Wygrana bez fajerwerków
Fajerwerków nie było, a jedynie skromna zaliczka przed rewanżem. W pierwszym meczu 1. rundy eliminacyjnej Ligi Europy Legia wygrała z FK Aktobe po bramce Wahana Biczachczjana z pierwszej połowy. Gra legionistów nie porywała. W rewanżu, grając na trudnym terenie w Kazachstanie, na pewno trzeba będzie zaprezentować się zdecydowanie lepiej.
Pierwsze kilkanaście minut było wyjątkowo spokojne. Legia grała na wyczekanie i starała się metodycznie atakować swojego przeciwnika. Pomimo tego, w 9. minucie niespodziewanie to goście wyszli na prowadzenie. Szybka kontra FK Aktobe zakończyła się dojściem do sytuacji sam na sam z bramkarzem Orałchana Omirtajewa, ten z kolei spokojnie zmieścił piłkę w siatce. Na całe szczęście konsternacja na Łazienkowskiej nie trwała jednak długo. Sędzia po nieco dłuższej analizie zdecydował się na anulowanie gola. Powtórki pokazały, że strzelec gola okazał się być na minimalnym spalonym. Kwadrans po pierwszym gwizdku do dobrej okazji doszedł Wahan Biczachczjan. Pomocnik dostał podanie z lewej strony, lecz niestety trafił tylko w boczną siatkę. Potem z boiska wiało nudą. Żadnej z drużyn nie udało się w sposób realny zagrozić swojemu przeciwnikowi.
Wreszcie w 25. minucie "Wojskowi" wyszli na prowadzenie. Świetnym uderzeniem zza pola karnego popisał się Biczachczjan, który huknął ile sił w lewej nodze i umieścił piłkę pod poprzeczką. Bramkarz FK Aktobe być może był nieco źle ustawiony, jednak pomocnikowi Legii naprawdę nic nie można było w tym momencie zarzucić. Chwilę potem mogło być 2-0 dla "Wojskowych", kiedy dobrym rajdem obrońcom uciekł Ryoya Morihita. Japończyk płasko dośrodkował w pole karne, gdzie w porę interweniowali obrońcy. W 35. minucie przebudzili się Kazachowie. Jeden z napastników gości pogubił się jednak przed bramką Kacpra Tobiasza. Tuż przed przerwą na 2-0 mógł wynik podwyższyć Marc Gual. Niestety, Hiszpan jak to ma zwyczaju zaczął kiwać się ze wszystkim dookoła, zamiast po prostu oddać czysty strzał. W efekcie został po prostu zablokowany. Niebawem sędzia zakończył nudną, ale dobrą pod kątem osiągniętego wyniku, połowę dla Legii.

Niedługo po przerwie kolejna okazja strzelca pierwszego gola dla Legii. Niestety, niezbyt dobrze był on ustawiony i nieczysto trafił w futbolówkę. W 53. minucie Bartosz Kapustka odważnie pobiegł środkiem boiska, spróbował uderzenia w kierunku dalszego słupka i świetną interwencją popisał się Andrei Vlad. Po godzinie gry aktywny tego wieczoru Marc Gual znalazł się w dobrej sytuacji. Hiszpan trafił wprost w golkipera FK Aktobe. Niebawem napastnik ponownie przegrał starcie z obrońcami, gdy został zablokowany w polu karnym.
Legia nadal atakowała, gdyż przed rewanżem w Kazachstanie skromne prowadzenie 1-0 wcale nie wyglądało szczególnie obiecująco. Tamten teren okazał się zdradliwy już nie dla jednego trenera. Wkrótce bliski wpisania się na listę strzelców był z kolei Ilja Szkurin. Białorusin sprytnie wygrał walkę o górną piłkę po wrzutce od Kacpra Chodyny, lecz skutecznie na linii interweniował Vlad. Końcówka była interesująca, ponieważ każda z ekip starała się strzelić ważnego w kontekście rewanżu gola.
W doliczonym czasie gry serca kibiców Legii zadrżały. Sędzia przez długi czas analizował sytuację w polu karnym gospodarzy, ale ostatecznie nie dopatrzył się przewinienia.














