Zwiad: GKS Katowice. Miesiąc miodowy trwa, a GieKSa chce więcej

fot. Woytek / Legionisci.com

Od lat przed każdym meczem Legii zaglądamy na drugą stronę barykady i sporządzamy raport z obozu rywala. "Zwiad" to nowy wymiar naszego rozpoznania — tym razem oddajemy głos ludziom, którzy żyją klubem rywala na co dzień: kibicom, dziennikarzom, blogerom. Na chłodno, z szacunkiem dla przeciwnika. Chcemy wiedzieć, z kim gramy.

REKLAMA

Przed piątkowym starciem z GKS-em Katowice rozmawiamy z Markiem Draganem — redaktorem portalu GieKSa.pl, który katowicką piłkę ogląda z bliska od lat. "GieKSa" wróciła do Ekstraklasy po dwóch dekadach nieobecności i wyraźnie nie zamierza być tu tylko gościem. 


Awans, wyniki, aspiracje

Można powiedzieć, że GKS Katowice wszedł do Ekstraklasy nie tylko z drzwiami, ale i z futryną. Poprzedni sezon zakończył na wysokim, jak na beniaminka, 8. miejscu w tabeli. Aktualnie zajmuje miejsce 11, ale wokół klubu panuje świetna atmosfera, a nowy stadion wypełnia się w całości.


- Gdy awansowaliśmy do Ekstraklasy, mój redakcyjny kolega napisał, że debiutancki sezon powinniśmy wycisnąć jak cytrynę. Naszym zadaniem miało być czerpanie radości i zbieranie doświadczenia w najwyższej klasie rozgrywkowej. Nie było wielkiej napinki na wyniki — staraliśmy się napawać chwilą. Mam wrażenie, że od rundy wiosennej, w której zdobyliśmy upragniony awans, trwa nasz miesiąc miodowy. Wciąż jesteśmy na fali — jeśli dopada nas kryzys, to tylko chwilowy i wyłącznie sportowy. Pod względem kibicowskim i organizacyjnym krok po kroku notujemy progres, miasto szczyci się GieKSą i jest to coś, na co czekaliśmy od lat. To, co dzieje się wokół GKS, zdecydowanie ekscytuje naszą społeczność. Nasz zapał nie gaśnie — wręcz przeciwnie, chcemy coraz więcej. Celem nadrzędnym jest to, by Ekstraklasa została w Katowicach na lata. Mamy 20 lat do nadrobienia. Chcemy się rozwijać, dołączać do czołówki we własnym tempie, ale przede wszystkim utrzymać się i zaznaczyć swoją obecność w lidze. Jeśli powtórzymy wynik z poprzedniego sezonu lub go poprawimy — będzie to kolejny krok naprzód - mówi Marek Dragan, redaktor gieksa.pl. 


Rafał Górak - główny autor sukcesu

Jednym z głównych autorów sukcesu jest trener GKS-u, Rafał Górak.


- Można powiedzieć, że ten człowiek pracuje na status legendy katowickiego klubu. Trener Górak swój pierwszy pobyt w Katowicach zanotował w latach 2011-2013, gdy właścicielem klubu był Ireneusz Król. Tamta przygoda miała swój nieprzyjemny finał, a mianowicie złe wyniki doprowadziły do zwolnienia szkoleniowca. Rafał Górak, żegnając się z katowickim klubem, rzucił na odchodne, że on jeszcze ostatniego słowa w klubie nie powiedział. W roku 2019 tak się stało. Po kolejnym objęciu sterów w Katowicach przez Rafała Góraka potrzebowaliśmy 5 sezonów, aby z II ligi przejść drogę do Ekstraklasy. Ta zawiła historia dobitnie świadczy o tym, jak mocno z Katowicami związany jest ten szkoleniowiec i jak dużo mu zawdzięczamy, ale odpowiedzialność za sukcesy GKS rozkłada się na większą liczbę osób - mówi Dragan.

GKS ma własny styl, czy to wystarczy na Legię?

Na przestrzeni dwóch ostatnich sezonów w Ekstraklasie drużyna z Katowic stworzyła swoje DNA i posiada pewne charakterystyczne cechy - przede wszystkim jej organizacja gry w fazie bez piłki jest na bardzo wysokim poziomie. Intensywność, krycie rywali i zabezpieczanie przestrzeni to atuty najbliższego rywala Legii. Czy podobnego zdania jest nasz rozmówca?  W czym upatruje szans swojego zespołu w piątkowym meczu?


- Zgadzam się, że wypracowaliśmy model gry, z którego jesteśmy rozpoznawalni. Mamy swoje DNA, każdy zawodnik wie, na czym polega funkcjonowanie w tym zespole. Podkreślę jednak, że wynika to przede wszystkim z tego, że od dłuższego czasu gramy tą samą formacją, zawodnicy mają podobne zadania taktyczne. Trzon zespołu jest zachowany, słabsze ogniwa w zespole są sukcesywnie wzmacniane, a więc idziemy drogą ewolucji, a nie rewolucji, co umożliwia nam ciągły, płynny rozwój. Ta intensywność i ciągłe doskakiwanie do rywali na całej długości boiska jest dla nas charakterystyczna. Trener Górak już niejednokrotnie podkreślał, że zaczerpnął wiele ze strategii Marka Papszuna i uważa go za jednego z najlepszych trenerów w Ekstraklasie. Dodatkowym smaczkiem tej rywalizacji jest więc starcie dwóch bliźniaczych systemów taktycznych. Nasza charakterystyka ma swoje uosobienie w postaci chociażby  wahadłowego Marcina Wasielewskiego. Zawodnikiem o podobnych cechach wolicjonalnych jest Mateusz Kowalczyk, który dzięki swojej nieustępliwości i dobrych parametrach motorycznych potrafi zdominować środek pola. Waga tego spotkania jest podkreślana na każdym kroku. Nie ukrywam, że taki dołek Legii to dla nas szansa, aby odnieść historyczne zwycięstwo, tym bardziej, że nasza drużyna jest w naprawdę dobrej dyspozycji. Nie zapominam jednak o tym, że przy naszych wcześniejszych rywalizacjach dużo mówiło się o kryzysach Legii, a wyniki nie były dla nas korzystne. Z szacunku do rywala, nie księgujemy mentalnie 3 punktów. Mimo wszystko czujemy się mocni i wiemy, że jest to na pewno dobry moment, by stanąć w szranki z Legią i spróbować wyjść z nich zwycięsko - mówi nasz rozmówca.


Bartosz Nowak liderem GKS-u

Liderem zespołu bez wątpienia jest Bartosz Nowak. Takie zdanie podzielają w Katowicach: 


- W pierwszych tygodniach pobytu Nowaka na Górnym Śląsku zastanawiano się, czy aby na pewno szum medialny wokół tego transferu jest proporcjonalny do jakości, jaką ten gracz dostarczy na boisku, ale z każdym kolejnym wyjściem na boisko udowadniał, że swoimi umiejętnościami potrafi przechylać szalę zwycięstwa na korzyść drużyny. Rafał Górak wielokrotnie podkreślał, że jest to zawodnik doskonale rozumiejący jego strukturę taktyczną. Według mnie jest to gracz w tym momencie nie do zastąpienia i mam wrażenie, że on dopiero osiąga szczyt swoich możliwości. Jest to mózg zespołu, który notuje wiele kluczowych podań - ocenia redaktor portalu GieKSa.pl. 


Legia Warszawa 3-1 GKS Katowice, Paweł Wszołek, Bartosz Nowak
fot. Piotr Galas / Legionisci.com


Punkt styczny - Ilja Szkurin

5 goli i 1 asysta — tyle na razie uzbierał w Katowicach Ilja Szkurin, który trafił tam z Legii.


- Na ten moment napastnikiem pierwszego wyboru jest Adam Zrelak. Szkurin miewał już w barwach GieKSy swoje momenty, w których zdobywał bramki i udowadniał jakość w polu karnym rywala. Jest to napastnik umiejący znaleźć przestrzeń w „szesnastce” i dojść do piłki. Trener Górak żartobliwie powiedział, że ze Szkurinem na pierwsze dziesięć randek wybrałby kino, bo ten i tak nie będzie się odzywać. Wydaje się, że ten etap jego aklimatyzacji mamy już za sobą, w związku z czym liczymy na tego napastnika i niewykluczone, że z biegiem czasu wygra on rywalizację ze Zrelakiem - twierdzi Dragan.


Przypuszczalny skład GKS-u według Marka Dragana: 

Strączek - Jędrych, Klemenz, Czerwiński - Galan, Milewski, Kowalczyk, Wasielewski - Nowak, Zrelak, Wdowiak


REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (4)

+dodaj komentarz
🙂 😊 😃 😁 😂 🤣 😇 😉 😜 😎 😍 🤩 😤 🤨 😐 🤔 🧐 🥳 😟 ☹️ 😢 😭 😡 🤬 🤯 👍 👎 💪 👏 🤝 🖐 🙏 🎉 👀 🤡 💩 ☠️ ❤️ 🤍 💚 🖤 🔥 💥 🚀 🔴 ⚪️ 🟢 ⚫️ ⭐️ ⚽️ 🏀 🏉 🏐 🥇 🥈 🥉 🏅 🏆 🍺 🍻 🕯

mojo jojo - 13.02.2026 / 18:16, *.orange.pl

Legia🍻Zagłębie💪

odpowiedz
Grigol - 13.02.2026 / 08:13, *.134.6

Bardzo fajny pomysł redakcjo.

odpowiedz
Legia - 13.02.2026 / 08:13, *.piekary.net

GKS Katowice zje LEGIĘ

odpowiedz
Aramis - 13.02.2026 / 10:08, *.play-internet.pl

@Legia: Taaak, żeby się nie udlawil...

odpowiedz
REKLAMA
Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
© 1999-2026 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.