
Napór w końcówce
Goście z Warszawy próbowali złapać ostatni wiatr w żagle. Z sektora przyjezdnych niosło się głośne: „Gdybym jeszcze raz miał urodzić się...”, co miało poderwać legionistów do walki o remis. W 87. minucie Kapustka obejrzał żółtą kartkę. W 89. minucie gospodarze skutecznie odpierali kolejne wrzutki – najpierw Jana Ziółkowskiego, potem Pawła Wszołka – które padały łupem Rafała Leszczyńskiego. Wisła broniła się głęboko i desperacko, nie pozwalając legionistom na płynne rozegranie.
W doliczonym czasie gry emocje sięgnęły zenitu. Najpierw Vinagre i Wszołek próbowali rozmontować obronę płocczan, ale ich zagrania kończyły się w rękach bramkarza lub na nogach defensorów. Wisła odpowiedziała kontrą – Dominik Kun dośrodkował do niepilnowanego Matchoia Djaló, który jednak nie sięgnął piłki. Legia nie odpuszczała. Kapustka kilka razy brał sprawy w swoje ręce – uderzał ze skraju pola karnego i po indywidualnej akcji z lewej strony, ale jego strzały były blokowane. Jan Ziółkowski dośrodkował na głowę Jean-Pierre’a Nsame, który padł na murawę trzymając się za głowę, lecz sędzia nie dopatrzył się przewinienia. W ostatniej minucie po akcji Vinagre i Elitima w polu karnym znalazł się Nsame. Uderzył tyłem głowy, ale piłka minęła słupek o centymetry i wynik nie uległ już zmianie.














