Nsame z bani uciszył Banik
Szczęśliwie zakończyła się czwartkowa wyprawa Legii do Ostrawy. W meczu 2. rundy eliminacyjnej Ligi Europy "Wojskowi" zremisowali z Banikiem, dzięki trafieniu Jean-Pierre Nsame z ostatnich minut. Wcześniej do siatki trafił Kapustka, a dla gospodarzy gole strzelili Matěj Šín i Michal Frydrych. Taki rezultat stawia legionistów w dobrym położeniu przed rewanżem.
Początek meczu był niezwykle intensywny. Obydwie drużyny starały się szybko zepchnąć swojego przeciwnika do defensywy i narzucić mu swój styl gry. Kilkadziesiąt minut po pierwszym gwizdku sędziego było o krok od trafienia dla gospodarzy. Po dużym zamieszaniu w polu karnym w poprzeczkę trafił Erik Prekop. Niebawem odważną próbą zza pola karnego odpowiedział Juergen Elitim. Kolumbijczykowi zabrakło jednak precyzji. W 14. minucie Banik wyszedł na prowadzenie... Szybka składna akcja środkiem pola, gdzie do prostopadłego podania doszedł Matěj Šín. 21-latek wpadł w pole karne przeciwników, gdzie prostym zwodem zwiódł Rafała Augustyniaka i spokojnie pokonał Kacpra Tobiasza. Trzeba przyznać, że Czesi znakomicie rozmontowali defensywę legionistów.
Z każdą kolejną minutą było niestety coraz gorzej. Banik coraz pewniej poczynał sobie, stwarzając coraz większe zagrożenie. W 19. minucie dwukrotnie bardzo napocić się musiał Tobiasz. Najpierw po bardzo dobrym dośrodkowaniu minimalnie niecelnie strzelił David Buchta, a za moment niewiele po uderzeniu z rzutu wolnego zabrakło Tomášowi Rigo. Potem boiskowe wydarzenia zostały nieco opanowane. Legii udało się oddalić grę od własnego pola karnego. Dobrym prognostykiem były rzuty rożne, które pozwalały na stworzenie zagrożenia ze stałego fragmentu gry.
Wreszcie w 32. minucie mieliśmy upragnione wyrównanie! Paweł Wszołek odegrał piłkę do nadbiegającego Bartosza Kapustki. Pomocnik, nie zastanawiając się długo, huknął ile sił, czym kompletnie zaskoczył Dominika Holca. Bramkarz Banika wydawał się być nieco zasłonięty, co dodatkowo utrudniło mu interwencję. Kilka minut potem Legia mogła prowadzić. Świetnie na skrzydle defensorom urwał się Wszołek, wpadł w pole karne, gdzie został jednak powstrzymany przez golkipera rywali. Tuż przed przerwą Legia powinna zdobyć bramkę... Ryoya Morishita zakręcił obrońcami na skrzydle i wyłożył piłką jak na tacy Kacprowi Chodynie. Pomocnik stał ledwie kilka metrów przed pustą bramką i... posłał futbolówkę ponad poprzeczką! Fatalny kiks, który zaprzepaścił szansę na trafienie....

W przerwie nie zobaczyliśmy żadnych zmian w żadnej z drużyn. W 48. minucie próba Morishity była zbyt lekka, aby zaskoczyć bramkarza z Ostrawy. W 54. minucie ofensywnie usposobiony Banik miał dwie znakomite szanse po prostym błędzie Rubena Vinagre'a. Najpierw Bucht trafił w nogi Steve'a Kapuadiego, a za moment obił słupek. Po godzinie gry na boisku pojawił się Jean-Pierre Nsame. Napastnik szybko doszedł do dwóch okazji, lecz nie zdołał skierować piłki chociażby w światło bramki.
W 65. minucie Banik strzelił drugiego gola i wyszedł na prowadzenie. Spokojne rozegranie piłki wokół pola karnego, piłka dotarła do Michala Frydrycha, który huknął w kierunku dalszego słupka. Zaspała obrona legionistów - nikt nie zdążył doskoczyć do przeciwnika. Legia rzuciła się do odrabiania strat. Pięć minut potem Kapustka dostał podanie od Elitima, znalazł sobie trochę miejsca i niestety zabrakło mu nieco szczęścia i precyzji. Piłka przeleciała dosłownie pół metra obok słupka!
Kwadrans przed końcem Elitim odnalazł się w sporym zamieszaniu. Oddał niesygnalizowany strzał, z którym po rykoszecie spokojnie poradził sobie Holec. Za moment indywidualny rajd na skrzydle zaprezentował Vinagre. Portugalczyk zdołał mocno dograć w szesnastkę, gdzie dobrze interweniował bramkarz Banika. Czas uciekał nieubłaganie i niestety nic nie wskazywało na to, że Legia wróci do Warszawy z zaliczką. Na całe szczęście nadeszła 89 minuta! Wówczas do remisu doprowadził Jean-Pierre Nsame, który z bliska wykończył podanie ze skrzydła od Elitima. Kameruńczyk świetnie odnalazł się tuż przed bramką Holca! W doliczonym czasie jeszcze sporo strachu napędził Legii ponownie Frydrych. Obrońca po raz drugi strzelił gola. Tym razem na szczęście był na pozycji spalonej.

























