Analiza

Punkty po meczu z Jagiellonią Białystok

Radovan Pankov i Jesus Imaz - fot. Woytek / Legionisci.com

Zbyt dużo minusów; po pierwszej: „jakość”, a jakość; po drugiej: niedosyt; co się dzieje z Kacprem?; mentalność - to najważniejsze punkty po niedzielnym remisie 2-2 Legii Warszawa z Jagiellonią Białystok.

REKLAMA

1. Zbyt dużo minusów

Mały sukces tej niedzielnej potyczki? Taki, że dół tabeli ostatnio punktuje aż miło, więc żeby nie stracić z nim kontaktu, w meczu z Jagiellonia Białystok trzeba było przynajmniej coś ugrać. Punkt stał się obowiązkiem, nie ambicją. Patrząc na przebieg spotkania, remis można oceniać dwojako - i do tego jeszcze wrócę - ale najpierw trzeba powiedzieć wprost: w Legii minusów jest dziś więcej niż argumentów na plus.


 

Środek pola w niedzielę nie funkcjonował tak, jak powinien. Bartosz Kapustka próbował szarpać, walczyć, ale ani on, ani Juergen Elitim nie dawali drużynie konkretu w ofensywie. Dużo biegania, mało efektu. Trójka z przodu również nie potrafiła przejąć inicjatywy, a przecież wspierał ją Rafał Augustyniak, który - umówmy się - ofensywnym krezusem nigdy nie był i nie będzie.

Dla kontrastu, środkowi pomocnicy Jagiellonii mieli realny wpływ na losy meczu. Flach zdobył pięknego gola, później zanotował samobójcze trafienie, ale przez cały mecz był pod grą. Z kolei Bartosz Mazurek pokazał, jak powinna wyglądać walka i zaangażowanie - bez kalkulacji, bez odpuszczania. Tego w Legii momentami brakowało najbardziej.

Problemem pozostaje też doskok do przeciwnika. Pressing w wykonaniu legionistów nadal nie jest ich najmocniejszą stroną, choć trzeba przyznać, że z meczu na mecz widać delikatny progres. Niestety w defensywie wciąż pojawiają się mankamenty. I trudno się dziwić, skoro gra trójką z tyłu wygląda jak projekt w trakcie testów beta - brakuje odpowiednich wykonawców, a między nimi wciąż nie ma zgrania.

Co gorsza, część błędów nie wynika nawet z systemu czy ustawienia. Są po prostu… dziecinne. A na tym poziomie takie prezenty zazwyczaj kończą się utratą punktów.

Remis z Jagiellonią można więc traktować jako zdobyty punkt albo stracone dwa. W zależności od tego, czy patrzymy na tabelę, czy na jakość gry.


Jagiellonia Białystok - Legia Warszawa Marek Papszun
fot. Maciek Gronau

2. Po pierwszej: „jakość”, a jakość

Po pierwszej połowie miałem w głowie jedną myśl: to się skończy pogromem. Legia Warszawa nie dawała żadnych argumentów, by wierzyć choćby w remis. Owszem, zdobyła bramkę, ale przy stanie 2-1 dla Jagiellonii Białystok było to raczej złudzenie kontroli niż realny sygnał, że coś zaczyna funkcjonować.
To, jak grała Jagiellonia, obnażało różnicę poziomów. Przepaść w płynności, w decyzyjności, w odwadze. Akcja na 2-0 dla zespołu z Białegostoku była kwintesencją ich stylu - szybkie, odważne podania, ruch bez piłki i wyjście do ataku większą liczbą zawodników. Wszystko na jeden, dwa kontakty, bez zawahania. Legia przy tej akcji wyglądała jak drużyna, która widzi coś po raz pierwszy w życiu.

Mam wrażenie, że niepotrzebnie przy tej akcji do środka zszedł Augustyniak. Zamiast pilnować swojej strefy i zabezpieczać tyły, ruszył za rywalem, jakby chciał nadrobić coś, czego nadrobić się nie da. A przecież nie jest demonem szybkości. W efekcie zrobiła się luka, z której Jagiellonia skorzystała bez chwili wahania.

Gdyby Legia była w stanie przeprowadzić choć jedną taką akcję - szybką, dynamiczną, z wymianą podań z pierwszej piłki - byłbym pod wrażeniem. Bo to oznaczałoby, że nikt się nie „połamał” w trakcie sprintu i że zespół potrafi grać w tempie, które dziś jest standardem w lidze. Tymczasem u legionistów wszystko odbywa się w zwolnionym tempie, jakby każdy ruch trzeba było najpierw przemyśleć trzy razy.

Czy to kwestia miejsca w tabeli? Mentalnego balastu? A może po prostu różnicy w umiejętnościach? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Faktem jest, że w grze gospodarzy widać było fantazję, luz i pewność siebie. W grze Legii - napięcie, nerwowość i momentami wręcz instynktowne cofanie się do defensywy, jakby najważniejsze było przetrwać, a nie zagrać swoje.

3. Po drugiej: niedosyt

W drugiej połowie zobaczyliśmy zupełnie inną Legia Warszawa. Oczywiście - Jagiellonia Białystok osłabła fizycznie, tempo już nie było takie jak przed przerwą, ale to nie było tak, że Legia tylko skorzystała z cudzego zmęczenia. Wreszcie zaczęła grać.

Pojawiły się akcje oskrzydlające, głównie prawą stroną, gdzie Kacper Chodyna w końcu pokazał, po co został sprowadzony. W drugiej połowie - obok Patryka Kuna - był najlepszym zawodnikiem Legii. Obaj walczyli, szukali pojedynków, dogrywali dobre piłki w pole karne. I powinni skończyć mecz z kolejnymi asystami.


Jagiellonia Białystok - Legia Warszawa Kacper Chodyna
fot. Woytek / Legionisci.com

No właśnie - powinni. Bo tu dochodzimy do problemu, który nazywa się Mileta Rajović. Widać, że mu nie idzie. I zaczyna się pojawiać pytanie, czy w ogóle kiedykolwiek pójdzie. W jednej z kluczowych sytuacji najpierw uderzył, a potem… sam sobie zablokował strzał. Trudno to nawet racjonalnie wytłumaczyć. Wystarczyło zostawić piłkę - dosłownie nic nie robić - a ta dotarłaby do Rafała Adamskiego. I naprawdę można było wierzyć, że Legia wygrałaby ten mecz.

W końcówce widać było, że niektórzy oddychają rękawami. Co ciekawe, również Antonio Čolak, choć pojawił się na murawie zaledwie kilkanaście minut wcześniej. To niepokojący sygnał, bo świeżość rezerwowych powinna być atutem, a nie kolejnym problemem.

Mimo wszystko druga połowa daje więcej powodów do umiarkowanego optymizmu niż pierwsza do frustracji. Legia grała szeroko, korzystała z wolnego korytarza po prawej stronie - często włączał się tam Kamil Piątkowski - tworzyła sytuacje. Jagiellonia po przerwie praktycznie nie istniała w ofensywie. Oczywiście wpływ miało zmęczenie gospodarzy, ale w grze Legii było też widać korekty i reakcję trenera.

To nie była rewolucja. To nie był futbol, który porywa. Ale było lepiej. A w obecnej sytuacji Legii „lepiej” to już jakiś krok.

Problem w tym, że bez skuteczności ten krok zawsze będzie za krótki. A ta - nie ma co owijać w bawełnę - pozostaje na poziomie, który aspiracjom tego klubu zwyczajnie nie przystoi.

4. Co się dzieje z Kacprem?

Długo go broniłem. Naprawdę długo. Ale w pewnym momencie milczenie przestaje być cierpliwością, a zaczyna być zaklinaniem rzeczywistości. I niestety - czas to powiedzieć wprost - przygoda Kacpra Urbańskiego z Legią Warszawa wygląda dziś bardzo źle.

Wejście w meczu z Jagiellonią Białystok? Dramat. Pięć podań, z czego tylko dwa celne. Pięć strat. Zero konkretu. Zero impulsu. Zero momentu, w którym można było powiedzieć: „ok, tu jest jakość”. A przecież wchodził jako zawodnik, który ma dać coś ekstra - przyspieszyć, odwrócić ciężar gry, zrobić różnicę.

Wydawało się, że „dziesiątka” to będzie dla Urbańskiego naturalne środowisko. Przestrzeń między liniami, więcej kontaktów z piłką, możliwość kreowania. Idealne warunki, by pokazać atuty. Tymczasem zamiast reżysera oglądamy statystę. Dostał szansę na początku rundy wiosennej, ale z meczu na mecz tych minut było coraz mniej. I niedzielne wejście brutalnie pokazało dlaczego.


Jagiellonia Białystok - Legia Warszawa Kacper Urbański
fot. Maciek Gronau

Nie oczekuję od piłkarzy Legii wirtuozerii. Nie oczekuję fajerwerków ani kompilacji na YouTubie. Oczekuję podstaw - walki o każdy centymetr boiska, doskoku, determinacji, nieodpuszczania. Tego minimum, które w dużym klubie powinno być standardem. U Urbańskiego tego brakuje. Brakuje energii, brakuje zadziorności, brakuje nawet zwykłej sportowej złości.

Najbardziej boli to, że były nadzieje. Że wydawało się, iż właśnie w Legii może „odpalić”, złapać pewność siebie, stać się kimś ważnym. Na razie jednak zamiast rozwoju widzimy stagnację. A w klubie, który walczy o odbudowę swojej tożsamości, na stagnację zwyczajnie nie ma miejsca.

5. Mentalność

Wielu dziwiło się euforii po zwycięstwie Legii Warszawa nad Wisłą Płock, ale dla mnie w tej radości nie było nic przesadzonego. Po dwunastu spotkaniach bez wygranej, z miejscem w strefie spadkowej i mentalem zakopanym głęboko pod ziemią, każdy triumf urasta do rangi małego święta. To nie była feta po mistrzostwie - to była ulga po długim duszeniu się pod wodą.

Wcześniej legioniści wyszarpali punkt z Arką Gdynia. I to nie jest tylko kwestia tabeli, ale sygnału wysłanego samym sobie: „jeszcze potrafimy”. Z Jagiellonią w drugiej połowie było widać coś, czego w tym sezonie brakowało — reakcję i próbę przejęcia inicjatywy. A to w kontekście kryzysu mentalnego znaczy więcej niż same trzy punkty.


Jagiellonia Białystok - Legia Warszawa tablica wyników kibice
fot. Woytek / Legionisci.com

Pewność siebie nie wraca po jednym meczu. Z takiego dołka wychodzi się powoli - mecz po meczu, akcja po akcji. Nie da się odbudować psychiki za pstryknięciem palców. Potrzebna jest seria, powtarzalność, dowody na to, że drużyna potrafi odwrócić losy spotkania, a nie tylko bezradnie czekać na końcowy gwizdek.

Dlatego fakt, że piłkarze Legii potrafili w dwóch meczach odrobić dwubramkową stratę, jak na realia tego sezonu jest czymś istotnym. W marnych miesiącach, gdy wszystko się sypało, takie sygnały są bezcenne.

Z kryzysu mentalnego wychodzi się krok po kroku. I jeśli te ostatnie spotkania mają być pierwszymi stopniami tej drogi, to oby napędziły one zespół.

Kamil Dumała


REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (36)

+dodaj komentarz
🙂 😊 😃 😁 😂 🤣 😇 😉 😜 😎 😍 🤩 😤 🤨 😐 🤔 🧐 🥳 😟 ☹️ 😢 😭 😡 🤬 🤯 👍 👎 💪 👏 🤝 🖐 🙏 🎉 👀 🤡 💩 ☠️ ❤️ 🤍 💚 🖤 🔥 💥 🚀 🔴 ⚪️ 🟢 ⚫️ ⭐️ ⚽️ 🏀 🏉 🏐 🥇 🥈 🥉 🏅 🏆 🍺 🍻 🕯

Kobo(L)t - 04.03.2026 / 18:14, *.stansat.pl

biorą Vuko, bo to trener od utrzumania...

odpowiedz
Braveheart - 04.03.2026 / 15:55, *.217.249

Przepraszam

Skoro do PAPszuna nie dociera że z milety nie będzie napastnika, ba on, się nie nadaje na żadną pozycję bo jest za wolny, to może narzucać mu pod nogi skórki po bananie?
Tak, ze dwie tony żeby nie miał szans ich ominąć

odpowiedz
Aryon - 04.03.2026 / 15:26, *.play.pl

Ja bym ich aż tak bardzo nie potępiał za ten remis w Białymstoku. Postępy jakieś są i nawet jeśli tylko w jednej połowie a nie w obu to od czegoś trzeba zacząć budować pozycję. Mistrzostwa w tym sezonie nie zdobędziemy i pod tym kątem ten sezon jest stracony, ale przyznać szczerze należy, że Jagiellonia jest w diametralnie innej sytuacji dlatego, że nie tylko mają lepiej poukładaną drużynę, ale również walczą realnie o mistrzostwo Polski, które jak sądzę w tym sezonie zdobędą. My dla odmiany bronimy się przed spadkiem i każdy punkt jest teraz niezwykle cenny zwłaszcza w zdobyty w takich okolicznościach. Ja nawet przed meczem brałbym taki wynik w ciemno. W końcu to co by nie było jechaliśmy na teren lidera i poważnego kandydata do mistrzostwa, my jako drużyna, aż żal przyznać, broniąca się przed spadkiem. Czy inne drużyny broniące się przed spadkiem potrafiłyby wyciągnąć taki wynik na terenie lidera? Wydaje mi się, że to nie jest takie proste dla nikogo a co dopiero dla drużyny broniącej się przed spadkiem. Biorąc pod uwagę naszą obecną pozycję w tabeli i degrengoladę w klubie nadal uważacie, że ten remis z Jagiellonią jest zły? Następny mecz gramy u siebie z Cracovią i moim zdaniem jest realna szansa na to, aby wygrać. Zamiast ferować wyroki, że spadniemy i wieszczyć jakieś apokalipsy lepiej poczekać do następnego meczu i sprawdzić samemu czy są dalsze postępy.

odpowiedz
Kapustyniak odejdź - 03.03.2026 / 14:34, *.futuro.pl

Kapustka....hahaha.....starał się...hahah...szarpał....chyba szarpał co innego bo takiego spowalniacza to na osiedlowych nie ma drogach nawet

odpowiedz
FOREVER LEGIA - 03.03.2026 / 08:18, *.play-internet.pl

Czy ja-szanowna redakcjo,doczekam się z Waszej strony realnego określenia formy naszych kopaczy?.Napiszecie wreszcie,że "Król jest nagi",czy do ostatniej kolejki naszego pobytu w ekstraklasie będzecie się na siłę doszukiwać jakichś "plusów" w rodzaju "przebiegł z piłką 30 metrów i się nie przewrócił"?....Ciekaw jestem,czy te Wasze "analizy" wynikają z nierzetelnej oceny sytuacji,w jakiej jesteśmy jako klub,czy może są "naciski z góry",żeby nie otwierać oczu kibicom,niech dalej wierzą,że "przecież nie możemy spaść"......Pozdrawiam serdecznie całą redakcję L.L. i życzę więcej realizmu.👍

odpowiedz
ZP - 03.03.2026 / 08:50, *.orange.pl

@FOREVER LEGIA: jeżeli uważasz, że Legia spadnie to puknij się porządnie w głowę. Papszun gra zawodnikami których ma do dyspozycji i z meczu na mecz wygląda to coraz lepiej. Nie martw się starczy czasu na utrzymanie Legii w ekstraklasie. Legia nie spadnie do 1 ligi a jak tak bardzo chcesz oglądać pierwszą ligę to przenieś się na stadion przy Konwiktorskiej 6. Tylko Legia!!!

odpowiedz
Mateusz z Gór - 03.03.2026 / 09:17, *.orange.pl

@ZP: Oglądałem wczoraj Polonię z Wieczystą i wcale nie jest nierealny scenariusz, w którym do derbów Warszawy w przyszłym sezonie nie dojdzie, bo to Legia będzie w pierwszej lidze, a Polonia w Ekstraklasie. Co z tego, że Legia gra z meczu na mecz minimalnie lepiej, kiedy cały dół Ekstraklasy poza Widzewem czyni podobne (jak nie większe) postępy?

odpowiedz
FOREVER LEGIA - 03.03.2026 / 10:15, *.play-internet.pl

@ZP: Taaaa-Legia nie spadnie,bo......to jest Legia.Co za żenujący tok "myślenia".....A co gorsze,są "was tysiące" ,co tak uważają.Nestety,ale takie podejście ma też "nasz zarząd",a to całkowicie anuluje jakiekolwiek działanie,bo po co coś robić,skoro nie spadniemy,gdyż to jest niemożliwe?.....Szok i niedowierzanie.....

odpowiedz
Wolfik - 03.03.2026 / 10:44, *.mm.pl

@FOREVER LEGIA: Cóż Kolego. Wypieranie rzeczywistości jest obecnie sposobem na życie. Przebudzenie może okazać sie bardzo bolesne....

odpowiedz
kibic LEGII od 50 lat - 03.03.2026 / 00:04, *.tpnet.pl

Ni wiem co ten Papszun odp.......z tym Rajovicem , w każdym razie proponuje 0 dopingu z Cracovią dopóki ten "kozak" będzie na boisku. Panowie, musimy coś z tym zrobić bo ten paralityk z drugim mądrym Papszunem spuszczą nas naprawdę do I ligi . Niestety ale żarty o LEGII ,że spadanie nie są już tylko żartami. Jeszcze takiego chu...... napastnika w LEGII nie widziałem - Rosołek to był gwiazdor przy Rajovicu. Tak więc jeszcze raz proponuję 0 dopingu dopóki Rajovic na placu i jakiś fajny transparent typu " RAJOVIC WON " Może to dotrze do Papszuna !!!!!!

odpowiedz
Martinez76 - 05.03.2026 / 18:12, *.t-mobile.pl

@kibic LEGII od 50 lat: Kompletnie nie rozumiem co ta melepeta robi w Legii a co robi na boisku, tego to już nie wie nikt poza Mioduskim, który na 100% kazał Papszunowi pompować tą pokrakę w I składzie do bólu. Generalnie nie jestem za tym, żeby ludzi szmacić, ale tu trzeba wyjść z jasnym przekazem. RAJOVIC WY-PIER-DA-LAJ!

odpowiedz
Tekken (L) - 02.03.2026 / 18:07, *.t-mobile.pl

Trzeba to powiedzieć Jagiellonia jest teraz lepsza, bo ma mądrze budowany skład, ale nie ma równoważnych zastępców dla wszystkich i to jej pięta achillesową i wykorzystaliśmy to na ile mogliśmy, brawo.

odpowiedz
Dariusz - 02.03.2026 / 16:52, *.play-internet.pl

Jak Kun i Chodyna mają stanowić o sile Legii to o utrzymanie będzie ciężko..

odpowiedz
L - 02.03.2026 / 18:14, *.play.pl

@Dariusz: Kun zdobyl MISTRZOSTWO POLSKI, ale z nim bedzie ciezko o utrzymanie. Zastanow sie gosciu co ty piszesz.

odpowiedz
Arek - 02.03.2026 / 19:05, *.tpnet.pl

@Dariusz: wcale nie musi. i obyś się jeszcze nie zdziwił.

odpowiedz
Znawca - 02.03.2026 / 20:58, *.centertel.pl

@L: i co z tego,że zdobył mistrzostwo,jak grał z innymi zawodnikami i był małym trybikiem w maszynie,żadnym wiodącym zawodnikiem?! To nic nie znaczy w obecnych realiach w jakich funkcjonuje.On gra tylko dlatego,ze kontuzjowany jest Vinagre.

odpowiedz
FOREVER LEGIA - 03.03.2026 / 11:40, *.play-internet.pl

@L: Taaaaaa-napisz jeszcze,że właściwie to dzięki niemu-jego wspaniałej formie,cudownej wprost dyspozycji ten tytuł zawdzięczamy🤣🤣🤣

odpowiedz
optimista - 02.03.2026 / 16:02, *.199.66

I LIGA CZEKA

odpowiedz
Pesymista - 02.03.2026 / 17:14, *.orange.pl

@optimista: I się niedoczeka.😜

odpowiedz
L - 02.03.2026 / 18:15, *.play.pl

@optimista: To daj znać jak wrażenia.

odpowiedz
wawiak - 02.03.2026 / 15:56, *.play.pl

niech sprzedadzą jeszcze tych kulawych obrońców, którzy zostali i spadek murowany. kolejna sprawa to boki chodyna i kun, owszem z przodu było solidnie, ale w obronie mizernie, szczególnie chodyna, nie wraca, nie kryje, takie udawanie, że coś robi. dalej, dlaczego po drugim golu L nie kontynuowała dobrej gry, żeby dobić przeciwnika ? Nie rozumiem tego, babajaga była na łopatkach, można było ją dobić a tu nie cofnięcie się do .......chciałem napisać obrony, ale aktualnie w L takowej nie ma. każdy atak, każdego przeciwnika śmierdzi na kilometr bramką. widać to było na początku meczu, jeździli po nas jak po łysej kobyle.
Marnie to wygląda, strefa bezpieczna nam niebezpiecznie ucieka. zwracam uwagę, że wygranie kolejnego meczu nie gwarantuje nawet opuszczenia strefy spadkowej !!! a kolejek ubywa !!!

odpowiedz
Tomek - 02.03.2026 / 16:23, *.centertel.pl

@wawiak: Po wyrównaniu na 2:2,Legia miała okazje aby wygrać i do tego dążyła.Pierwsza sytuacja to Rajovic dostał na pustaka i tu wiemy co zrobił. Druga sytuacja to Colak i wybicie piłki z z lini przez obrońcę Jagi. Gdybyśmy mieli nawet 1/4 Nikolicia to byśmy ten mecz wygrali ale my mamy Rajovicia i tu k...a m...ć skończę wypowiedź. Najgorsze, że za tydzień dzban znowu wyjdzie na boisko...

odpowiedz
wawiak - 02.03.2026 / 16:54, *.play.pl

@Tomek: tak, te sytuacje były, ale później, bezpośrednio po wyrównaniu cofnęli się do obrony, zamiast ruszyć, żeby ich dobić

odpowiedz
SEBO(L) - 02.03.2026 / 15:24, *.play.pl

Oto mamy konsekwencję w "budowaniu" drużyny przez ostatnie lata - co lepszych przy byle okazji sprzedać (nie nam na myśli Kapuadiego), a zastąpić ich różnymi odpadami z piłkarskiego śmietnika. Najlepiej metodą "palucha na globusie lub w atlasie ". Sprowadzani są lub byli artyści futbolu z krajów, które zna tylko śp. Tony Halik, i zainteresowanie co okienko kolejnymi, pokazuje podcieranie d...y szkłem.

Potem trzymamy w bramce gościa (nadal szacunek za wszystkie obronione karne), który przez kilka lat nie gra na przedpolu, ani nie kopie celnie piłki do swoich, za to konsekwentnie gra, bo "trzeba go sprzedać". Najlepiej za kilka milionów. Komu, ku.wa? Chłopcu z papużką z filmu "Głupi i głupszy " ?

Kombinowanie z obroną, ze starcami i niedowładami ...

Mocne postanowienia "patrzenia w lustro ".
Mocne postanowienia "pokazania jaj" - nieświeże, z zeszłego roku- Pan Augustyniak.
Mocne postanowienia "pokazania jaj" - świeże, Pan Kapustka, kapitan, jadący na "byłem w Leicester ".

Wielu innych też - Pan Vinagre skończył karierę, i to rok temu - benefis mu zróbcie.
Pan K.Urbański - ładnie biega, tak zdecydowanie, żeby fryzury nie popsuć.


No i Jaśnie Pan Piłkarz, Pan Rajovič. Ten wprowadził nową jakość pojęcia "defensywny napastnik ". Nie tylko nie strzela goli, nie tylko staje na linii strzału swoich kolegów. On nawet blokuje własne !

Te, i wiele jeszcze innych rzeczy (nie chce mi się pisać, i nikomu czytać) doprowadziły nas tu, gdzie jesteśmy i jak obecnie gramy. I zwłaszcza KIM GRAMY...
Ale mam wiarę w utrzymanie. Choć w tym tempie, to ze strefy spadkowej wyjdziemy najwcześniej w listopadzie...

odpowiedz
Tomek - 02.03.2026 / 16:39, *.centertel.pl

@SEBO(L): 100%, świetny komentarz

odpowiedz
Mateusz z Gór - 02.03.2026 / 17:52, *.orange.pl

@SEBO(L): Szacunek za wszystkie obronione karne? A czy to było coś wyjątkowego? Stwierdzenie, że Tobiasz dał wiele Legii broniąc karne to jest jedno z najbardziej nieprawdziwych przekonań jakie powszechnie wśród kibiców występuje. I już śpieszę z wytłumaczeniem dlaczego:

Czy Kacper Tobiasz bronił w Legii karne w seriach jedenastek powyżej średniej statystycznego bramkarza? NIE
Czy zawodnicy z pola w seriach jedenastek, gdzie Kacper Tobiasz obwoływany był bohaterem, strzelali powyżej średniej? TAK
Kto był zatem bohaterem tych serii rzutów karnych, bramkarz czy gracze z pola? GRACZE Z POLA
Czy zanim Kacper Tobiasz trafił do bramki Legii ta miała problemy z wygrywaniem serii jedenastek? NIE, również je wygrywaliśmy zazwyczaj z innymi bramkarzami, dzięki postawie strzelców.

Czy w normalnych spotkaniach Tobiasz broni co najmniej 1 rzut karny na 3? NIE
Czy bramkarz, który wyróżnia się obronami rzutów karnych powinien bronić co najmniej 1 rzut karny na 3 TAK
Czy zatem Kacper Tobiasz broni lepiej od statystycznego bramkarza? NIE
Czy Kacper Tobiasz broni w ogóle karne lepiej niż poprzednicy? Tu trudno o jednoznaczną odpowiedź, bo niektórzy mieli czarne serie jak Kuciak, ale np. nie trzeba patrzeć w statystyki, żeby wiedzieć, że np. do Boruca i jego świetnych karnych Tobiaszowi jest bardzo daleko.

Wniosek: postaw w tych meczach, gdzie bronił Tobiasz na innego bramkarza i też prawdopodobnie co 4 karny obroni oraz wygra serie jedenastek, które wygrał Tobiasz.

Skąd w ogóle wziął się mit o Tobiaszu ekspercie od karnych? Bo jako młody, wchodzący bramkarz wystawiał język przed obroną, co zostało niesłusznie odebrane jako nowe Dudek dance i postawione w tym samym szeregu, mimo braku szczególnej skuteczności w dłuższej perspektywie. 😎

odpowiedz
SEBO(L) - 03.03.2026 / 18:53, *.play.pl

@Mateusz z Gór: chłopie, coś się tak nakręcił ?! Nie piszę o kim jako ekspercie od karnych. Tak to zrozumiałeś ? Szacunek za obronione karne, bo zwyczajnie nie ma za co innego u mnie i wg mnie. Po prostu. Twoja interpretacja mojego wpisu zaiste... niepotrzebna. Ale pozdrawiam.

odpowiedz
Mateusz z Gór - 03.03.2026 / 20:56, *.orange.pl

@SEBO(L): Napisałem to, żeby wyjaśnić, że karne Tobiasza to nic niezwykłego, ale teraz rozumiem, że chodziło Ci o to, aby podkreślić jedyny aspekt, w którym Kacper nie jest słaby. I masz rację, bo nie jest słaby w karnych. Jest po prostu całkowicie przeciętny jak statystyczny bramkarz. 😎

odpowiedz
SEBO(L) - 05.03.2026 / 06:52, *.play.pl

@Mateusz z Gór: cieszę się, że to wyjaśniliśmy 👍☝️🤝

odpowiedz
Johny - 02.03.2026 / 15:01, *.153.224

"To nie była rewolucja. To nie był futbol, który porywa."

A moim zdaniem przeciwnie - to był jeden z przyjemniejszych meczów tej kolejki. Oglądałem w knajpie na śląsku i im bliżej było końca tym więcej było pochwał za dobrą grę. I nie chwalącymi bynajmniej nie byli kibice Zagłębia :-)

Myślę, że już możemy skończyć z tym samobiczowaniem. Owszem nie jest to jeszcze poziom na mistrzostwo polski, ale na tle innych klubów Ekstraklasy naprawdę coraz mniej mamy powodów do wstydu.

odpowiedz
hen ryk - 02.03.2026 / 14:49, *.net.pl

problemem Legii są transfery. Kupujemy bezmyślnie aby byli coś się zrobi. Nie ma pomysłu na strategię budowania drużyny i kupowania zawodników o określonych parametrach. partactwo i bylejakość.

odpowiedz
hen ryk - 02.03.2026 / 14:46, *.net.pl

Kacper Urbański to mentalnie w Legii Kapustka bis. Wyskok formy za młodu a teraz ciepła posadka bez ambicji w Legii.

odpowiedz
lucho_83 - 02.03.2026 / 14:40, *.70.100

Ciułaniem punktów nie utrzymamy się w lidze...Cracovia (d), Radomiak (w), Raków (d) przed przerwą na Reprezentacje. Mega ciężki terminarz...Koniecznie trzeba 6 pkt zdobyć, ale to chyba mało realne 😟

odpowiedz
L - 02.03.2026 / 18:19, *.play.pl

@lucho_83: To jest dla ciebie mega ciezki terminarz? Cracovia wlasnie z Piastem u siebie przegrala, jest w kryzysie i to sporym. 4 mecze bez zwyciestwa. Radomiak tez slaby, 5 meczow bez wygranej. Rakow tez w lekkim dołku, 1 wygrana w 5 ostatnich meczach i to z Termalika u siebie po mega ciezkim meczu. MEGA CIEZKI TERMINARZ XD

odpowiedz
Legia - 02.03.2026 / 13:37, *.31.17

Jak drużyna Legii jest słaba,jak poszczególni zawodnicy zawodzą, jak jeszcze nie tak dawno Kun i Chodyna byli tragiczni, tak teraz są liderami? To pokazuje że zależy im na walce Legii o utrzymanie, chyba tak.

odpowiedz
Mateusz z Gór - 02.03.2026 / 13:23, *.orange.pl

Pressing nie jest najmocniejszą stroną, bo trener Papszun stawia na przegrupowanie po stracie. W grze Legii będzie znacznie mniej doskoków niż za poprzedników. Tu nie ma problemu, taki styl po prostu obrał nowy trener.

odpowiedz
REKLAMA
Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
© 1999-2026 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.