- Nie sądziłem, że w Białymstoku będziemy tak niezadowoleni. Zrobiliśmy bardzo dużo, żeby ten mecz wygrać – stworzyliśmy pięć klarownych sytuacji, a rywale tylko dwie. To pokazuje też, że zagraliśmy dobry mecz. Jesteśmy rozczarowani wynikiem, choć graliśmy przeciw drużynie, która walczy o mistrzostwo - powiedział trener Legii, Marek Papszun.
- Wcześniej myślę, że Legia by się nie podniosła w takiej sytuacji w Białymstoku, a dzisiaj się podniosła i jeszcze mogła to spotkanie spokojnie wygrać. No cóż, zabieramy ten punkt i musimy już myśleć o następnym meczu. Trzeba się dobrze przygotować, żeby wygrać następny mecz. Gratulacje dla kibiców. Oczywiście wsparcie gospodarzy musiało być silniejsze, ale nasi kibice też się przebijali i było to słychać, na pewno także w tych momentach trudniejszych.
Rajović i jego forma
- Do każdego zawodnika tej drużyny, kimkolwiek by nie był, podchodzę tak samo i w niego wierzę. Legia nie wygrała dwunastu spotkań z rzędu, w końcu przyszło przełamanie i tak samo może być z napastnikiem. Oczywiście musi dać jeszcze więcej z siebie i na to też liczę. Taki jest plan, żeby dawał z siebie więcej w różnych obszarach i to przyniesie efekty.
Zmęczenie Jagiellonii?
- Po pierwsze Jagiellonia wymieniła pół składu. Druga sprawa jest taka, że dla piłkarzy nie ma to aż takiego znaczenia. Europejskie puchary – wiadomo – wchodzi się tam na bardzo wysokie obroty, ale myślę, że dla Jagiellonii taki mecz z Legią u siebie to też są trochę takie europejskie puchary. W ogóle nie patrzyliśmy na to, że Jagiellonia może być w jakiś sposób zmęczona, szczególnie że wiedzieliśmy, iż może wymienić przynajmniej część składu.
Nieskuteczność i statystyki strzałów
- Problem polegał na najprostszych sytuacjach. Mówiłem o pięciu takich dużych szansach i oddaliśmy strzały, ale trzeba po prostu te sytuacje kończyć lepiej. Trzeba lepiej się nastawiać, mieć większą pewność i być bardziej precyzyjnym w tym ostatnim dotknięciu. Szankowało po prostu ostatnie dotknięcie.

