Nasze oceny

Plusy i minusy po meczu z Pogonią

W Wielkanocny Poniedziałek Legia Warszawa dokonała niemalże świątecznego cudu. Legioniści pokonali w Szczecinie Pogoń 2-0, wygrywając w wyjazdowym meczu w Ekstraklasie po raz pierwszy od ponad ośmiu miesięcy. Co więcej, "Wojskowi" przez całe spotkanie byli znacznie lepsi od rywala i w pełni zasłużyli na trzy punkty. Zapraszamy na oceny, jakie wystawiliśmy podopiecznym trenera Marka Papszuna za ten mecz.

REKLAMA

Mileta Rajović  - Duńczyk wywalczył miejsce w pierwszym składzie dobrą postawą podczas przerwy reprezentacyjnej i przede wszystkim hat trickiem zdobytym w sparingowym meczu z Rigą FC. Intuicja tym razem nie zawiodła trenera Papszuna. Rajovicowi udawało się z łatwością dochodzić do sytuacji bramkowych i w końcu je wykorzystywał. Pierwszą okazję na gola Duńczyk miał w 4. minucie, kiedy odebrał dośrodkowanie z lewej strony od Patryka Kuna, lecz zbyt lekko uderzył głową w światło bramki. Następną, z 32. minuty, już udało mu się wykorzystać. Rajović świetnie zachował się po dalekim wrzucie z autu - wygrał walkę o górną piłkę, podbił ją sobie i przestawiając obrońcę wślizgiem uderzył na bramkę. Choć w zdobyciu gola pomogła mu nieporadna interwencja bramkarza, to uderzył na tyle mocno, że piłka przebiła mu dłoń. Dobrze pod bramką przeciwnika zachował się także w 46. minucie, kiedy uwolnił się od krycia, znalazł miejsce tuż przed linią bramkową i wykończył świetną indywidualną akcję Rafała Adamskiego, notując swój pierwszy dublet w barwach Legii. Generalnie, zachowanie Rajovicia w polu karnym i pojedynkach z przeciwnikami mogło się podobać. Duńczyk był aktywny, waleczny i chciał angażować się w grę. Wygrał znaczną część starć w powietrzu, co pozwalało dojść do sytuacji strzeleckich nie tylko jemu, ale również partnerom z zespołu. Choć miał problemy w pomocy z budowaniem akcji po zmieni, momentami niecelnie odgrywał piłkę i przegrywał pojedynki, to jego wkład w grę i nacisk na rywali był naprawdę spory. Spokojnie można powiedzieć, że był to do tej pory jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy, występ Rajovicia w barwach Legii. Opuścił murawę w doliczonym czasie drugiej połowy.

 

Rafał Adamski  - Napastnik w pierwszych minutach niezbyt potrafił odnaleźć się na boisku. Był nieco poza grą, rzadko szukał piłki, jednak od początku był niezwykle aktywny w agresywnym nacisku i pressingu na graczach Pogoni. Z czasem zaczął jednak również rozkręcać się z piłką przy nodze i to w najlepszy możliwy sposób. Pokazywał się do gry bliżej lewej strony, ochoczo brał udział w rozegraniu akcji, ale nie bał się również wziąć ciężaru gry na swoje barki i decydować się na indywidualne akcje. Adamski pracował ciężko na całej długości boiska - można było zobaczyć go zarówno w polu karnym rywali, jak i we własnej "szesnastce", blokującego strzały gospodarzy. W 21. minucie był bliski dobicia odbitego przez bramkarza strzału Wahana Biczachczjana, ale bramkę zabrała mu ofiarna interwencja obrońcy. Napastnika trzeba pochwalić przede wszystkim za zachowanie z 46. minuty. Adamski pokazał się na prawej stronie pola karnego, wyłuskał odbitą przez Dimitriosa Keramitsisa piłkę i z dziecinną łatwością zabawił się z defensorem, ogrywając go i uwalniając się na pozycję. Adamski nie zdecydował się jednak na indywidualne rozwiązanie tej akcji, a świetnym podaniem z "zewniaka" między obrońcami obsłużył Miletę Rajovicia, który musiał dopełnić formalności. Ta bramka została wypracowana w pełni przez Adamskiego i można powiedzieć, że to on zdobył tego gola Rajoviciem. Ogólnie, współpraca tych dwóch napastników wyglądała naprawdę obiecująco - grali blisko siebie, rozumieli i uzupełniali się. Adamski również był bardzo dobry i pewny w pojedynkach powietrznych. W 57. minucie po wygranej główce Adamski wypuścił do sytuacji sam na sam Wahana Biczachczjana, którą Ormianin niestety zmarnował. Adamski był w tym meczu niezwykle waleczny i przebojowy, przy czym także skuteczny, co pozwoliło mu mieć pozytywny wpływ na grę zespołu i górować nad przeciwnikami.

Juergen Elitim  - Dyspozycja Kolumbijczyka w środku pola była kluczowa w osiągnięciu pewnego zwycięstwa i zdobyciu ważnych trzech punktów. Elitimowi w pełni udało się zdominować środkową tercję boiska, w której wykonywał mrówczą pracę. Nie był to może mecz w stylu maestro - Elitim nie wykazał się żadnym spektakularnym podaniem, szczególną wizją. Był jednak jak pirania - agresywny i nieustępliwy, ale także niezwykle pewny. Pomocnik dominował nad przeciwnikami fizycznie, lecz również czuciem gry i tego, jak zachować się z piłką. Wykazał się aż 14 przechwytami i odbiorami, które pozwoliły Legii przejąć całkowitą kontrolę nad tym spotkaniem. Praktycznie wszystkie drugie piłki były zbierane właśnie przez Elitima, który zaraz po przejęciu starał się je rozrzucać i napędzać akcje własnego zespołu. Elitim był sprytniejszy od graczy Pogoni, potrafił poradzić sobie z rywalami w różny sposób, także fizyczny. Wiele z tych odbiorów miało zresztą miejsce jeszcze na połowie przeciwników, co nie pozwalało złapać im wiatru w żagle. 

Damian Szymański  - Szymański wraz z Juergenem Elitimem dopełnił środek pola. Były reprezentant Polski był bardzo uważny i skuteczny w przejmowaniu bezpańskich piłek. Bardzo dobrze zabezpieczał środkową tercję boiska i wspomagał Kolumbijczyka w osiągnięciu wyraźnej przewagi w tej strefie. Szymański nie pracował jednak tylko na swojej nominalnej pozycji, lecz był praktycznie wszędzie. W zdecydowanej większości akcji ofensywnych Pogoni pomocnik Legii schodził nisko do obrony i pomagał w asekuracji, starał się uczestniczyć także w atakach własnego zespołu, kilkukrotnie pokazując się pod polem karnym i szukając górnych lub prostopadłych podań na "szesnastkę". Choć w rozegraniu miał swoje słabsze momenty, szczególnie warto pochwalić go za działania defensywne. Szymański był niezwykle pewny w pojedynkach z przeciwnikami, zanotował również 4 skuteczne odbiory i 3 udane wślizgi. Miał na swoim koncie również 3 zablokowane strzały, a szczególnie blokada z 12. minuty po strzale Sama Greenwooda ze skraju pola karnego była niezwykle istotna i uratowała Legię przed stratą bramki. Szymański był w tym meczu pracowity i zaangażowany w wiele aspektów gry, a dodatkowo bardzo skuteczny. 

Rafał Augustyniak  - Centralny z tria środkowych obrońców emanował w tym meczu niezwykła pewnością i skutecznością. W działaniach obronnych był po prostu nie do przejścia. Świetnie czytał grę i zamiary przeciwników. Odpowiednio ustawiał się w polu karnym, dzięki czemu udało mu się zanotować 6 skutecznych wybić. Przede wszystkim jednak przewyższał rywali swoją tężyzną fizyczną i sprytem. Augustyniak potrafił się odpowiednio zastawić i przepchnąć, by zyskać przewagę nad przeciwnikiem i znacznie utrudnić grę. W głównej mierze dzięki temu przyczynił się do tego, że "Portowcy" nie potrafili zbytnio zagrozić bramce Legii. Augustyniak jednak pracował w tym meczu nie tylko pod własnym polem karnym. Również wspomagał środkowych pomocników w przejmowaniu drugich piłek, a po odbiorach, których w tym meczu wykonał aż 6, potrafił odważnie zabrać się z piłką i podprowadzić ją na połowie przeciwnika. Skutecznym rozegraniem, które stało u niego na poziomie 85%, także przyczynił się do wielu składnych akcji własnego zespołu. Ochoczo zabierał się także za wykonywanie wyrzutów z autu w okolicach pola karnego gospodarzy. Wielokrotnie powodowały one sporo zamieszania pod bramką Pogoni, a w 32. minucie jeden z takich dalekich wyrzutów przyczynił się do zdobycia gola i wyjścia na prowadzenie. Taką pewność, zaangażowanie i przede wszystkim bezbłędność chcielibyśmy oglądać w wykonaniu Augustyniaka w każdym meczu do końca sezonu.

Radovan Pankov  - Do Serba po tym meczu również nie można mieć najmniejszych zarzutów. Pewnie radził sobie z poczynaniami rywali na lewej stronie, a będący ostatnio w dość dobrej formie Paul Mukairu nie mógł nic zrobić w pojedynkach z defensorem Legii. Poza jednym obcięciem z końcówki pierwszej połowy, gdy Pankov dał się zwieść skrzydłowemu, obrońca był nie do pokonania i skutecznymi interwencjami przerywał akcje "Portowców". Serbski defensor był także niezwykle pewnym punktem jeśli chodzi o grę w powietrzu. Praktycznie każde dośrodkowanie gości kończyło się interwencją Pankova, który wygrał 4 z 6 pojedynków powietrznych i zanotował 5 udanych wybić. Pankov w tym meczu skupił się na defensywie, rzadziej można było zobaczyć go przy piłce czy w polu karnym rywali, jednak wykonywał swoją pracę w najlepszy możliwy sposób, a swoją siłą, pewnością i świetnym czytaniem gry zapewniał zespołowi wiele pożytku i ochronę. Niestety, Pankov musiał opuścić boisko w 86. minucie z powodu urazu. Miejmy nadzieję, że nie będzie to nic poważnego, bo strata Serba mogłaby być bardzo bolesna.

Kamil Piątkowski  - W zasadzie identycznych określeń, co w przypadku Rafała Augustyniaka i Radovana Pankova, można użyć w kontekście występu trzeciego z defensorów. Piątkowski uzupełnił trio niezwykle pewnych defensorów, którzy nie pozwolili graczom Pogoni na rozwinięcie skrzydeł i skutecznie bronili dostępu do własnej bramki. Były reprezentant Polski w zasadzie uniemożliwił swobodną grę ważnemu elementowi gospodarzy - Kamilowi Grosickiemu - i praktycznie całkowicie wykluczył go z gry. Piątkowski przewyższał swoich rywali szybkością, dobrymi reakcjami, ale także sprytem i siłą. Łącznie zanotował 6 skutecznych wybić, ale również wygrał 4 z 5 wszystkich pojedynków z przeciwnikami oraz odebrał im piłkę 5-krotnie. Poza tym włączał się aktywnie w rozegranie piłki i budowanie akcji ofensywnych. Klasycznie już, odkąd trenerem Legii jest Marek Papszun, Piątkowski podłączał się wysoko do linii ataku, współpracował dobrze m.in. z Pawłem Wszołkiem, a koronkową grą udawało im się z łatwością pokonywać rywali. Piątkowski miał bardzo pozytywny wpływ zarówno w obronę, jak i ataki, czym także przyczynił się do pewnego zwycięstwa.

Otto Hindrich - Bramkarzowi Legii nie można po tym meczu nic zarzucić. Nie był jednak główną postacią tego meczu, jego bohaterem i postacią, która uratowałaby trzy punkty. Miał w Szczecinie bardzo mało pracy. Choć gospodarze oddali w tym spotkaniu aż 14 strzałów, zaledwie jeden z nich był celny. Hindrich poradził sobie z nim bez większych problemów, wybijając do boku mocny strzał z dystansu Sama Greenwooda. Poza tym nie musiał wykazywać się na linii. Przez cały mecz jednak był czujny, dość dobrze reagował na przedpolu i przy kilku próbach dalekich podań za linię obrony Legii z głębi pola, przy których zgarniał piłkę do swoich rąk. Trochę do życzenia pozostawiały jego wybicia piłki, które były celne tylko w niecałych 40%, a partnerzy mieli problemy, by uprzedzić w nich przeciwników. Generalnie, był to przyzwoity, ale mało pracowity wieczór dla bramkarza Legii.


Patryk Kun - Lewego wahadłowego można po tym meczu pochwalić w pełni za około 30 minut. W dwóch pierwszych kwadransach meczu był niezwykle zaangażowany i wybiegany. Non stop pokazywał się do gry na lewej stronie, podłączał wysoko do ataków i dawał opcję do rozegrania w ofensywie. Starał się wykańczać te ataki dośrodkowaniami, a po jednym z nich w 3. minucie do sytuacji strzeleckiej doszedł Mileta Rajović. Z minuty na minutę jego uczestnictwo w ofensywnych wypadach jednak malało, a w drugiej połowie był praktycznie niewidoczny w tym elemencie. Poza aktywnością zmalała również jego skuteczność, gdyż wiele dograń Kuna okazywało się bardzo niedokładne. Nie można odmówić mu jednak zaangażowania i chęci w pomocy defensywnej. Wahadłowy cofał się nisko do obrony i przy linii bocznej asekurował ataki gospodarzy. Nie był w tym elemencie w pełni skuteczny, zdarzały się momenty, w których rywale swobodnie sobie z nim radzili, lecz i parę razy to Kun znacznie utrudnił im rozegranie akcji i przebicie się na pole karne. Kun nie może być całkowicie zadowolony ze swojego występu, ale determinacją, zapałem i pracowitością na pewno w jakimś stopniu pomógł zespołowi w osiągnięciu korzystnego wyniku. Został zmieniony w 86. minucie.

Wahan Biczachczjan  - Dla ofensywnego pomocnika był to 50. mecz w barwach warszawskiego zespołu. Ormianin nie zapamięta go jednak pozytywnie. Jego występ przeciwko byłemu zespołowi ponownie był niezwykle irytujący. W zasadzie poza kilkoma wygranymi pojedynkami z boku boiska  i strzałem z 20. minuty z 11. metra, którym zaskoczył bramkarza i zmusił go do interwencji, nie można przypisać mu nic dobrego. Nie potrafił zrobić korzyści dla zespołu, gubił się z piłką w okolicach pola karnego. Podejmował dziwne decyzje, szczególnie wchodząc w tłok i bezpośrednie pojedynki z kilkoma rywalami na raz, które z kretesem przegrywał. Po raz kolejny był po prostu indywidualistą, lecz z jego samolubności nic pozytywnego nie wynikało. Stracił piłkę aż 16 razy przy zaledwie 40 kontaktach z nią, co tylko pokazuje, jak nieporadny był to występ. Wiele z tych strat napędzało gospodarzy i niweczyło ataki własnego zespołu. Dopełnieniem słabego meczu w wykonaniu Biczachczjana była sytuacja z 57. minuty. Ormianin po zgraniu głową od Rafała Adamskiego wybiegł z piłką za obrońców i znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, lecz zmarnował ją w fatalny sposób, trafiając prosto w niego. Dodatkowo Biczachczjan tak niefortunnie złożył się do strzału, że nabawił się kontuzji mięśnia czterogłowego, która może wyeliminować go z gry na dłuższy czas. Patrząc na ostatnią formę Ormianina, przerwa od gry przyda mu się, lecz szkoda, że będzie ona przymusowa. Życzymy mu dużo zdrowia.  

Paweł Wszołek  - Prawy wahadłowy już chyba na stałe powrócił do gry po kontuzji, która dręczyła go od początku rundy. Niestety, na razie brak mu formy. Nie można odmówić mu, by w Szczecinie grał bez zaangażowania, co więcej, Wszołek był bardzo oddany i często podłączał się do ofensywny. Emanował jednak niestarannością i nieskutecznością. Pokazywał się do podań, ale nie potrafił zrobić różnicy z piłką. Szczególnie wiele do życzenia pozostawiały jego dośrodkowania, które w większości były niecelne, przeciągnięte. Nawet przy drugiej akcji bramkowej centra Wszołka nie dotarła do partnera, a odbiła się od obrońcy, co pozwoliło dopaść do futbolówki Rafałowi Adamskiemu. W 29. minucie Wszołek zdecydował się na indywidualne rozwiązanie, wykorzystał sporo wolnej przestrzeni i wbiegł w pole karne z prawej strony, układając sobie piłkę na lewej nodze, ale technicznym strzałem minimalnie spudłował obok bramki. Poza tym, przez swoje liczne wypady do ataków Wszołek pozostawiał mnóstwo wolnego miejsca za swoimi plecami, które gracze Pogoni starali się wykorzystać. Wahadłowy miał problem z szybkimi powrotami i nadążaniem za kontratakami gospodarzy. Gdy jednak był już dobrze ustawiony w defensywie, był dość pewny i skoncentrowany na swoich zadaniach. 

Zmiennicy

Artur Jędrzejczyk, Arkadiusz Reca, Ermal Krasniqi - Obaj defensorzy pojawili się na boisku w 86. minucie, natomiast skrzydłowy w trzeciej minucie doliczonego czasu drugiej połowy. Cała trójka grała zbyt krótko, by ocenić ich występ.


Kacper Urbański  - Młodzieżowy reprezentant Polski dostał nieco więcej minut, gdy w 60. minucie musiał zmienić kontuzjowanego Wahana Biczachczjana. W żaden sposób jednak nie wykorzystał swojej szansy. Był bardzo niepewny, niedokładny, a można nawet powiedzieć, że widać było w jego grze oznaki braku zaangażowania. Przez ponad pół godziny gry dotknął piłkę zaledwie 17 razy. Grał ospale, bez żadnego przyspieszenia, wybierając najprostsze rozwiązania. Mimo to był w nich niezwykle nieskuteczny, notując 6 strat. Miał problemy fizyczne, więc gdy już wchodził w pojedynki z rywalami, na starcie był na przegranej pozycji i ostatecznie udało mu się wyjść z tarczą zaledwie 2 razy ze wszystkich 6 starć. Pomocnik przyczynił się także do największego zagrożenia bramce Legii w tym meczu. W pierwszej minucie doliczonego czasu drugiej połowy doskoczył do Leonardo Koutrisa przed polem karnym, lecz poszedł "na raz", przez co z dziecinną łatwością, prostym przełożeniem Grek ograł legionistę i wyszedł na czystą pozycję, trafiając następnie w poprzeczkę. Tak słabym wejściem z ławki rezerwowych Urbański na pewno nie poprawił swoich notowań zarówno w oczach kibiców, jak i przede wszystkim trenera Marka Papszuna. Wydaje się również, że mógł przekreślić swoją szansę na zastępstwo kontuzjowanego Biczachczjana w następnym meczu i występ od pierwszej minuty.

LEGIOMETR - sentyment kibiców
Jak oceniasz pracę Marka Papszuna na stanowisku trenera Legii?

Zapisywanie głosu...

Uwaga: Poniższe dane są zamrożone na dzień publikacji (08.04.2026). Aby zobaczyć najnowsze wyniki, odwiedź aktualny Legiometr.

KATASTROFA SفABO NEUTRALNIE DOBRZE REWELACJA 0 100
--
WCZYTYWANIE...
--
-- oś czasu --

Rozkład głosów w czasie

Podsumowanie

Dzisiejszy sentyment
--
Średnia z wybranego okresu
--
Najlepszy dzień
--
--
Najgorszy dzień
--
--

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (24)

+dodaj komentarz
🙂 😊 😃 😁 😂 🤣 😇 😉 😜 😎 😍 🤩 😤 🤨 😐 🤔 🧐 🥳 😟 ☹️ 😢 😭 😡 🤬 🤯 👍 👎 💪 👏 🤝 🖐 🙏 🎉 👀 🤡 💩 ☠️ ❤️ 🤍 💚 🖤 🔥 💥 🚀 🔴 ⚪️ 🟢 ⚫️ ⭐️ ⚽️ 🏀 🏉 🏐 🥇 🥈 🥉 🏅 🏆 🍺 🍻 🕯

rajovic zasluguje na pomnik - 10.04.2026 / 10:56, *.pljtelecom.pl

plusy: wynik i postawa drużyny
minusy: rajovic strzela = dostaje kolejne szanse i dalej bedzie marnowal 90% sytuacji, tak nagle po 2 tygodniach przypomnial sobie jak grac ? nie - jak byl drewno tak dalej bedzie drewno, bedzie sie potykal o wlasne nogi ale co tam, wazne ze raz na pare miesiecy strzeli gola, POMNIK DLA NIEGO

odpowiedz
Gazik - 08.04.2026 / 15:20, *.6.170

Mileta...starałem się nie komentować jego gry przez pare początkowych kolejek, fakt strzelił pogoni super ważne bramki, wygraliśmy, punkty jak życie...ale, takiego łamagi w życiu w Legii nie widziałem, ostatni mecz, jaki silny strzał z przebiciem dłoni, to był fuks nad fuksy i bramka bramkarza, drugi gol, cale szczęście, ze nie walił z prawej, bo by je...nał w lewa swoja...ta piłka trafiła w jego nogę i się odbiła i wpadła...reszta, to dalej tragedia, brak przyjęcia, debilne decyzje, szkoda pisać...taki Adamski z drugiej ligi to Miszczunio przy tym kołku i tyle. Druga sprawa Kacperek U. co się z nim/ u niego porobiło??? Kończąc, chwała za 3 punkty i tak dalej trzymać.

odpowiedz
Endi - 09.04.2026 / 13:23, *.virtuaoperator.pl

@Gazik: myślę że jednak nie jesteś obiektywny, kiedy zasługiwał na krytykę to zasługiwał, w Szczecinie zagrał dobrze, dochodził do sytuacji bramkowych a to już jest bardzo dużo dla napastnika. Piszesz o pierwszym golu bardzo wybiórczo, strzał rzeczywiście był taki sobie, natomiast świetnie sobie podbił piłkę i obrócił się z obrońcą na plecach, o tym już nie piszesz, drugi gol dostawienie nogi na pustaka ale trzeba było zgubić krycie i znaleźć się w odpowiednim miejscu i czasie i to się też udało. Ponadto zobacz chociażby na akcję gdzie Biczachczjan wyszedł sam na sam i spartaczył, zaczęło się od wygrania głowy przez Miletę i dobrego zgrania do Adamskiego a takich udanych pojedynków miał w tym meczu więcej. Więcej obiektywizmu życzę.

odpowiedz
Lukaszbielany - 08.04.2026 / 12:01, *.centertel.pl

A gdzie jest Nsame?wszyscy plakali że go nie ma a teraz jest Rajovic co każdy z niego śmiał... Po jednym meczu gwiazda ... Kibice są jak chorogiewki... Dajmy im czas... Po jednym meczu z slaba pogonią mistrza nie zdobędziemy...

odpowiedz
L - 08.04.2026 / 12:16, *.play.pl

@Lukaszbielany: Robisz dokladnie to samo co innym zarzucasz. Jak wygrywamy to SŁABA Pogon, ale przed meczem: ojej jaki trudny wyjazd. Pogon jest najlepsza u siebie w tym sezonie ale jak z nią wygralismy na luzie to jednak slaba. POCZEKAJMY. Jak wygramy np nastepne 3 mecze to napiszesz, ze trzeba poczekac na 4.

Daj ludziom zyc. Jak sie cos udaje to daj sie cieszyc.

odpowiedz
majusL@legionista.com - 08.04.2026 / 11:00, *.214.93

wahan slaby i lepszy nie bedzie - OUT !!!!!
Urbanski K. sie ogarnie. i bedzie z niego pozytek.

odpowiedz
Egon - 08.04.2026 / 20:44, *.waw.pl

@majusL@legionista.com:

Urbański, to juz raczej w Legii przeszłość.
Wiadomo, że bez pucharów i kasy za wysokie miejsce w Ekstraklasie trzeba będzie ciąć rozbuchane ostatnio koszty, więc na początek pójdą zawodnicy z najwyższymi kontraktami, a już zwłaszcza ci, którzy niewiele wnoszą do gry.
To byłby chłopak do zbudowania, ale na to trzeba mieć czas i pieniądze.

odpowiedz
Roma - 08.04.2026 / 10:56, *.plus.pl

Taka ocena zawodników to dobra jest po meczu pierwszoklasistów (szkoły podstawowej), gdzie wszyscy idą do ataku (a mało kto wraca do obrony) i faktycznie ten, który strzeli kilka bramek może być uznany za najlepszego. W futbolu profesjonalnym każdy ma swoje zadanie na boisku. Obowiązkiem napastnika jest strzelanie bramek, a bramkarza - bronienie. Dlaczego więc Rajović ma plusa, a Hindich już nie?

odpowiedz
Johny - 08.04.2026 / 10:29, *.153.224

Ja bym Wahanowi minusa nie dawał. Moim zdaniem neutral. To nie był jego dzień, ale walczył i naciskał cały czas.

Wszołek też raczej na minus nie zasłużył. Może za wiele nie wnosił ale grał poprawnie.

Moim zdaniem jedyny minus to Urbański.

odpowiedz
L - 08.04.2026 / 12:18, *.play.pl

@Johny: Dokladnie. Oprocz Urbanskiego nikt nie zawiodl, Wszolek nawet jak na siebie cos probowal grac innego niz wrzutka spod linii. Raz zszedl do srodka, kilka razy poklepal ze srodkiem, a nie tylko zwrot przy linii i do tylu jak mial to w zwyczaju.

odpowiedz
Znawca - 08.04.2026 / 10:19, *.interkam.pl

Najlepszą pozycją dla Elitima wydaje się być gra na 6-tce,ze względu na jego dobrą technikę,czytanie gry,niezły balans,świadomość taktyczną,odbiór piłki i dobre pierwsze podanie po przejęciu,oraz płyność gry,dobry obrót z piłką i rozegranie do wyższych stref.Niestety na 8-ce nie ma liczb,goli ,asyst,zrobił się mało kreatywny,dlatego największy pożytek z niego jest tam,gdzie obecnie jest ustawiany.Przydały by się dwie kreatywne 8-ki.Bardzo mi się podoba profil Kornviga z Łódzkich.U nas byłby idealny za Bicza.Drugą taką 8-ką mógłby być Kapić z Lechii lubTamar Svetlin z Kielc.Chodzi mi o różne charakterystyki graczy.Jeśli chodzi o napastników z Eklapy to profil Bobcka z Lechii idealny i Pululu jako dwóch pressujących dzików w jednej linii w ataku z niezłym wykończeniem i grą kombinacyjną.😁No i jeszcze Mauro Perković z Craxy za Kuna.Mioduski szykuj 20 mln e na transfery latem.😂

odpowiedz
dzyn dzyn - 08.04.2026 / 11:29, *.net.pl

@Znawca: poziom Zielińskiego tylko znał rynek polski i robił na nim transfery w większości nietrafione. Musimy mieć skauting bardziej rozbudowany o inne rynki niż krajowy. No i młodzi czekają bo Jędza idzie na emeryturę.

odpowiedz
Znawca - 08.04.2026 / 11:57, *.interkam.pl

@dzyn dzyn:oczywiście masz rację! Ci zawodnicy,których wymieniłem nie gwarantują poziomu nawet na LE,a kosztowaliby krocie.Sam Bobcek ze 8-10 mln e.Na eklapę jest solidny,ale taką jakość można kupić za 1/3 tej sumy na Bałkanach czy innych ligach poza top 5.Ten mój wpis był bardziej dla żartu,tymbardziej,że Legię nie stać na żadnego z nich. Pozdro.🙂

odpowiedz
Piotrek - 08.04.2026 / 10:17, *.gigainternet.pl

Otto na plusa. Może nie miał dużego wpływu na wynik, ale w końcu mamy spokój w bramce. Pewne wyjscia do piłki, dobre interwencje. Obrona ma kogoś, komu moze zaufać.

odpowiedz
singspiel - 08.04.2026 / 10:53, *.4.198

@Piotrek: przecież Pogoń oddała 1 celny strzał. obrona wyglada lepiej, bo nie ma Kapuadiego

odpowiedz
L - 08.04.2026 / 12:19, *.play.pl

@singspiel: I ten strzal Tobiasz by przepuscil albo wyplul przed siebie. Hindrich w kazdym meczu daje pewnosc.

odpowiedz
SEBO(L) - 08.04.2026 / 10:09, *.play.pl

"Choć w zdobyciu gola pomogła mu nieporadna interwencja bramkarza, to uderzył na tyle mocno, że piłka przebiła mu dłoń. " - piłka przebiła dłoń i rękawicę!Bramkarz dotrwał bohatersko do końca meczu z przebitą ręką...🤣🤣

Komu tu dajecie pisać...🤦‍♂️

odpowiedz
Przebiłamudłoń - 08.04.2026 / 13:00, *.akamaitechnologies.com

@SEBO(L): dokładnie. To się ledwo toczyło, nie wiem, czemu wszyscy piszą o “przebiciu” rąk. Strzał zza nóg, miał pod słońce i źle oceniając, jedną ręką odbił, drugą wtoczył z powrotem do bramki - wystarczyło uważnie obejrzeć chociaż sytuację bramkową czy jej powtórkę…

odpowiedz
SEBO(L) - 08.04.2026 / 17:11, *.play.pl

@Przebiłamudłoń: po obejrzeniu powtórek nie można mówić nawet o przełamaniu rąk, a co dopiero o jakimś przebiciu. Piłka nie miała szpikulca...

odpowiedz
andre as - 08.04.2026 / 10:01, *.play.pl

spoko, jak po 2 najbliższych meczach w domu będzie 6 punktów to będą plusy. Bramkarz rywali w każdej bramce miał 40 % udziału. ale 3 punkty cieszą.

odpowiedz
L - 08.04.2026 / 12:24, *.play.pl

@andre as: Co?! Przy 2 gol mial udzial jak im wjechalismy do bramki? Buahahahahahaha. Bramkarz to im wybronil setke Biczachczjana, na przedpolu byl pewny, w sumie ich najlepszy pilkarz w tym meczu, ale zawinil przy golu, w ktorym im wjechalismy do bramki XDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

Kocham to umniejszanie wszystkiego. Adamski ru....obronce, wystawia Rajovicowi do pustej, FART, BRAMKARZ POMOGL XD

odpowiedz
Okęciak - 08.04.2026 / 09:49, *.virtuaoperator.pl

Brak plusa dla Kuna to jakieś nieporozumienie, w pierwszej połowie jeden z 2-3 najlepszych na boisku, w drugiej faktycznie mniej widoczny w ofensywie ale harujący jak wół w destrukcji, często skutecznie, plus jak najbardziej się należy.

odpowiedz
Remino - 08.04.2026 / 10:52, *.orange.pl

@Okęciak:
masz rację.

odpowiedz
Barnaba - 08.04.2026 / 09:17, *.orange.pl

Chyba jednak przesadzony minus dla Wszołka. Za pierwszą połowę to i owszem, ale w drugiej było dużo lepiej. Także neutral byłby najlepszy. A Elitim zasługiwał na pierwsze miejsce, no ale bramki są bardziej widowiskowe niż niesamowita praca w odbiorze.
I dodam jeszcze, że auty musiał wyrzucać Augustyniak, takie było założenie trenera i nawet widać było, jak zabrania któremuś zawodnikowi wyrzutu, musiał podejść Rafał.

odpowiedz
REKLAMA
Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
© 1999-2026 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.