Luty był dla Legii Warszawa powrotem do rywalizacji ligowej i walki o wyjście ze strefy spadkowej. Legioniści pod wodzą nowego trenera mogli skupić się jedynie na Ekstraklasie, a w najkrótszym miesiącu roku rozegrali cztery mecze. Niestety, nie wszystko poszło po myśli "Wojskowych", którzy sprawili, że luty był dla warszawskiego klubu historycznym miesiącem.
W lutym legioniści przeszli do historii, lecz w niechlubny sposób. Mimo sporych oczekiwań na nowe, lepsze otwarcie pod wodzą trenera Marka Papszuna, w grze "Wojskowych" po zimowych przygotowaniach nie zmieniło się za wiele. Słaba dyspozycja nie tylko pod kątem piłkarskim, ale również mentalnym graczy stołecznego zespołu wpłynęła znacznie na wyniki i spowodowała, że w lutym Legia zdobyła tylko 5 punktów na 12 możliwych.
Legioniści na starcie przegrali na własnym stadionie z Koroną Kielce (1-2), by w późniejszym czasie podzielić się punktami na wyjazdach z Arką Gdynia (2-2) oraz GKS-em Katowice (1-1). Te rezultaty dołożyły się do najgorszej w historii klubu serii warszawiaków - 12 meczów ligowych bez zwycięstwa z rzędu. Na koniec miesiąca Legii udało się jednak przełamać, wygrywając z Wisłą Płock (2-1). "Wojskowi" tym samym zakończyli fatalną passę i dali iskierkę nadziei na poprawę wyników i miejsca w tabeli.
Pomimo względnie miłego zakończenia lutego, przez cały miesiąc większość graczy Legii prezentowała się co najmniej przeciętnie. W niektórych meczach znalazło się jednak kilka nieoczywistych postaci, które w jakiś sposób się wyróżniły. Najwięcej plusów w naszych klasycznych podsumowaniach pomeczowych otrzymał Patryk Kun i to właśnie lewy wahadłowy został plusem lutego.
Choć przed startem rundy wiosennej mało na to wskazywało, a Kun raczej był jedną nogą poza klubem, lewy wahadłowy otrzymał jeszcze jedną szansę. 30-latek przez kontuzje jego konkurentów w drugiej części miesiąca wskoczył do wyjściowego składu. Patrząc przez pryzmat oczekiwań, jakie mamy wobec tego zawodnika, który przed lutym wystąpił tylko 6-krotnie a w wielu spotkaniach był poza kadrą meczową, Kun w obu tych spotkaniach spisał się naprawdę pozytywnie, dzięki czemu otrzymał od nas dwa plusy - najwięcej z całej drużyny. Lewy wahadłowy prezentował się solidnie zarówno pod względem ofensywnym, dając m.in. ważną asystę w spotkaniu w Katowicach, jak i defensywnym, dobrze czytając grę i nie odstawiając nogi w pojedynkach z przeciwnikami. Kun udowodnił w tym miesiącu, że obecność w Legii trenera Papszuna ma na niego pozytywny wpływ, on sam dobrze adaptuje się do jego założeń taktycznych i może być dla stołecznej drużyny co najmniej jakościowym zmiennikiem.
Pozytywne wrażenie wywarł na nas także Rafał Adamski. Napastnik sprowadzony do Legii w zimowym oknie transferowym z pierwszoligowej Pogoni Grodzisk Mazowiecki zdążył w lutym zadebiutować w barwach stołecznej drużyny i to w wyśmienity sposób. Adamski otrzymał szansę przeciwko Wiśle Płock i odpłacił się za nią w stu procentach. Był jednym z najbardziej zaangażowanych oraz wybieganych zawodników i pełnił ważną rolę w drodze po przełamanie i pierwsze ligowe zwycięstwo od prawie 150 dni. Poza aktywnością i walką o każdą piłkę, zrobił coś, z czego rozlicza się napastników - zdobył gola, zachowując trzeźwość umysłu w ciężkiej sytuacji. Choć Adamski zagrał w Legii tylko jeden mecz, za który został oceniony pozytywnie, już pozwoliło zająć mu to drugie miejsce w miesięcznej klasyfikacji "Plusów i minusów", co tylko pokazuje skalę mierności obecnego składu warszawskiego zespołu.

Po jednej pozytywnej ocenie w lutym od naszej redakcji otrzymali także Juergen Elitim, Otto Hindrich, Damian Szymański oraz Jakub Żewłakow. Każdy z tych czterech zawodników w tym miesiącu nie zasłużył również na ocenę negatywną. Szczególnie warto pochwalić Szymańskiego, który w trzech spotkaniach wybiegł w podstawowej jedenastce, a Legia z nim w składzie nie przegrała. Prezentował się bardzo pewnie w środku pola i w wielu momentach pomagał zespołowi w przejęciu kontroli w tej strefie. Na wyróżnienie zasługuje także rumuński bramkarz sprowadzony do klubu zimą. Hindrich, podobnie jak Rafał Adamski, zadebiutował w spotkaniu z Wisłą Płock bez żadnych kompleksów, a kilkoma świetnymi interwencjami pomógł drużynie i uratował trzy punkty. Oprócz tych zawodników pozytywnie ocenieni przez nas za pojedynczy mecz zostali również Kacper Chodyna, Antonio Čolak i Steve Kapuadi, ale ci trzej gracze nie wyzbyli się także słabszych występów. Łącznie więc tylko 9 zawodników stołecznego zespołu zasłużyło w lutym na ocenę pozytywną, a zaledwie jeden w więcej niż jednym meczu.
Na żadne pozytywne wyróżnienie nie zasłużył Mileta Rajović. Napastnik po przerwie zimowej nadal prezentował fatalną formę. Grał na tyle słabo, że otrzymał od nas minusa za każde z czterech lutowych spotkań, nawet pomimo tego, że jedno z nich zaczynał z ławki rezerwowych. Określenia gry Duńczyka są już stabilne, powtarzalne miesiąc w miesiąc. Rajović był ospały, niezaangażowany i nieprzydatny. Poza biernością, nieumiejętnościami w pojedynkach z rywalami czy utrzymaniu się przy piłce, Rajović po raz kolejny popełniał fatalne błędy w stuprocentowych sytuacjach. Najlepszym podsumowaniem tego był niewykorzystany przez atakującego rzut karny przeciwko Koronie Kielce i jeszcze gorsze wykonanie dobitki. Rajović w kolejnym miesiącu udowadnia, że ogromne pieniądze wydane na niego latem zostały wyrzucone w błoto oraz że ciężko będzie mu udowodnić przydatność dla Legii i wkupić się w łaski fanów.

Aż trzech zawodników stołecznej drużyny otrzymało od nas tylko jednego minusa mniej niż Mileta Rajović. Negatywnym zaskoczeniem była postawa Kacpra Urbańskiego, który również został oceniony przez nas negatywnie za każdy z lutowych występów. Ofensywny pomocnik, który bardzo dobrze prezentował się podczas zimowych przygotowań i sparingów rozgrywanych w Hiszpanii, w pierwszych spotkaniach rundy wiosennej całkowicie zawiódł. We wszystkich meczach w tym miesiącu zamiast na lidera, kreatora gry, wyrastał na zawodnika mało zaangażowanego, będącego kompletnie poza grą. Jego słaba dyspozycja spowodowała, że w ostatnim meczu w lutym został posadzony na ławce rezerwowych i nie wszedł na murawę. Poza Urbańskim trzy negatywne noty otrzymali od nas Ermal Krasniqi oraz Rafał Augustyniak, którym w wielu momentach brakowało koncentracji i popełniali proste błędy, kosztujące drużynę stratę punktów. Trzeba jednak powiedzieć, że obaj ci zawodnicy byli rzucani w lutym po różnych pozycjach i ciężko było odnaleźć dla nich stałe miejsce w drużynie.
Dwie negatywne noty od naszej redakcji w lutym otrzymali Wahan Biczachczjan, Radovan Pankov, Arkadiusz Reca oraz Kacper Tobiasz. Każdy z tych zawodników, poza Ormianinem, wystąpił w trzech lutowych meczach, co oznacza, że ponad połowa występów była po prostu słaba. Z wymienionych graczy luty może być szczególnie bolesnym dla golkipera stołecznej drużyny. Tobiasz w trzech spotkaniach wykonał tylko 2 udane interwencje, tracąc przy tym aż 5 bramek. To spowodowało, że pod koniec miesiąca 23-latek stracił miejsce w pierwszym składzie, a przy udanym debiucie Otto Hindricha wydaje się, że na ten moment może zapomnieć o powrocie do gry. W lutym aż 12 z 25 piłkarzy Legii zasłużyło na jedną notę negatywną, co tylko podkreśla słabą dyspozycję warszawskiego zespołu.

Pełna klasyfikacja:
Patryk Kun - 2
Rafał Adamski - 1
Juergen Elitim - 1
Otto Hindrich - 1
Damian Szymański - 1
Jakub Żewłakow - 1
Kacper Chodyna - 1 / 1
Antonio Čolak - 1 / 1
Steve Kapuadi - 1 / 1
Artur Jędrzejczyk - 1
Bartosz Kapustka - 1
Kamil Piątkowski - 1
Petar Stojanović - 1
Wahan Biczachczjan - 2
Radovan Pankov - 2
Arkadiusz Reca - 2
Kacper Tobiasz - 2
Rafał Augustyniak - 3
Ermal Krasniqi - 3
Kacper Urbański - 3
Mileta Rajović - 4

