Wbrew nadziejom i oczekiwaniom legijnej społeczności Marek Papszun nie zdążył odmienić oblicza warszawskiej Legii w trakcie jednego okresu przygotowawczego. Powrót na ligowe boiska po zimowej przerwie okazał się brutalny. Domowe starcie z Koroną Kielce zakończyło się porażką 1-2. Jednym z zawodników, których Marek Papszun desygnował do gry w swoim pierwszym oficjalnym meczu w roli trenera Legii, był Juergen Elitim. Przy kolejnym nowym rozdaniu wydaje się, że Kolumbijczyk nadal ma być liderem zespołu, a oczekiwania wobec jego osoby pozostają niezmiennie wysokie. Zapraszamy na analizę tego, jak Kolumbijczyk zaprezentował się w niedzielnym spotkaniu.
Ustawienie Juergena Elitima na boisku zasadniczo nie uległo zmianie. Nadal jest to zawodnik operujący w środku pola, najbliższy pozycji klasycznej „ósemki”. W meczu z Koroną widzieliśmy jednak Elitima schodzącego bardzo głęboko, co sugeruje, że jego zadaniem było odciążenie Artura Jędrzejczyka w rozegraniu piłki. Ta decyzja taktyczna broni się, jeśli weźmiemy pod uwagę ograniczenia, jakie legenda Legii niewątpliwie ma w tym elemencie. Co istotne, nie wpłynęło to negatywnie na samego Kolumbijczyka — grając głębiej, zyskiwał więcej czasu i przestrzeni, by wykorzystywać swoje atuty, zwłaszcza umiejętność skanowania boiska. Tak zapamiętam ten występ Elitima: dyrygowanie atakiem pozycyjnym, częste zmiany kierunku gry oraz przerzuty piłki na drugą stronę boiska.
Potwierdzeniem tych słów była już sytuacja z 1. minuty spotkania. Elitim, ustawiony de facto jako środkowy obrońca, zdecydował się na celny przerzut, który pozostawił za linią piłki kilku wyżej ustawionych zawodników Korony. Jeśli tego typu zagrania wykonywane są z precyzją co do centymetra, umożliwiają szybkie i groźne wejście w trzecią tercję boiska, nawet przeciwko dobrze zorganizowanej defensywie rywala. Niezbędna jest jednak odpowiednia jakość w ofensywie — zawodnicy po takim przyspieszeniu akcji muszą podejmować pojedynki jeden na jednego i je wygrywać.
W 4. minucie Elitim po raz kolejny potwierdził swoją jakość, gdy jednym podaniem minął kilku graczy Korony Kielce, stwarzając doskonałą okazję do kontrataku. Po ofiarnym odzyskaniu piłki przez Bartosza Kapustkę Kolumbijczyk wykazał się sprytem i mimo gęstego ustawienia rywali zagrał progresywne podanie do Milety Rajovicia. Ten jednak niedokładnie podał prostopadle do wybiegającego na wolne pole Wahana Biczachczjana.
Juergen Elitim stanowi wartość dodaną dla zespołu na całej długości boiska. W 10. minucie zaatakował pole karne z piłką, wykonał udany drybling w „szesnastce” i minął rywala, lecz zbyt mocno wypuścił sobie futbolówkę, gdy wydawało się, że za moment nadarzy się dogodna okazja do oddania strzału z kilku metrów. Kibice mogli w tamtej chwili mieć przed oczami akcję bramkową Elitima z meczu z Radomiakiem, kiedy to po indywidualnym rajdzie i minięciu kilku przeciwników zdobył gola otwierającego wynik spotkania.
W 41. minucie Elitim ponownie dał pokaz swoich umiejętności w zakresie rozegrania i regulowania tempa gry. Po raz kolejny zagrał piłkę z głębi pola do wbiegającego w pole karne Arkadiusza Recy. Wahadłowy Legii zostawił w tyle linię defensywną rywala i z bliska oddał strzał, który został obroniony przez Xaviera Dziekońskiego. Rozczarowanie szybko jednak opadło, ponieważ arbiter i tak odgwizdał pozycję spaloną.

Juergen Elitim to zawodnik, bez którego trudno wyobrazić sobie kreowanie gry Legii w ataku pozycyjnym. Jest piłkarzem zdolnym jednym podaniem wyjść spod dobrze zorganizowanego, wysokiego pressingu. Zdarzają mu się jednak straty, które mogą kosztować drużynę bardzo dużo. Ta z 58. minuty nie zakończyła się utratą bramki, lecz Elitim powinien popracować nad koncentracją w momentach gry pod presją. Podobne błędy pojawiały się już w spotkaniach z Baníkiem czy Hibernianem, a ich konsekwencje doskonale pamiętamy.
Kluczowa akcja w wykonaniu Kolumbijczyka miała miejsce w 75. minucie, kiedy to wykazał się dużym sprytem, wywalczając rzut karny. Po podaniu od Arkadiusza Recy wykonał ruch do piłki, przyjął ją kierunkowo, a następnie został podcięty przez Gustafssona. Było to efektowne domknięcie dobrego występu Juergena Elitima.
W sytuacji, gdy Legia walczy o ligowy byt, trudno wskazać zawodnika będącego obecnie w wyraźnie wysokiej formie. Najbliżej tego miana jest jednak Juergen Elitim, który niedzielnym występem potwierdził, jak ważną postacią pozostaje w zespole stołecznego klubu. Piłkarz o takiej jakości technicznej jest nieoceniony, a zależność gry Legii od dyspozycji Kolumbijczyka staje się coraz bardziej widoczna. Statystyki środkowego pomocnika Legii z tego spotkania prezentują się imponująco, celność jego zagrań i aż 4 podania kluczowe upewniają mnie w przekonaniu, że był to dobry występ tego gracza. Największy niepokój budzi jednak fakt, że nawet najcelniejsze, penetrujące linię defensywną rywala zagrania nie przyniosą punktów, jeśli nikt nie zacznie zamieniać ich na bramki.
Statystyki Juergena Elitima w meczu z Koroną:
Minuty: 90
Bramki: -
Asysty: -
Strzały/celne: 1/0
Liczba podań / celne: 67/63
Podania kluczowe: 4
Dośrodkowania / celne: 6/6
Dryblingi / udane: 5/2
Odbiory: 1
Dystans: 11.63 km
Sprinty: 6
Żółte kartki: -
Czerwone kartki: -

