Właściciel i prezes Legii Warszawa Dariusz Mioduski udzielił obszernego wywiadu Filipowi ZIelińskiemu, korespondentowi beIN Sports USA. Rozmowa w języku angielskim ukazała się na portalu beinsports.com. Oprócz wielu wątków prywatnych Mioduski odpowiadał na pytania związane z katastrofalną pierwszą rundą sezonu i długofalowej wizji budowy klubu.
Przyznanie do błędów
Mioduski wprost przyznał, że klub zawiódł. "Wynik sportowy na koniec pierwszej połowy sezonu rozczarował nas wszystkich i nie powinniśmy dopuszczać do takich sytuacji" - mówi właściciel Legii. Wskazuje przy tym na konkretne przyczyny: "Dokonaliśmy jakościowych transferów, ale niektóre decyzje dotyczące działu sportowego okazały się spóźnione lub chybione."
Teraz kluczową decyzją było zatrudnienie Marka Papszuna, choć jak przyznaje Mioduski, "osiągnięcie tego celu wymagało dużo pracy i zajęło więcej czasu niż my — i trener Papszun — zakładaliśmy, co kosztowało nas kolejne punkty."
Dlaczego Papszun?
Wybór nowego trenera nie był przypadkowy. Mioduski podkreśla wielowymiarowość tego wyboru: "Marek Papszun udowodnił, że jest jednym z najlepszych trenerów w Polsce. Świadczą o tym nie tylko jego osiągnięcia, ale także jego charakter, etyka pracy i wartości, które wyznaje. Dodatkowo pochodzi z Warszawy i jest od lat emocjonalnie związany z Legią, co oznacza, że na poziomie DNA reprezentuje wszystko, czego Legia dziś potrzebuje. Wierzę, że to wszystko, w połączeniu z ogromną dyscypliną, przyniesie oczekiwane rezultaty."
Cel: europejskie puchary
Mimo trudnej sytuacji w Ekstraklasie, właściciel Legii nie rezygnuje z ambicji europejskich. "Dla mnie celem na koniec sezonu jest znaleźć się wśród czołowych zespołów w tabeli i zrobić wszystko, aby zakwalifikować się do europejskich pucharów" - deklaruje, zastrzegając że "teraz absolutnym priorytetem jest skupienie się na każdym pojedynczym meczu, aby odwrócić sytuację sportową."
Gra w Europie to dla Legii nie wybór, lecz obowiązek: "Gra w rozgrywkach europejskich to dla nas nie tylko cel; to obowiązek zakorzeniony w naszym DNA. Choć jest to głównie podyktowane naszymi ambicjami sportowymi, finansowo, konsekwentna obecność w Europie działa jako kluczowy akcelerator naszego dalszego rozwoju i wzmacnia naszą pozycję międzynarodową".
Długoterminowa wizja
Dariusz Mioduski patrzy jednak dalej niż obecny kryzys. Jego długoterminowa wizja opiera się na dwóch filarach: dominacji sportowej i kompleksowym wzroście organizacyjnym.
"Z perspektywy sportowej Legia jest największym klubem w Polsce, więc walka o krajowy tytuł i Puchar Polski to nie tylko cel, ale obowiązek; dla nas niewygranie mistrzostwa jest zawsze uważane za porażkę. Musimy też być regularnym uczestnikiem rozgrywek europejskich, aby utrzymać nasz status." - mówi.
"Biznesowo stosujemy model dobrze znany w Stanach Zjednoczonych — dywersyfikację strumieni przychodów w oparciu o naszą markę i kompetencje. Rozwijamy się jako podmiot zarządzający obiektami, organizujący duże wydarzenia i wyznaczający trendy, zapewniając, że klub generuje wartość 365 dni w roku, nie tylko w dni meczowe. Rynek amerykański jest dla nas świetnym punktem odniesienia, jak budować zrównoważone przedsiębiorstwo sportowo-rozrywkowe" - wyjaśnia.
Powody do optymizmu
Czy po zimowych przygotowaniach są powody do optymizmu? Mioduski przekonuje, że w klubie jest wszystko co niezbędne by wrócić do wygrywania:
"Dziś jestem przekonany, że mamy absolutnie wszystko, co niezbędne do odwrócenia sytuacji sportowej i powrotu do wygrywania. Jestem optymistą, nie z powodu ślepej nadziei, ale dlatego, że wierzę, że ustanowiliśmy właściwe struktury. Mamy odpowiednich ludzi zarządzających klubem, zarówno po stronie sportowej, jak i organizacyjnej, którzy w pełni rozumieją swoje cele i zadania przed nimi. Co najważniejsze, zapewniliśmy im optymalne warunki i zasoby do skutecznego wykonywania tych celów, więc teraz chodzi o wykonanie."
Całą rozmowę możecie przeczytać tutaj.

